Stop nielegalnemu pobieraniu książek w internecie

Akcja „Stop nielegalnemu pobieraniu książek w internecie” nabiera rozpędu. Mówią o niej w mediach, popiera coraz więcej osób. Coraz więcej też słyszy się sprzeciwów. Nawoływanie do respektowania praw autorskich i pracy pisarza, twórcy nie wszystkim się podoba. Czy w świetle prawa możemy bezkarnie umieszczać skopiowane książki w internecie, by dzielić się nimi odpłatnie bądź też nie z innymi i czy korzystając z „uprzejmości” takich osób również robimy coś złego? O kradzieży książek w sieci rozmawiamy z adwokat Moniką Stemplewską oraz prawnikiem Barkiem Gubą z Grupy Prawniczej Stemplewska, Rytel Adwokaci i Radcowie Prawni spółka partnerska z siedzibą w Starych Babicach.

 

 

Zajmujecie się sprawami związanymi z prawami autorskimi, czy zgłaszają się do was poszkodowani pisarze lub wydawcy?

adw. Monika Stemplewska: Jak najbardziej zgłaszają się do nas twórcy, których prawa autorskie zostały naruszone. Poza majątkową i niemajątkową ochroną, ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje również odpowiedzialność karną. Jeśli prawa twórcy zostaną naruszone, może on nie tylko dochodzić roszczeń na drodze cywilnej, ale może również zgłosić sprawę do prokuratury. Niemniej jednak odsetek twórców, którzy korzystają z przysługujących im roszczeń, jest zdecydowanie za mały.

Dlaczego jest tak niski odsetek chcących domagać się sprawiedliwości w tym zakresie?

adw. M.S.: Naszym zdaniem większość twórców rezygnuje z dochodzenia swoim praw, z powodu zdecydowanie zbyt długiego czasu trwania postępowania sądowego, kosztów związanych z postępowaniem oraz wymogu dużego zaangażowania czasu.

Bartek Guba: Jednak my zachęcamy i wspieramy twórców do dochodzenia swoich praw. Jeżeli twórcy będą rezygnować z egzekwowania szanowania ich twórczości, proceder nielegalnego udostępniania utworów, będzie wciąć popularny. Faktem jest, że ostateczna decyzja zawsze należy, do klienta, ale naszym zdaniem nie powinniśmy być bierni na naruszenie naszych praw. Dlatego tak bardzo ważne są działania edukacyjne i prawne.

Czy możemy w ogóle w świetle prawa zamieszczać treści książek w sieci, a jeśli tak to w jakim zakresie? Możemy posłużyć się przykładem. Idzie Kowalski (przepraszam wszystkich panów o tym nazwisku) do księgarni, kupuje najnowszą książkę Mariki Krajniewskiej, bo zna poprzednie części i mu się podobały, dorzuca jeszcze książkę Marleny Rytel, czyta i… mając dużo wolnego czasu skanuje wszystkie strony i zamieszcza je na popularnej platformie, służącej do wymiany takiego typu informacji. Może, czy nie może?

adw. M.S.: Zgodnie z definicją zawartą w art. 6 ust. 1 pkt. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie. Zatem każda publikacja utworu, pod warunkiem, że po raz pierwszy odbyła się za zgodą twórcy stanowi rozpowszechnienie utworu. Jeżeli natomiast utwór został udostępniony publicznie, ale bez zgody twórcy, to wówczas nie można legalnie korzystać z takiego utworu.

Przysłowiowy „Kowalski” nie może zatem zeskanować książki i umieścić jej na popularnej platformie. Kupując egzemplarz książki, „Kowalski” nabył prawo do korzystania z niej na swój użytek. Może jednak przekazać ten egzemplarz książki innej osobie.

A co z osobami, które korzystają z uprzejmości Kowalskiego i ciesząc się, że bezpłatnie mogą sobie poczytać ściągają i ściągają? Czy w jakiś sposób naruszają prawo autorskie. Bo to, że mają gdzieś pracę pisarza tego nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć.

adw. M.S.: Pobieranie filmów, muzyki i książek z nielegalnych źródeł jest niestety ciągle powszechne. Musimy jednoznacznie podkreślić, że nasze prawo nie zabrania pobrania z Internetu tych utworów, w każdym przypadku. Istnieje bowiem tzw. prawo dozwolonego użytku osobistego, które obejmuje utwory, które zostały upublicznione legalnie (za zgodą twórcy). Musimy jednak zadać pytanie: skąd użytkownik ma wiedzieć, czy dany utwór został umieszczony w sieci legalnie?

Instytucja dozwolonego użytku, pozwala zatem na pobieranie utworów z Internetu (legalnie umieszczonych), pod warunkiem, że są przeznaczone wyłącznie do „własnego” użytku.  Powyższe też nie wyklucza udostępnienia tych treści rodzinie, znajomym.

B.G.: Warto również dodać, że internauci korzystający z sieci wymiany plików (peer-to-peer), oprócz ściągania, równocześnie udostępniają innymi użytkownikom plików, co już nie jest dozwolone. W ten sposób narażają się na odpowiedzialność karną. Prawo autorskie zabrania również nielegalnego pobierania programów i gier komputerowych.

Jakie kroki możemy podjąć i kto to powinien zrobić: autor, wydawca, by zlikwidować z portali takie nielegalnie zamieszczone pliki z książkami?

adw. M.S.: Naszym zdaniem sam twórca ma ograniczone pole działania. Trudno w czeluściach Internetu znaleźć każdy przypadek nielegalnego udostępniania utworu. Choć znamy twórców, którzy samodzielnie wyszukują takie przypadki, po czym następnie wystosowują wezwania do zaprzestania naruszeń ich praw. Jednak opinia publiczna jest w tym przypadku bezlitosna. Ci twórcy uważani są błędnie za wyłudzaczy. A przecież to jest ich prawo, które każdy powinien respektować.

B.G.: Są przedsiębiorstwa, które świadczą usługi „antypirackie”. Jednak zaskakujące jest, że inicjatywa podjęcia tych działań znowu jest po stronie poszkodowanego twórcy. Powszechnie są znane strony, które udostępniają nielegalnie filmy, książki, muzykę, a mimo to organy ścigania nie podejmują odpowiednich działań w celu ich zablokowania.  Dlatego w dużej części przypadków pozostaje droga postępowania cywilnego, która jest drogą bardziej skomplikowaną dla twórców/wydawców.

Czy prokuratura chętnie ściga pirackich moli książkowych?

adw. M.S.: Niestety, ale nie. Obserwujemy tendencję organów ścigania do odmawiania wszczynania dochodzenia, gdyż wychodzą z założenia, iż prawa autorskie są chronione głównie przez roszczenia cywilne. Odpowiedzialność karna zdaniem prokuratury jest subsydiarna, co oznacza, że można z niej korzystać tylko wtedy, gdy inne środki nie odnoszą rezultatu.

B.G.: Co naszym zdaniem stoi w sprzeczności z art. 116 o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który penalizuje czyn polegający na bezprawnym rozpowszechnieniu cudzego utworu i z art. 117 tejże ustawy, który penalizuje czyn polegający na zwielokrotnianiu lub utrwalaniu bez uprawnienia cudzego utworu. Dlatego też z ww. ustawy nie wynika obowiązek twórcy o wyczerpaniu roszczeń na drodze cywilnej.

Co Państwo mogło by zrobić, by polepszyć sytuację okradanych w ten sposób pisarzy?

adw. M.S.: Potrzebujemy przede wszystkim działań systemowych. To organy Państwa powinny ścigać tych, którzy udostępniają nielegalnie utwory twórców. Dodatkowo, ważne jest zwiększanie świadomości obywateli. Dlatego wszystkie kampanie, uświadamiające powyższą tematykę, pozwolą nam samym na przeprowadzenie rachunku sumienia.

B.G.: Dla wielu z nas nie jest normalne przywłaszczenie cudzej rzeczy a bardzo powszechne jest pobieranie cudzej własności intelektualnej z Internetu. Dlatego bardzo ważne jest upowszechnienie wiedzy o prawach autorskich, o serwisach udostępniających utwory za opłatą subskrypcyjną i o bibliotekach publicznych, które wychodząc naprzeciw oczekiwaniom czytelników zapewniając duży dostęp do zbiorów, również tych elektronicznych. W odniesieniu do zmian systemowych jako przykład możemy rozważyć:

– spenalizowanie czynu polegającego na pobraniu/uzyskaniu dostępu do cudzego utworu bez zgody podmiotu uprawnionego, co w praktyce oznaczałoby dodanie odpowiedniego paragrafu do art. 278 kodeksu karnego (kradzież) i art. 119 kodeksu wykroczeń (kradzież lub przywłaszczenie do kwoty nie przekraczającej 500 zł), jednakże tak daleko idąca zmiana powinna być poprzedzona odpowiednimi konsultacjami społecznymi;

– przygotowanie odpowiednich wytycznych dla organów ściągania w odniesieniu do już spenalizowanych czynów  mających, tak aby prawa osób uprawnionych były skuteczniej egzekwowane.

 

Monika Stemplewska adwokat

Bartosz Guba – Prawnik z Kancelarii Grupa Prawnicza Stemplewska, Rytel Adwokaci i Radcowie Prawni spółka partnerska

www.grupaprawnicza.pl

 

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *