Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img
Strona głównaRozmaitościAdam Sieradzki: Wyścig bez mety. Jak presja sukcesu niszczy młode pokolenie

Adam Sieradzki: Wyścig bez mety. Jak presja sukcesu niszczy młode pokolenie

Pamiętacie szkołę? Te pierwsze przy­jaźnie, nieśmiałe zauroczenia, wagary i klasowe wybryki? Fajnie się wspo­mina, prawda? Ale spójrzmy prawdzie w oczy – pod tą warstwą nostalgii kryje się coś znacznie mniej przyjemnego. Szkoła to nie tylko miejsce, gdzie uczy­my się czytać i liczyć. To także pierwsza lekcja tego, jak działa świat dorosłych – świat, w którym twoja wartość jest mierzona liczbami, a każdy błąd może kosztować cię reputację.

 

 

 

Dzisiejsza szkoła to już nie edukacja – to poligon. Dzieci w wieku, w którym powinny odkrywać świat z ciekawością, uczą się, że najważniejsze są cyferki w dzienniku. Piątka? Świetnie, ale Ko­walski ma szóstkę. Czwórka? Czemu nie piątka? Jedynka? Katastrofa, wstyd, porażka.

Instytut Badań Edukacyjnych w przygo­towanej przez dr Beatę Ciupińską publi­kacji „Trudności w pełnieniu roli ucznia – uwarunkowania, przejawy, kierunki oddziaływań w kontekście kompetencji potrzebnych na rynku pracy” nie po­zostawia złudzeń. Trudności w nauce czy niskie oceny mogą prowadzić do zachowań dysfunkcyjnych, takich jak złość i nieposłuszeństwo lub apatia i bierność. Często też dla dziecka oceny to jedno z głównych źródeł domowych awantur. Rodzice, zamiast pytać: „Cze­go się dziś nauczyłeś?”, pytają: „Jaką dostałeś ocenę?”. I tak, krok po kroku, wychowujemy pokolenie, które wie­rzy, że ich wartość jest równa średniej w dzienniku.

A to dopiero początek. Bo szkoła to nie tylko oceny – to także arena społeczna, gdzie popularność mierzy się liczbą laj­ków, a hejt stał się codziennością. 75% uczniów deklaruje, że doświadczyło hejtu w mediach społecznościowych. Wyobrażacie sobie? 75%! A my wciąż udajemy, że to tylko „takie żarty” albo „część dorastania”.

Zderzenie z rzeczywistością, czyli witaj na rynku pracy

„Możesz wszystko!”, „Jesteś wyjątko­wy!”, „Wystarczy ciężko pracować!” – kto z nas nie słyszał tych frazesów? Powtarzamy je dzieciom jak mantrę, wierząc, że budujemy ich pewność siebie. Problem w tym, że to kłam­stwo. Słodkie, pocieszające, ale jed­nak kłamstwo. Młodzi ludzie kończą studia z głową pełną marzeń i port­felem pełnym… długów. Wkraczają na rynek pracy przekonani, że ich dyplom coś znaczy. I co zastają? Ogłoszenia o pracę, w których „stanowisko dla początkujących” wymaga pięciu lat doświadczenia. Staże, które nie płacą ani grosza. Umowy śmieciowe, które można zerwać z dnia na dzień.

Statystyki, choć już kilkuletnie, bo z 2021 roku, nie pozostawiają złudzeń – osoby poniżej 26 roku życia stanowiły 36% wszystkich pracowników tymcza­sowych. W 2022 roku co piąty młody Europejczyk wykonywał pracę poniżej swoich kwalifikacji. Zamiast obieca­nej kariery, wielu absolwentów cały czas ląduje w korporacyjnym młynie – przepracowanych, niedocenianych i z poczuciem, że coś poszło nie tak.

A jakby tego było mało, media społecz­nościowe dokładają swoje. Scrollujesz Instagram i co widzisz? Dwudziestopię­ciolatków, którzy „zbudowali imperium biznesowe”, influencerów zarabiają­cych miliony na reklamowaniu kremów i programistów, którzy w wieku 23 lat kupili apartament w centrum. Rzeczy­wistość? Ci sami influencerzy mieszkają z rodzicami, a ich „imperium” to po­życzka z banku i kreatywna księgowość.

Nic dziwnego, że tak wielu młodych ludzi czuje się przegranymi. Nie dla­tego, że im się nie udało, ale dlatego, że uwierzyli w bajkę o sukcesie, który przychodzi łatwo i szybko.

Praca aż do wypalenia

„Nie śpij, haruj, wstawaj i zasuwaj” – te hasła nie zdobią już tylko motywa­cyjnych plakatów. Stały się filozofią życiową całego pokolenia. Pracujesz 12 godzin dziennie? Brawo, jesteś wo­jownikiem. Bierzesz wolne? Słabeusz, konkurencja cię wyprzedzi.

Ta obsesja na punkcie pracy nie jest przypadkowa. To efekt systemu, któ­ry wmawia nam, że wartość człowieka mierzy się jego produktywnością. Nie tym, jakim jest człowiekiem, ale tym, ile godzin spędza w biurze i ile zadań odhacza z listy.

Efekt? W 2019 roku Światowa Organi­zacja Zdrowia oficjalnie uznała wypa­lenie zawodowe za syndrom związany z pracą. Według badania przeprowa­dzonego przez Pracuj.pl, 39% pra­cowników biurowych w Polsce zade­klarowało, że doświadczyło epizodu wypalenia zawodowego.

Chroniczne zmęczenie, apatia, brak sensu, rozdrażnienie, poczucie pustki, spadek koncentracji, zaburzenia snu, cyniczne podejście do życia, brak sa­tysfakcji z codziennych aktywności, obniżona samoocena oraz izolowanie się od otoczenia – to nie są już wyjątki, to norma.

Najbardziej niepokojące jest to, że wy­palenie dotyka coraz młodszych. Lu­dzie, którzy dopiero zaczynają karierę, już są u kresu sił. Dwudziestopięciolat­kowie biorą leki na depresję, trzydzie­stolatkowie przechodzą zawały. To nie jest normalne. To jest chore.

Technologia, która miała nam ułatwić życie, stała się naszym nadzorcą. E-mail o 22:00? Musisz odpowiedzieć. Telefon w niedzielę? Lepiej odbierz, szef dzwoni. Urlop? Jasne, ale laptop zabierz ze sobą, bo „coś może wyskoczyć”.

Nic dziwnego, że coraz więcej osób wybiera ciche odchodzenie – wyko­nują swoje obowiązki, ale ani kroku dalej. Żadnych nadgodzin, żadnej do­datkowej pracy, żadnego poświęce­nia dla firmy. To nie lenistwo – to desperacka próba zachowania zdro­wia psychicznego w świecie, który wymaga od nas coraz więcej, dając coraz mniej w zamian.

Jak z tego wybrnąć?

Czy ten system da się naprawić? Czy możemy stworzyć świat, w którym suk­ces nie oznacza wypalenia, a ambicja nie prowadzi do depresji? Tak, ale wy­maga to zmian na wielu poziomach.

Po pierwsze, szkoła. Dania pokazuje, że można inaczej. Od 1993 roku duńskie szkoły wprowadziły obowiązkowe za­jęcia z empatii, znane jako „Klassens tid”, dla uczniów w wieku od 6 do 16 lat. Efekt? Duńczycy należą do najszczę­śliwszych narodów świata. Nie dlatego, że są bogaci, ale dlatego, że potrafią budować zdrowe relacje i radzić sobie z emocjami.

Po drugie, walka z wypaleniem zawo­dowym i przepracowaniem. Ekspery­ment Microsoftu w Japonii pokazał, że wprowadzenie 4-dniowego tygodnia pracy może poprawić efektywność oraz zdrowie pracowników. W ramach programu „Work Life Choice Challen­ge Summer” japoński oddział firmy skrócił tydzień pracy o jeden dzień (pracownicy nadal otrzymywali peł­ne wynagrodzenie). Rezultaty były następujące: produktywność wzrosła o 40%, a zadowolenie pracowników osiągnęło poziom 92%. Koszty opera­cyjne firmy również się zmniejszyły. Okazuje się, że krótszy czas pracy ma wiele zalet, obejmujących poprawę zdrowia i dobrego samopoczucia. Dodatkowo mniej czasu spędzanego w biurze sprawia, że pracownicy stają się bardziej zaangażowani, kreatywni i produktywni. Kto by pomyślał?

Po trzecie, walka z hejtem. Norwegia skutecznie walczy z cyberprzemo­cą poprzez kompleksowe działania edukacyjne, promowanie empatii w sieci oraz współpracę z organiza­cjami pozarządowymi. Dzięki temu młodzi ludzie uczą się bezpiecznego korzystania z internetu oraz reagowa­nia na agresję online. To nie kwestia cenzury, lecz świadomego wychowa­nia i odpowiedzialności za własne słowa i czyny.

Po czwarte, zmiana definicji sukcesu. Czy naprawdę wierzymy, że sukces to drogie auto, stanowisko dyrekto­ra i konto pełne pieniędzy? Czy może jednak chodzi o coś więcej – o rów­nowagę, spokój, możliwość spędzania czasu z bliskimi bez ciągłego spraw­dzania e-maili?

Czas na zmianę

Spójrzmy prawdzie w oczy – system, w którym żyjemy, jest wadliwy. Obie­cuje nam szczęście za cenę wypalenia, sukces za cenę zdrowia, uznanie za cenę autentyczności. I coraz więcej osób zaczyna zadawać sobie pytanie: czy ta cena nie jest zbyt wysoka?

Historie celebrytów, którzy mimo sła­wy i pieniędzy zmagają się z depresją, biznesmenów, którzy osiągnęli szczyt tylko po to, by odkryć, że są tam sami i nieszczęśliwi – to nie są wyjątki. To logiczna konsekwencja systemu, który mówi: „Bądź najlepszy, bez względu na koszty”.

Zmiana nie musi być rewolucyjna. Może zacząć się od prostych pytań: Czy to, co robię, daje mi satysfakcję? Czy moje życie należy do mnie, czy do mojego szefa? Czy definiuję siebie przez to, co osiągam, czy przez to, kim jestem?

To nie naiwne pytania. To fundamen­talne kwestie, które określają jakość naszego życia. Bo życie to nie sprint do mety, która ciągle się oddala. To nie wyścig, w którym liczy się tylko pierwsze miejsce. To pełna wartości podróż, która powinna dawać radość, a nie tylko zmęczenie.

Każdy z nas ma wybór. Możemy dalej biec w wyścigu, który nie ma końca, albo znaleźć własną ścieżkę – taką, na której sukces mierzy się spokojem umysłu, a nie liczbą zer na koncie.

Pytanie brzmi: czy mamy odwagę, by zboczyć z utartego szlaku? Czy potra­fimy powiedzieć „dość” kulturze, która każe nam pracować aż do wypalenia? Czy znajdziemy w sobie siłę, by zdefi­niować sukces na własnych warunkach?

Czas pokaże. Ale jedno jest pewne – zmiana jest możliwa. I zaczyna się od nas.

Adam Sieradzki

Psycholog kliniczny. Ukończył Dolnośląską Szkołę Wyższą we Wrocławiu, zdobywając wykształcenie na kierunku psychologia w zdrowiu i chorobie (studia licencjackie) oraz psychologia kliniczna (studia magisterskie). Posiada bogate doświadczenie zawodowe, które zdobywał zarówno w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, jak i placówkach edukacyjnych, gdzie pracuje jako psycholog. Ma również doświadczenie dydaktyczne jako wykładowca. Specjalizuje się w pracy z trudną młodzieżą, psychologii sportu oraz terapii akceptacji i zaangażowania (ACT). Pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia „Sowia Przystań”, które działa na rzecz szeroko pojętej profilaktyki zdrowia psychicznego. Jest także członkiem Stowarzyszenia Association for Contextual Behavioral Science Polska – organizacji promującej rozwój terapii ACT oraz nauk kontekstualnych o zachowaniu. Na co dzień współpracuje z Telewizją Polską oraz Polskim Radiem. Prowadzi profil „Czołowy Psycholog” na Facebooku, gdzie dzieli się wiedzą psychologiczną i treściami wspierającymi rozwój osobisty. Nieustannie rozwija swoje kompetencje poprzez udział w kursach, szkoleniach i konferencjach psychologicznych.

 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.