Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img
Strona głównaRozmaitościAnna Siemińska: Co z tą deregulacją?

Anna Siemińska: Co z tą deregulacją?

Branża transportowa to nie tylko koło zamachowe polskiej gospodarki – to złożony system naczyń połączonych, bez którego logistyka, produkcja i han­del – zarówno krajowy, jak i międzyna­rodowy – nie są w stanie sprawnie funk­cjonować.

 

 

 

 

 

Sektor transportu, spedycji i logistyki (TSL) odpowiada za około 6% polskiego PKB i zatrudnia ponad 1 milion osób. W Polsce działa ponad 130 tysięcy aktywnych firm transportu drogowego, co czyni nas jednym z lide­rów tego sektora w Europie.

Niestety, ten system coraz wyraźniej się zacina. Przewoźnicy od lat nie otrzy­mują realnego wsparcia, a przy stale rosnących kosztach prowadzenia dzia­łalności i braku odpowiednich narzędzi prawnych coraz więcej firm balansuje na granicy upadłości. Czas przestać udawać, że sytuacja jest pod kontro­lą. Potrzebujemy konkretnych działań i rzeczywistej deregulacji – nie dekla­ratywnej, lecz wdrożonej w praktyce.

Deregulacja to nie chaos – to uporząd­kowanie rynku

Deregulacja w naszej branży nie powin­na być utożsamiana z brakiem nadzoru. Wręcz przeciwnie – oznacza uporządko­wanie rynku, eliminację zbędnych ba­rier biurokratycznych i wprowadzenie przejrzystych, egzekwowalnych zasad.

Potrzebujemy regulacji, które będą wspierać odpowiedzialność, transpa­rentność i uczciwość w łańcuchu trans­portowym. Obecnie mamy do czynienia z rynkiem, który przypomina raczej Dziki Zachód niż zdrową konkurencję.

Nieuregulowane praktyki – główny wróg stabilności

Poza kosztami paliwa czy opłatami drogowymi, jednym z najpoważniej­szych problemów branży są nie­uregulowane praktyki spedycyjne. Przewoźnik, który wykonuje usługę transportową, często zmuszony jest czekać na zapłatę 60, 90, a nawet 120 dni. Dlaczego? Ponieważ pomiędzy zleceniodawcą a wykonawcą pojawia się kilku pośredników – każdy z nich pobiera prowizję, lecz żaden nie po­nosi realnej odpowiedzialności za zlecenie czy jego rozliczenie. Tolero­wanie sytuacji, w której podmiot bez jakiejkolwiek gwarancji finansowej zarządza usługą wartą setki tysięcy złotych, to prosta droga do dalszej degradacji rynku i utraty zaufania między jego uczestnikami.

Czas na konkrety. Co można zmienić?

Deregulacja w naszej branży nie ozna­cza puszczenia wszystkiego samopas. Wręcz przeciwnie – chodzi o przywró­cenie przejrzystości, odpowiedzialno­ści i minimalnych zasad bezpieczeń­stwa. Poniżej przedstawiam kluczowe propozycje, których wdrożenie może realnie poprawić sytuację:

– Limit jednego pośrednika pomiędzy zleceniodawcą a przewoźnikiem – roz­wiązanie stosowane w wielu krajach, które skutecznie ogranicza nadużycia i minimalizuje ryzyko braku płatności.

– Obowiązkowe gwarancje finansowe dla firm spedycyjnych – brak zabezpie­czenia powinien skutkować brakiem prawa do prowadzenia działalności.

– Przyspieszenie ulgi na złe długi w VAT – możliwość korekty już po 14 dniach od terminu płatności zamiast obecnych 90 – to kluczowe narzę­dzie wspierające płynność finansową przewoźników.

– Publiczny rejestr nieuczciwych kon­trahentów i dłużników branżowych – z możliwością weryfikacji przed pod­jęciem współpracy.

– Odpowiedzialność osób zakłada­jących nowe spółki – konieczne jest ograniczenie procederu seryjnego zakładania firm po wcześniejszych upadłościach i pozostawianiu nieure­gulowanych zobowiązań.

Włochy pokazują, że się da

Podczas gdy w Polsce dyskutuje się nad deregulacją, inne państwa już wdrażają konkretne rozwiązania. 19 maja 2025 r. włoski rząd przyjął De­kret Infrastrukturalny – mający na celu wsparcie sektora transportu drogo­wego. To efekt szerokich konsultacji z przedstawicielami branży stanowiący wzór odpowiedzialnej legislacji. Naj­ważniejsze zmiany obejmują m.in.

– skrócenie bezpłatnego czasu ocze­kiwania na załadunek i rozładunek z dwóch godzin do 90 minut oraz wpro­wadzenie rekompensaty za przekrocze­nie tego limitu;

– solidarna odpowiedzialność zlece­niodawcy i załadowcy za wypłatę na­leżnego odszkodowania;

– możliwość nakładania sankcji przez włoski Urząd ds. Ochrony Konkurencji i Rynku (AGCM) na podmioty notorycz­nie opóźniające płatności.

Nie tylko Włochy – Europa działa

Podobne działania podejmują także inne kraje europejskie. Francja wpro­wadziła bezpośrednie dopłaty dla przewoźników oraz system premii paliwowych przez okres 4 miesięcy. Niemcy planują ogromne inwestycje w infrastrukturę drogową i kolejową. Portugalia rozpoczęła dialog z branżą i przygotowuje pakiet osłonowy w od­powiedzi na wzrost cen paliw. Z kolei Słowacja – choć planuje podwyższenie opłat drogowych – jednocześnie zapo­wiada mechanizmy rekompensujące dla rodzimych przewoźników. Takie przy­kłady pokazują, że realne wsparcie dla sektora transportu jest możliwe – wy­starczy wola i odpowiedzialna polityka.

Wynagrodzenia kierowców – system, który wymaga uproszczenia

Nie sposób mówić o realnym wsparciu dla branży transportowej bez uwzględ­nienia kwestii wynagrodzeń kierowców. Obecny sposób ich naliczania to skom­plikowany labirynt przepisów, wyjąt­ków i niejednoznacznych interpretacji, który utrudnia funkcjonowanie firm.

System ten wymaga uproszczenia, standaryzacji i dostosowania do re­aliów pracy międzynarodowej. Należy jasno określić obowiązkowe składniki wynagrodzenia, a także sposoby nali­czania diet i ryczałtów w sposób przej­rzysty oraz możliwy do kontroli.

Sprawiedliwa deregulacja musi objąć również ten aspekt – bo to właśnie kie­rowcy są filarem całego sektora.

Polska branża transportowa nie chce przywilejów – chce reguł

Nie domagamy się ulg, subwencji ani przywilejów. Domagamy się uczci­wej gry, realnej odpowiedzialności i ochrony przed patologicznymi prak­tykami. Bez tego Polska może nie tyl­ko stracić tysiące miejsc pracy, ale również znaczną część swojej pozy­cji jako lidera transportu drogowego w Europie.

Potrzebujemy współpracy wszystkich stron: przewoźników, spedytorów, ustawodawców i organizacji branżo­wych. Ale przede wszystkim – odwagi politycznej, by wreszcie przeprowa­dzić deregulację, która nie będzie pu­stym hasłem, lecz rzeczywistą zmianą systemową.

Anna Siemińska

Przedsiębiorczyni z blisko 30-letnim doświadczeniem w branży TSL, członkini zarządu AGROTECH-GIDPOL Sp. z o.o. Od lat aktywnie zaangażowana w rozwój sektora transportowego w Polsce. Zwolenniczka odpowiedzialnego biznesu, przejrzystych zasad rynkowych i mądrej deregulacji. W swojej działalności łączy praktyczną wiedzę operacyjną z determinacją w walce o uczciwe warunki dla polskich przewoźników.

fot. Piotr Wroniewicz

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.