Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img

Nowy gracz na rynku inwestycji nieruchomości. Do Polski wchodzi platforma Nordstreet

Nordstreet, europejska platforma crowdlendingowa, rozszerza działalność o Polskę. Jak pokazują dane, coraz więcej Polaków poszukuje prostych sposobów na pasywny dochód i zarabianie na rynku...
Strona głównaRozmaitościBezpieczeństwo informacji, propaganda i fake news w kontekście rządów Nicolása Maduro. Jak...

Bezpieczeństwo informacji, propaganda i fake news w kontekście rządów Nicolása Maduro. Jak sztuczna inteligencja zmienia globalną walkę o prawdę

Współczesne konflikty coraz rzadziej rozgrywają się wyłącznie na polach bitew czy przy stołach negocjacyjnych. Ich prawdziwą areną staje się informacja. To, kto kontroluje narrację, bywa dziś równie istotne jak kontrola terytorium czy zasobów. Przypadek rządów Nicolása Maduro pokazuje, jak propaganda, dezinformacja i sztuczna inteligencja splatają się w jeden trudny do rozplątania węzeł i  dlaczego konsekwencje tego zjawiska wykraczają daleko poza granice Wenezueli.

 

 

 

 

Wojna narracji zamiast sporu o fakty

Gdy Nicolás Maduro przejmował władzę po Hugo Chávezie, Wenezuela już znajdowała się w stanie głębokiego kryzysu gospodarczego i instytucjonalnego. Od tamtej pory kraj ten stał się przedmiotem skrajnie odmiennych narracji międzynarodowych. Dla jednych Maduro urósł do rangi symbolu autorytarnej władzy odpowiedzialnej za zapaść państwa i masową emigrację obywateli. Dla innych przywódcy stawiającego opór zewnętrznym naciskom i sankcjom Zachodu.

Te obrazy nie są jedynie efektem różnic ideologicznych. Są wynikiem wojny informacyjnej, w której fakty mieszają się z interpretacją, a interpretacja bywa celowo deformowana. W świecie spolaryzowanych mediów i platform społecznościowych rzadko dochodzi do spokojnej analizy. Zamiast tego dominuje walka o uwagę i emocje odbiorców.

Sztuczna inteligencja jako akcelerator dezinformacji

Rozwój sztucznej inteligencji zasadniczo zmienił dynamikę tej wojny. Dezinformacja nie musi już być tworzona ręcznie ani działać w ograniczonej skali. Algorytmy potrafią generować tysiące tekstów artykułów, komentarzy, postów  które brzmią wiarygodnie, są dopasowane językowo do konkretnej grupy odbiorców i osadzone w lokalnym kontekście.

W przypadku Wenezueli oznacza to, że jedna historia o protestach, wyborach czy sankcjach może funkcjonować w dziesiątkach wersji jednocześnie. Inaczej opowiedziana mieszkańcom Ameryki Łacińskiej, inaczej opinii publicznej w Europie, a jeszcze inaczej odbiorcom w Stanach Zjednoczonych. Każda wersja jest spójna, logiczna i przekonująca  lecz niekoniecznie prawdziwa.

Algorytmy emocji i polityka zasięgu

Szczególnie niepokojące jest to, że AI nie tylko powiela narracje, ale potrafi je wzmacniać. Systemy analizujące zaangażowanie użytkowników promują treści budzące silne emocje, ponieważ to one generują większy ruch. W rezultacie przekazy skrajne, uproszczone lub sensacyjne zyskują przewagę nad analizą i kontekstem.

Wizerunek Maduro  podobnie jak wielu innych przywódców uwikłanych w konflikty polityczne staje się produktem algorytmicznej selekcji. To, co widzi odbiorca, coraz częściej jest wynikiem optymalizacji pod kliknięcie, a nie pod zrozumienie.

Memy, popkultura i estetyka władzy

Symbolem tej wizualnej wojny informacyjnej stała się memizacja postaci Maduro. W sieci od lat krążą tysiące memów przedstawiających go w skrajnie różnych rolach  od groteskowej karykatury po ironicznego bohatera popkultury. Ich liczby nie da się precyzyjnie policzyć, ale ich obecność w globalnym obiegu informacji jest trwała i widoczna.

Szczególne miejsce zajmują przeróbki wykorzystujące estetykę globalnych marek, w tym stylizacje inspirowane kampaniami Nike. Obrazy przedstawiające Maduro w sportowym stroju, opatrzone parafrazami sloganów motywacyjnych, funkcjonowały jako polityczna satyra i komentarz do kryzysu w  Wenezueli. Nie były to oficjalne kampanie, lecz ich siła polegała właśnie na wykorzystaniu rozpoznawalnego języka marketingu. W epoce mediów społecznościowych taki skrót kulturowy bywa skuteczniejszy niż wielostronicowa analiza.

Deepfake’i: gdy obraz przestaje być dowodem

Jeszcze dalej idą technologie deepfake, które stanowią jakościowy przełom w wizualnej manipulacji. O  ile mem operuje ironią i przerysowaniem, o tyle deepfake dąży do pełnej imitacji rzeczywistości. Dzięki AI możliwe staje się tworzenie nagrań, w których politycy mówią i robią rzeczy, które nigdy nie miały miejsca.

W kontekście postaci takich jak Maduro deepfake’i mogą służyć zarówno do podważania jego wiarygodności, jak i do wzmacniania narracji propagandowych. Ich największą siłą jest uderzenie w  jedno z ostatnich bastionów zaufania odbiorców przekonanie, że nagranie wideo stanowi dowód. W  epoce deepfake’ów nawet argument „widziałem na własne oczy” przestaje być rozstrzygający.

Kryzys zaufania jako realne zagrożenie

Problem fake newsów nie dotyczy wyłącznie polityków i państw. Dotyka całych społeczeństw, które stopniowo tracą zdolność do wspólnego uzgadniania podstawowych faktów. Gdy każda strona konfliktu dysponuje własnym zestawem „dowodów”, a AI potrafi je generować niemal na żądanie, pojęcie obiektywnej prawdy zaczyna się rozmywać.

Władza informacyjna staje się władzą polityczną. Kontrola mediów, ograniczanie dostępu do niezależnych źródeł i wzmacnianie wybranych narracji to strategie znane od dekad. Nowością jest skala i automatyzacja, które sprawiają, że odpowiedzialność za dezinformację coraz trudniej jednoznacznie przypisać.

Walka o zdolność rozumienia

Historia informacyjna wokół rządów Maduro nie jest jedynie opowieścią o jednym przywódcy. Jest zapowiedzią świata, w którym polityka coraz częściej rozgrywa się w sferze percepcji, a nie faktów. Gdzie obraz wygrywa z analizą, emocja z kontekstem, a algorytm z odpowiedzialnością.

Największym zagrożeniem nie są same fake newsy, memy czy deepfake’i, lecz erozja zaufania do możliwości poznania czegokolwiek wspólnego. Bezpieczeństwo informacji w epoce sztucznej inteligencji nie polega dziś wyłącznie na ochronie danych. Polega na ochronie zdolności do rozróżniania prawdy od narracji, faktu od interpretacji i krytyki od propagandy.

Sztuczna inteligencja może tę erozję przyspieszyć  albo pomóc ją zrozumieć. Wybór nie należy do algorytmów. Należy do społeczeństw, mediów i instytucji, które zdecydują, czy pozwolą, by prawda stała się tylko jedną z wielu równoprawnych narracji.

Magdalena Szwed – ekspertka w obszarze strategii marketingowych, budowania wizerunku marek oraz rozwoju produktów, od wielu lat związana z segmentem beauty i dobrami luksusowymi. Obecnie pełni funkcję Head of Marketing & PR w 2N-Everpol Sp. z o.o., gdzie odpowiada za kreowanie kierunku komunikacji marek, zarządzanie projektami wizerunkowymi oraz rozwijanie działań marketingowych na rynku polskim i europejskim. Przez ponad siedem lat prowadziła własną działalność doradczą jako Senior Business Development Manager, współpracując z czołowymi markami z branży beauty i lifestyle. Specjalizowała się w tworzeniu i wdrażaniu strategii rozwoju nowych produktów, budowaniu świadomości marek oraz prowadzeniu personal brandingu dla klientów działających w segmencie premium.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.