Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img
Strona głównaWywiadyIwona Borawska: Dlaczego wąskie gardła w procesach są największym wrogiem skalowania biznesu

Iwona Borawska: Dlaczego wąskie gardła w procesach są największym wrogiem skalowania biznesu

O trudnych sytuacjach w firmach, diagnozowaniu problemu i procesie transformacji, dzię­ki któremu firmy i zespoły pracowników odzyskują wigor i odnajdują właściwe rozwiąza­nia opowiada Iwona Borawska, założycielka agencji interim managerów The Process.

 

 

Co najczęściej powoduje, że firma – mimo świetnego produktu i klientów – nagle „staje w miejscu”? Gdzie zazwy­czaj kryje się pierwsze wąskie gardło?

Każda firma jest narażona na stagnację. Tylko część z właścicieli rozumie mecha­nikę rozwijania biznesów, a część do­piero musi się tego nauczyć. Niestety najczęściej wąskie gardło jest na samej górze organizacji. Brzmi brutalnie, ale to prawda, której wielu przedsiębiorców nie chce usłyszeć. Firma może rosnąć tylko tak szybko, jak szybko właściciel potrafi podejmować decyzje. Wielu przedsię­biorców utknęło w roli superpracowni­ka – zatwierdzają faktury, uczestniczą w każdym spotkaniu, podejmują wszyst­kie decyzje. Często towarzyszy temu eksperckość i perfekcjonizm – founder stawia swoje pomysły ponad te zgłasza­ne przez zespół. A pracownicy bardzo szybko uczą się, że jedynie bierna po­stawa utrzyma ich na stanowisku. To dla odmiany utwierdza właścicieli w prze­konaniu, że ich podejście jest słuszne. Powstaje błędne koło, które skutecznie dusi rozwój organizacji.

Jakie sygnały ostrzegawcze przedsię­biorca zwykle ignoruje?

Pierwszym i najważniejszym sygna­łem jest spadek zaangażowania pra­cowników. Umówmy się – każda firma przechodzi trudności, zdarzają się spad­ki obrotu czy utrata klientów. Jednak jeśli mamy zbudowaną silną kulturę organizacji, jeśli zespół jest zdetermi­nowany do poszukiwania rozwiązań – to rozwiązanie zawsze się znajdzie. Drugim sygnałem, który jest kompletnie igno­rowany, jest odchodzenie najlepszych ludzi. Wielu decydentów nie zauważa, że co pół roku rotuje im zespół. Każdo­razowo przerzucają odpowiedzialność za utratę pracowników na nich samych. Jeśli w firmie odchodzą najambitniejsi ludzie i dzieje się to cyklicznie – odpo­wiedź jest prosta: nie odchodzą z firmy. Uciekają od stylu zarządzania. Trzeci sy­gnał to paraliż decyzyjny. Gdy każda de­cyzja wymaga zgody trzech osób, dwóch komitetów i prezentacji na czterdziestu slajdach – to jasny znak, że firma ma problem. Zdrowa organizacja podejmuje decyzje szybko, a potem je koryguje.

Jak wygląda moment, w którym wła­ściciel po raz pierwszy dostrzega, że problem nie leży w sprzedaży, tylko w… organizacji?

Ten moment zazwyczaj przychodzi z de­speracji. Słyszę: „Mamy świetny produkt, mamy zainteresowanie ze strony klien­tów, ale jakoś nic nie idzie do przodu”. Albo: „Zatrudniamy kolejnych handlow­ców, inwestujemy w marketing, a wyniki są coraz gorsze”. Zarządzający często zaczynają od poszukiwania winnych na zewnątrz – rynek się zmienił, konkuren­cja zaniżyła ceny, klienci są nielojalni. Dopiero gdy wyczerpią wszystkie te wytłumaczenia, zaczynają spoglądać do wewnątrz organizacji. Przełomowy moment to zazwyczaj konfrontacja z danymi. Kiedy właściciel w końcu przeanalizuje, ile faktycznie kosztuje pozyskanie klienta, jaka jest rotacja w zespole, ile czasu zajmuje realizacja zamówienia – wtedy widzi, że problem nie jest w produkcie czy sprzedaży. Pro­blem jest w tym, jak firma funkcjonuje.

Czy zdarza Ci się, że przedsiębiorcy są przekonani, że ich firma nie ma wąskich gardeł – a po diagnozie okazuje się, że są wszędzie? Jak na to reagują?

Takie sytuacje zdarzają się bardzo czę­sto w firmach powstałych 30-40 lat temu, takich, które miały swój złoty czas rozwoju. Ten sukces z przeszłości staje się więzieniem teraźniejszości. Ja to nazywam zjawiskiem szklanej pod­łogi – patrzysz w dół, w przeszłość, wi­dzisz fantastyczny rozkwit, piękny widok i nie zauważasz, co jest tuż przed tobą. Część właścicieli kopie się po kostkach, bardzo osobiście podchodząc do bizne­su, traktując go ambicjonalnie, czasem wręcz personifikując. I takie podejście to największa blokada. Miłość do firmy jest najgorszym doradcą biznesowym.

Twarde zderzenie z danymi czy też wnio­skami z audytu bywa nieprzyjemne. Je­śli właściciel emocjonalnie podchodzi do biznesu, często nie widzi własnych błędów, a przekonanie o nieomylności skutecznie blokuje motywację do zmian. Ale są też tacy zarządzający, którzy z po­korą przyznają, że się pogubili. I choć przez lata sami starali się utrzymać w garści biznes, po kilku miesiącach delegowania wreszcie poznają, czym jest prawdziwy sukces.

Jakie wąskie gardła są najbardziej kosztowne dla firm? I które z nich naj­częściej blokują skalowanie?

Nie ma mniej i bardziej kosztownych wąskich gardeł. Najłatwiej dostrzec je w sprzedaży – jak nie zdobędę kon­traktu, to jest to łatwo policzalne. Ale to iluzja. Biznes to system naczyń połączonych – jeśli mam dziurę w na­czyniu „produkcja” albo „logistyka”, to nieważne, ile naleję nowych kontrak­tów w obszarze „sprzedaży”, wszystko ucieka mi z dwóch pierwszych naczyń. Iluzja szacowania wpływu wąskich gar­deł powoduje, że często nie podcho­dzimy do rozwoju biznesu w sposób kompleksowy, a zajmujemy się drob­nymi wycinkami, które może i w krótkiej perspektywie przyniosą gotówkę, lecz długoterminowo mogą narobić szkód. Innym przykładem jest niedocenianie wagi wąskich gardeł, trudnych do osza­cowania. Może to być spadek motywacji czy zaangażowania, brak umiejętności delegowania czy też niewłaściwy styl zarządzania. Tym bardziej, że duża część z nich daje efekty w dłuższej perspek­tywie czasowej.

Który moment w Twojej przedsię­biorczej drodze nauczył Cię najwięcej o tym, jak niszczące mogą być źle za­rządzane procesy?

Największą szkołą było dla mnie bu­dowanie własnego biznesu. Jest tak, że szewc często chodzi bez butów i trochę w taką pułapkę wpadłam, rozwijając kiedyś własną firmę. Największym błę­dem, jaki może popełnić właściciel, jest brak zaangażowania w budowa­nie i testowanie procesów. Jeśli chcesz rozwijać organizację – zakasaj rękawy i sprzedawaj. Posłuchaj klientów, po­rozmawiaj z nimi. Potestuj propozycje wartości. Nie ma drugiej osoby w orga­nizacji, która tak dobrze rozumie twój własny biznes, jak ty sam.

Jak wygląda Twój pierwszy tydzień pracy, kiedy wchodzisz do firmy jako interim manager?

Z każdym klientem rozpoczynamy od audytu – chcemy poznać dokładnie pracę każdego z działów, styl zarzą­dzania, dane finansowe, KPI, rapor­towanie, wyniki. Obserwujemy pracę, rozmawiamy z ludźmi, wcielamy się w rolę tajemniczego klienta. Patrzymy na każdy element biznesu. Ale żeby ten audyt się udał, żebyśmy dobrze zidentyfikowali wąskie gardła – klu­czowe jest spotkanie z właścicielami i/lub zarządem. Na takim spotkaniu chcemy poznać odpowiedź na najważ­niejsze pytanie w biznesie: po co to robicie. Słynne WHY jest fundamentem każdej organizacji i to właśnie tu jest źródło większości problemów. Załóż­my, że naszym WHY jest budowanie kreatywnych przestrzeni dla rodziców i dzieci, aby mogli bezpiecznie i cie­kawie spędzać razem czas, wspiera­jąc więzi rodzinne. I super – tworzymy plac zabaw z masą zabaw, przeszkód, elementami escape room. I nagle wpa­damy na pomysł sprzedaży alkoholu w barze (to chyba byłoby nielegalne?). Wrzuciliśmy do naszej pięknej, spójnej układanki obcy, niepasujący zupełnie puzzel. I właśnie problem w wielu orga­nizacjach polega na tym, że są zbiorem pięknych puzzli – ale kompletnie do siebie niepasujących.

Jak przedsiębiorca może – zanim za­prosi eksperta – samodzielnie spraw­dzić, czy jego firma „utknęła”? Jakie testy może zrobić w godzinę?

Test pierwszy: Zadaj sobie dwa pytania – czy w firmie widzicie, że dzieje się coś nie tak? Czy ruszacie z impetem, aby to naprawić? Jeśli na którekolwiek pada odpowiedź NIE – powinna wyć syre­na alarmowa. Test drugi: Sprawdź, czy firma może funkcjonować miesiąc bez Ciebie. Jeśli nie może – to sygnał, że jesteś wąskim gardłem. Test trzeci: Za­pytaj swoich najlepszych ludzi wprost – gdzie widzą problemy, co by zmienili. Jeśli w odpowiedzi usłyszysz ciszę albo ogólniki – masz problem z kulturą or­ganizacyjną.

Rozmawiała: Ilona Adamska

fot. Łukasz Marciniak

Iwona Borawska

Ekspertka od przełamywania barier wzrostu w średnich przedsiębiorstwach. Założycielka agencji interim managerów The Process. Od 20 lat wspiera polskie firmy w pokonywaniu stagnacji rozwojowej. Pomaga organizacjom o obrotach 10–100 mln zł, które utknęły na etapie „szklanego sufitu” i potrzebują praktycznych narzędzi do skalowania. Zbudowała sześć firm, dwukrotnie zrealizowała exit i wyskalowała pięć organizacji. Swoją wiedzą dzieli się także w podcaście „Budowanie Skutecznych Zespołów” oraz w kanale „O produkt CI chodzi”. Zwyciężczyni Kursorów roku 2025 w kategorii „Marka osobista”.

 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.