Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img

Sztuczna inteligencja a hejt. Czy AI stanie się narzędziem walki z nienawiścią w sieci?

Sztuczna inteligencja coraz mocniej wpływa na sposób, w jaki komunikujemy się w internecie. Potrafi tworzyć treści, analizować język i rozpoznawać określone wzorce zachowań, ale...
Strona głównaRozmaitościJan Boniowski: Podwójne życie, czyli alkoholik w biznesie

Jan Boniowski: Podwójne życie, czyli alkoholik w biznesie

Alkoholicy wysokofunkcjonujący prowadzą życie, o jakim więk­szość mogłaby marzyć, ale to tylko pozory.

 

 

 

 

Alkoholicy wysokofunkcjonujący, czyli HFA (ang. high functioning alcoholics), to grupa pacjentów z problemem alko­holowym o bardzo specyficznym ob­razie uzależnienia. Są zaradni, lubiani, otaczani szacunkiem. W przeciwień­stwie do „zwykłych” alkoholików do­brze funkcjonują na wszystkich polach społecznych: zawodowym, rodzinnym, towarzyskim (stąd określenie alkoho­licy wysokofunkcjonujący). Świetnie bawią się na zakrapianych imprezach, a samotne wieczory z butelką wysoko­gatunkowej whisky są dla nich zasłużo­ną gratyfikacją po trudnym dniu pracy. Jak sami twierdzą, to zachowanie, które nie wzbudza żadnych podejrzeń.

Do czasu. W końcu iluzja, w której na co dzień żyją, zaczyna powoli pękać. Wypadek pod wpływem alkoholu, kompromitacja w miejscu pracy czy odkrycie zdrady przez współmałżonka. To tylko przykłady kamieni milowych na ścieżce uzależnienia od alkoholu.

Kiedy pracowałem w środowisku bizne­sowym, widok osób zbyt często sięga­jących po kieliszek był codziennością. Zaskoczę cię, ale to nie tylko szeregowi pracownicy. A może zwłaszcza nie oni. Niejednokrotnie widziałem, jak podczas firmowych imprez alkohol upadlał mene­dżerów, dyrektorów i prezesów. Jednak „co się dzieje w Vegas, zostaje w Vegas”, bo następnego dnia wracali do pracy bez oznak zmęczenia. Indywidualna re­generacja, wlewy witaminowe, opieka pielęgniarska, suplementacja – cała lo­gistyka tylko po to, żeby prezentować się nienagannie mimo ogromnego kaca.

Alkoholizm jest chorobą demokra­tyczną, co oznacza, że może dotknąć każdego. Także ciebie. Statystycznie co dziesięć sekund jedna osoba umiera z powodu zażycia etanolu. Jeśli czytasz ten artykuł od początku, to właśnie w ten sposób swoje życie zakończy­ło już sześć osób. Alkohol wchodzi do twojego życia ukradkiem, prawie bez­szelestnie. Wszystko po to, żebyś nie dostrzegł(a), jak wkraczasz w kolejne fazy uzależnienia.

Argumentem, który wielokrotnie sły­szałem od kolegów z branży, było stwierdzenie, że rozmowa przy pro­centach jest gwarantem porozumienia z przyszłym partnerem biznesowym. Rzeczywiście, czułem, jak napięcie się obniża, rozmowa zaczyna się kleić, a więź z moim rozmówcą coraz bar­dziej się zacieśnia. Na koniec bruder­szaft. Jednak to, co często wydaje się budowaniem bliskości, może być tylko powierzchowną fasadą. Dość szybko zauważyłem, że rozmowy po kilku drinkach stawały się intensywniejsze, ale zaskakująco rzadko przekładały się na trwałe, wartościowe relacje. Dzień później trzeba było budować wszystko od nowa – tym razem już na trzeźwo.

Alkohol daje chwilowe poczucie pew­ności siebie. Skłania do podejmowania ryzykownych decyzji, takich jak podpi­sywanie umów i deklaracji, do których wypełnienia na trzeźwo z pewnością byś się nie zobowiązał(a). Prowadzi to do sytuacji, w której interesy zbudowa­ne „na rauszu” nie wytrzymują próby czasu. Mimo to, co obserwuję ze smut­kiem, niewiele zmieniło się od prawie dekady, w której jestem trzeźwy. To, co dla nas jest przejawem otwartości i go­ścinności, wśród partnerów z krajów skandynawskich, USA czy Azji wzbudza niepokój i niechęć. Tzw. biznes po alko­holu w innych kulturach bywa odbiera­ny jako brak obycia i profesjonalizmu.

Dlaczego zatem tak trudno jest nam wyrwać się ze szponów tego legalnego narkotyku? Może z powodu mitu, który pielęgnujemy w kolektywnej świadomo­ści, że niewielkie ilości alkoholu mają właściwości prozdrowotne. Nieuczciwe byłoby przemilczenie tej kwestii. Liczne badania wykazały, że zawarty w czer­wonym winie resweratrol działa prze­ciwnowotworowo i antyoksydacyjnie…

ALE! Kieliszek czerwonego wina (175 ml) zawiera aż 21 ml czystego etanolu, który upośledza ośrodkowy układ nerwowy (OUN). A to wszystko dla resweratrolu, którego przeciętna zawartość w czerwo­nych winach wynosi około 1,9 mg/dm3. Porównywalną objętość tej substancji znajdziesz m.in. w orzeszkach ziem­nych, borówce amerykańskiej, czarnej porzeczce, truskawce, malinie, żurawinie, jabłku, ananasie, moreli, pomidorze, ra­barbarze… Czy mam wymieniać dalej?

Wybór należy do ciebie. Zamiast włączyć do swojej diety wymienione produkty, możesz wypić butelkę czerwonego wina w znamienitym gronie i upośledzić swój OUN na sześć tygodni. Co to oznacza dla twojego biznesu? Jeśli przesadzisz w weekend z alkoholem, a wystarczy 60 ml etanolu, twój mózg będzie upo­śledzony przez kolejne czterdzieści dwa dni. Odradzałbym zatem podejmowanie w tym czasie ważnych decyzji, także ta­kich, czy odwieźć dziecko do przedszkola.

A skoro o dzieciach mowa. Według naj­nowszych badań spożycie alkoholu w naj­młodszych grupach zmniejsza się! Kiedy poruszam ten temat podczas warsztatów profilaktycznych dla młodzieży, widzę, że rośnie pokolenie, które ceni przeżywanie emocji na trzeźwo. Picie alkoholu jest przez nich postrzegane jako obciach… a ja popieram ten trend! Cienka jest granica między fazą picia towarzyskiego a piciem chronicznym, z którego już nie ma powrotu.

Przezwyciężenie nałogu jest niezwykle wymagającą drogą. Wiem, bo byłem we wszystkich czterech fazach uzależnienia. Kiedy wreszcie wyszedłem na prostą, wolnością nacieszyłem się przez około dwóch lat, bo ze szpitalnego oddziału ratunkowego trafiłem na oddział onkolo­giczny. Wiedziałem, że zdrowie się kiedyś upomni, ale nie zdawałem sobie sprawy, że tak szybko (małem wówczas niewiele po trzydziestce). To, że każda dawka etanolu jest kancerogenna (świadczą o tym dwudziestosześcioletnie badania nad spożyciem alkoholu), przeczytałem za późno.

Nie pozwól, by tak jak u mnie odbicie w lustrze wywoływało odrazę, a życie kończyło się bólem. Wybieraj świado­mie, bo mniej niż 5% ludzi po terapii jest w stanie dotrwać pięciu lat w trzeźwości.

To jak? Ze mną się nie napijesz?

Jan Boniowski

Były piłkarz, który swoją sportową karierę rozpoczynał w KS Ursus, a następnie grał m.in. w Zniczu Pruszków u boku Roberta Lewandowskiego. Choć jego piłkarska droga zapowiadała się obiecująco, z czasem trafił do niższych lig, występując m.in. w GLKS Nadarzyn, Narwi Ostrołęka czy Błoniance. Obecnie reprezentuje klub Hetman 22 Katowice. Po zakończeniu profesjonalnej kariery sportowej Boniowski otwarcie mówi o swojej trudnej walce z uzależnieniami, w które popadł w młodym wieku. Dzięki terapii i wsparciu najbliższych od kilku lat jest trzeźwy i aktywnie działa na rzecz profilaktyki uzależnień. Prowadzi autorski podcast na Spotify pt. „(Za)kopane marzenia”. Organizuje warsztaty profilaktyczne dla młodzieży i dorosłych pod nazwą „Powiedz NIE! Wygraj życie”, na których porusza tematy związane z uzależnieniami, zdrowiem psychicznym oraz drogą powrotu do życia, dzieląc się swoją historią i motywując innych do walki o lepszą przyszłość.

fot. wKatowicach.eu