Jessie Ware: Próbuj, ciągle próbuj!


Kobieta-posąg. Swój debiutancki album nagrała w wieku 27 lat. Wcześniej musiała spróbować swoich sił jako dziennikarka, ale myślała o tym, aby zostać prawnikiem. Jest miłośniczką polskiego jedzenia i drużyny Manchester United.

 

LBQ: Zaczęłaś śpiewać już w szkole. Mając 27 lat, nagrałaś dopiero swój debiutancki album. Dlaczego tak późno?

J.W.: Dopiero teraz dostałam taką możliwość, ponadto specjalnie się z tym nie spieszyłam. Wykonywałam inne prace: zajmowałam się dziennikarstwem, siedziałam nad dokumentami i nawet myślałam o byciu prawnikiem. Chciałam coś przeżyć, zanim zajmę się muzyką. To w sumie pomogło mi w podjęciu właściwej decyzji. Przykro mi, że musiałeś tyle czekać.

Ale było warto. Czy możesz powiedzieć więcej o kontaktach z muzyką, które zaczęły się chyba w szkole?

– Tak, zaczęłam uczyć się śpiewu, mając 12 lat. W mojej szkole uczono śpiewu klasycznego. To mi nie odpowiadało, ale to było dobre przygotowanie. Wolałam śpiewać piosenki jazzowe, kompozycje Gershwina czy Cole Portera. Podobało mi się słuchanie interpretacji takich utworów.

Potem studiowałaś anglistykę na uniwersytecie Sussex. Kto był wtedy Twoim ulubionym pisarzem?

– Och, mój ulubiony pisarz? Niech pomyślę… Przez jakiś czas moim ulubionym pisarzem był nieżyjący już Amerykanin Raymond Carver. On pisał krótkie opowiadania, najsłynniejsze to „Słoń”. Lubię także Jeffreya Eugenidesa. On napisał „Middlesex” oraz „Samobójczynie”, których nie czytałam. Zaczynam właśnie spotkanie z jego powieścią „The Marriage Plot”.

Powróćmy do Twojego dziennikarstwa. Zdecydowałaś się na to ze względu na ojca czy ta praca Cię zwyczajnie zainteresowała?

– Zapewne to był wpływ mojego ojca, bo uważałam, że jego życie jest ekscytujące. On jest reporterem i prowadzi dochodzenia w wielu sprawach. Mnie nigdy nie interesowała polityka czy aktualne wiadomości, tak jak jego. W sumie to nie pasowało do mnie tak dobrze jak do niego.

Czy uważasz, że ten krótki okres przygotował Cię w jakiś sposób do wywiadów, do spotkań z dziennikarzami?

– Myślę, że to pomogło mi w lepszym zrozumieniu, co znaczy udzielać wywiadu, jak nie popełniać żadnych błędów. Ponadto mam szacunek dla dziennikarzy.

Śpiewałaś różne piosenki w różnych stylach. Jak to się stało, że zdecydowałaś się nagrać takie nocne, zmysłowe piosenki jak na płycie „Devotion”?

– Cóż, uwielbiam nocną muzykę. Podoba mi się pomysł zatopienia w muzyce, no i nocą inaczej słucha się muzyki jadąc samochodem albo po powrocie do domu z jakiejś imprezy. Nie jestem producentem muzycznym, więc nie mogłam zrobić płyty tanecznej. Nie jestem tak dobra jak choćby Joker. On jest dobry w tym, co robi. Ja nie widziałam sensu w robieniu płyty tanecznej. Są jednak na moim krążku pewne elementy muzyki tanecznej.

Potrafisz jednak dobrze tańczyć. Widziałem Cię, jak z DJ Annie Mac śpiewałaś remiks i szło Ci to bardzo dobrze.

– Tak, wystąpiłam z Annie Mac w telewizyjnym programie „House Party”, to było sześć godzin muzyki non stop. Ona zaproponowała mi zaśpiewanie do remiksu utworu „Running”, uwielbiam coś takiego. To świetna zabawa, oznacza, że mogę tak zaśpiewać w klubie. To daje mi większe możliwości w śpiewaniu różnych rzeczy.

Taniec świetnie Ci idzie…

– Nie, nie jestem dobrą tancerką, ale uwielbiam taniec i ludzi, którzy dobrze tańczą. Robię to, co lubię, ale nigdy w życiu nie zrobiłabym choreografii tanecznej.

A jak skomentujesz swój image? Na okładce „Devotion” wyglądasz bardzo wyniośle, jak kobieta-posąg.

– Tak, to przypomina posąg, bo chciałam, by to zdjęcie było czymś innym, uderzającym. Uwielbiam okładki płyt Grace Jones. W sumie nie jestem twardą osobą, jestem bardzo delikatna, pełna ciepła. Chciałam jednak znaleźć taki wybijający się image, który pozostanie w pamięci na długo, nigdy się nie zestarzeje. Lubię ładnie się ubrać i chciałam, żeby to było ciekawe wizualnie.

Co powiesz o modzie i Twoim guście? Na zdjęciach i w klipach zawsze jesteś szałowo ubrana.

– Lubię nosić koszule i lubię wyglądać dobrze w tym, co mam na sobie. Lubię fajne kształty. Bardzo kobiece. Tak, bardzo kobiece albo androgeniczne. Lubię blezery i zawsze dbam o dobry makijaż. Nigdy nie będę nosiła krótkich sukienek, raczej to, co widzisz. Zawsze noszę się na czarno, dziś masz szczęście, że mam na sobie coś kolorowego. To jest u mnie bardzo rzadkie.

Ta fioletowa koszula bardzo Ci pasuje. Porozmawiajmy teraz o Twoich tekstach. To Twój wkład w piosenkę. Czasami, jak w „Running”, to tylko parę linijek, czasami coś dłuższego. Od czego zależy długość tekstu?

– Zależy od piosenki.

Czy piszesz do muzyki?

– Piszę słowa wszędzie, gdy podróżuję, wystukuję je na moim telefonie. Gdy słyszę muzykę, wyobrażam sobie nastrój piosenki i to, o czym ma być. Potem mam jakieś pomysły i mam nadzieję, że one będą pasowały do muzyki. Mam wiele pomysłów. Generalnie muzyka jest dla mnie tak samo ważna jak teksty.

Porozmawiajmy o miłości, bo z 80% Twoich piosenek jest na temat miłości. Mówi się, że miłość docenia się wtedy, gdy się ją straci. Co Ty na to?

– Hm, tak, to prawda. Z moim aktualnym chłopakiem związałam się w wieku 18 lat, ale mieliśmy 2-letnią przerwę. Wtedy poznałam kilku niezbyt miłych chłopaków. Teraz znowu jesteśmy razem. Tak, potrzebne jest doświadczenie, sama doceniam miłość i wiem, co ona znaczy. Na tej płycie mówię o różnych rodzajach miłości, śpiewam o rodzinie, przyjaciołach, kochankach, o fantazjach. To różne rodzaje miłości.

A co najbardziej cenisz w swoich przyjaciołach, jacy muszą być?

– Moi przyjaciele są szczerzy, pełni ciepła, potrafią dużo dawać od siebie, są mili i zabawni. No i są inteligentni.

Tylko pozazdrościć. A powiedz, czy jesteś romantyczna?

– Jestem romantyczna, jestem szczęśliwa, że jestem zakochana i że mogę pisać piosenki o miłości. Jestem sentymentalna.

Płaczesz czasami?

– Tak, płaczę. Oglądałam wczoraj odcinek serialu „Czysta krew” i płakałam, jakbym miała coś w gardle. Tak, jestem romantyczna.

Czy jako artystka odczuwasz rodzaj misji w swojej pracy? Chcesz dotrzeć z czymś do słuchaczy?

– Chcę tylko pisać piosenki, które będą na ludzi działały. Robię muzykę dla siebie i innych ludzi, tak by mogli się nią cieszyć. Ja lubię muzykę innych wykonawców. Mam nadzieję, że będę to mogła nadal robić.

Wystartowałaś bardzo dobrze. Czy jesteś gotowa na zainteresowanie Twoją osobą przez wścibską prasę?

– Nie sądzę, żeby ona była mną zainteresowana, nie szukam rozgłosu.

Photo5_Tough Lov_300CMYK

Ale jak będziesz gwiazdą, to do tego dojdzie.

– No tak, ale nie jestem gwiazdą.

Jesteś blisko, jesteś przygotowana na to?

– Nie można być na to przygotowanym.

Interesujesz się piłką nożną?

– Tak.

Czy oglądasz mecze ze swoim chłopakiem?

– Mój mąż dosłownie żyje piłką nożną przez 24 godziny na dobę i czasami mam dość, chciałabym obejrzeć coś innego, nie mecz. Kiedyś interesowałam się piłką bardziej. Jestem kibicem Manchester United i dopinguję też Tottenham Hotspurs, bo to jego klub.

Jak oceniasz obecność Polaków w Londynie i w Anglii. Może znasz kogoś z Polski?

– Tak, znam kilka osób z Polski. To są z reguły osoby, które przyjechały tu na studia i zostały. Znam też takie urodzone tu, w Anglii, ale z polskich rodzin. Lubię polskie jedzenie i odwiedzam często polskie delikatesy, których jest bardzo dużo. Polski chleb jest bardzo dobry, inne rzeczy też.

A co sama gotujesz? Jaka kuchnia jest Twoją specjalnością?

– Robię dobre rzeczy z kuchni indyjskiej, potrafię też gotować dania z kuchni azjatyckich. My lubimy pieczone rzeczy, gotuję często mięso w sosie. Umiem robić różne rzeczy z różnych kuchni.

A jaka jesteś na scenie podczas koncertu? Zmieniasz się w kogoś innego?

– Tak, zmieniam się w kogoś innego, gdy śpiewam, ale między piosenkami jestem sobą, taką jak teraz, normalną. Dbam, by to zawsze było przedstawienie. Mam na myśli specjalny strój na scenę, stronę wizualną. Jestem normalna, ale dbam o pewną otoczkę koncertu.

Czy w przyszłości będziesz trzymała się nurtu r’n’b z dużym aranżem, czy będziesz otwarta na inne style, jak wspomniana Grace Jones?

– Chcę próbować różnych rzeczy. Na mojej płycie słychać wpływy wielu gatunków muzycznych. Nie wiem, co nagram na następnej płycie, jeszcze nie wiem, co to będzie.

A jak wspominasz swój występ podczas Open’era?

– To był świetny festiwal, bawiliśmy się doskonale, mieliśmy dobrą, ciepłą publiczność. Bardzo mi się podobało, było super.

A czy masz jakieś życiowe motto?

– Moje motto brzmi: „Próbuj, ciągle próbuj, szkoda jest z czegoś rezygnować, trzeba próbować”.

Czy masz ochotę na zagranie w jakimś filmie?

– Nie wiem, czy mam talent aktorski, ale może bym spróbowała? Tak spróbowałabym! Moja siostra jest aktorką, pewnie by mi pomogła.

Co sądzisz o ostatniej dominacji kobiet na listach przebojów na całym świecie?

– Myślę, że zawsze na listach czuje się kobiecą obecność. Najlepiej radzą sobie artystki, które są dobre, autentyczne, interesujące i mają dobre głosy.

Gdybyś mogła zamienić się z kimś głosem na jeden dzień, kogo byś wybrała?

– Zamieniłabym się na głos albo z D’Angelo, albo z Billie Holiday. To świetny wybór.

Rozmawiał: Roman Rogowiecki

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *