Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img
Strona głównaRozmaitościJohn Parker: Nie oceniaj książki po okładce

John Parker: Nie oceniaj książki po okładce

Model, przedsiębiorca, założyciel organizacji humanitarnej, prowadzący, mówca motywacyjny, filantrop. Okładka mojej książki to… ja! A teraz przeczytaj moją historię. Choroba afektywna dwubiegunowa, depresja, epizody skrajnego pobudzenia, trauma psychiczna, bullying, ksenofobia, pobyty w szpitalach psychiatrycznych. Dlatego mówię zawsze: Nie oceniaj książki po okładce, bo zanim poznasz człowieka naprawdę, musisz przeczytać jego rozdziały.

 

 

 

Dziś podzielę się swoją historią wzlo­tami i upadkami, walką, stratami i zwy­cięstwami. Chcę, by była dla innych inspiracją i dowodem na to, że nawet kiedy czujesz się bezsilny, możesz wciąż osiągnąć swoje cele i marzenia.

Początek

Dorastałem w Nowej Zelandii i Australii, w świecie wysokiego standardu życia. W wieku 10 lat przeprowadziłem się do Polski. Byłem jednym z najbardziej lubianych dzieci w szkole. Życie wtedy było po prostu piękne.

Dwa lata później zaczęło się piekło. Moi rodzice się rozstali, a ja z mamą i siostrą wyjechałem do Wielkiej Bry­tanii bez ojca, bez pieniędzy, miesz­kaliśmy w mieszkaniach socjalnych. Z najbardziej lubianego dziecka sta­łem się tym najmniej popularnym – chłopakiem z dziwnym nazwiskiem. Doświadczyłem przemocy rówieśni­czej, ale najtrudniejsze było życie bez ojca, bez wzorca, którego tak bardzo potrzebowałem. W domu panowało napięcie i chaos. Moja mama nie ra­dziła sobie z sytuacją, a ja doznawa­łem emocjonalnych ran, co dopiero po latach zacząłem rozumieć. Przez całe liceum uciekałem w gry kom­puterowe – były jedynym światem, w którym mogłem odetchnąć od rzeczywistości.

Pierwsze załamanie

W college’u zacząłem powoli wychodzić z pancerza, który budowałem przez lata. Zacząłem pokonywać lęk społeczny i brak pewności siebie. Kiedy posze­dłem na uniwersytet, przyszedł pierw­szy ciężki epizod depresyjny, trwający wiele miesięcy. Wtedy nie miałem po­jęcia, skąd to się bierze. Dopiero póź­niej diagnoza wyjaśniła, że to początek choroby afektywnej dwubiegunowej.

Po kilku miesiącach musiałem prze­rwać studia depresja była zbyt silna. Wiosna nie przyniosła poprawy. Do­piero wyjazd do Polski latem spra­wił, że nastąpiła gwałtowna zmiana. Z głębokiej ciemności wszedłem w stan nienaturalnego pobudzenia. Spałem kilka godzin, miałem poczucie niezwykłej energii. Dziś wiem, że był to epizod podwyższonego nastroju, który przerodził się w stan wymagają­cy hospitalizacji. W tamtym czasie nie zdawałem sobie z tego sprawy, czu­łem się niezwykle „wysoko”, jakbym unosił się ponad rzeczywistością. Po dwóch tygodniach wypisano mnie ze szpitala. Wciąż nie rozumiałem, co się ze mną dzieje. Rozpocząłem leczenie. Rok później miałem kolejny epizod, znów zakończony hospitalizacją.

Dziewiętnaście lat później 

Minęło 19 lat od mojego drugiego pobytu w szpitalu. Z dumą mówię, że dzięki zmia­nom stylu życia, aktywności fizycznej, diecie oraz wsparciu ówczesnej part­nerki od 14 lat funkcjonuję bez leków.

Czy jestem w pełni „wyleczony”? Nie. Czy jestem odporny na wahania na­stroju? Też nie. Ale wykorzystuję siłę psychiczną, doświadczenie i świado­mość, aby prowadzić stabilne życie.

Wielu znanych ludzi zmagało się z cho­robą dwubiegunową i osiągnęło ogrom­ne sukcesy – m.in. Winston Churchill, Jim Carrey, Mariah Carey, Mel Gibson. Chcę, aby ludzie wiedzieli jedno, zabu­rzenie psychiczne nie przekreśla życia, sukcesu ani szczęścia.

Strata ojca 

W wieku dwudziestu lat straciłem tatę, człowieka, o którym nikt nigdy nie powiedział złego słowa. Widywa­łem go tylko raz w roku w krótkich chwilach przez osiem lat. Zmagał się z depresją, której do dziś do końca nie rozumiem.

Kariera i przedsiębiorczość 

W wieku dwudziestu kilku lat znala­złem swoją ścieżkę zawodową – zo­stałem sprzedawcą samochodów w autoryzowanych salonach. Praca była wymagająca, pełna presji i, jak to bywa, toksycznych zachowań. Do­świadczałem bullyingu i ksenofobii. Po sześciu latach postanowiłem założyć własny biznes – mały komis samo­chodowy, który rozwinął się w firmę z wielomilionowymi obrotami i zespo­łem pracowników.

Potem otworzyłem hurtownię alko­holu. Prowadziłem dwa biznesy naraz. Pracowałem bez dni wolnych. Stałem się pracoholikiem.

Przełom w roku 2022

Wszystko zmieniło się, gdy Rosja do­konała inwazji na Ukrainę. Założyłem organizację humanitarną John’s Red Bus i zacząłem wyjeżdżać w strefy wo­jenne z pomocą, pojazdami, a także ra­tować ludzi i zwierzęta. Źródłem mojej decyzji była historia mojego dziadka, polskiego dziecka uchodźcy z czasów II wojny światowej.

Widok wojny na własne oczy… Znisz­czone domy. Rozbite rodziny. Trauma. Strach. To wszystko sprawiło, że luksus, pieniądze i pracoholizm przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Spełnienie po­czułem dopiero wtedy, gdy zacząłem ratować innych. Do dziś odbyłem 30 misji humanitarnych.

W tym czasie moje firmy upadły, ogło­siłem bankructwo, miałem windykacje. A mimo to pozostałem wierny drodze dobra. W moim życiu pojawiali się nowi ludzie. Inni odchodzili. Dosta­wałem propozycje działań, głównie wolontariackich: opowiadania histo­rii, podnoszenia świadomości, wspie­rania zdrowia psychicznego.

Wierzę, że nic nie dzieje się bez po­wodu. Moje trudności ukształtowa­ły człowieka, którym jestem dziś: empatycznego, rozumiejącego różne odcienie ludzkiego cierpienia.

Spotkanie z Kasią

Spotkanie z Kasią W tym czasopiśmie przeczytasz także artykuł Katarzyny Gajowy, niezwykłej psychoterapeutki, z którą miałem za­szczyt współpracować. Poznaliśmy się podczas kampanii Ilony Adam­skiej Nie hej­tuję – motywuję, która trzykrotnie była realizowana w Wielkiej Brytanii.

„Chłopaki nie płaczą” – największe kłamstwo 

Ten stary kod kulturowy wciąż zabija. Mężczyźni, którzy nie mówią o emo­cjach, często ranią siebie w ciszy. Mój kuzyn był dla mnie jak brat. Odebrał sobie życie dziesięć lat temu, mając zaledwie 31 lat. Najbardziej wstrząsa­jące jest to, że nie zauważyłem żadnych sygnałów, żadnych znaków, że cierpiał. Jego śmierć była dla mnie momen­tem, w którym zrozumiałem, jak wielu mężczyzn milczy do ostatniej sekundy i płacą za to najwyższą cenę wraz z ca­łym społeczeństwem.

Dziś mówię o tym głośno, bo „chło­paki płaczą” i to nie jest ani słabość, ani powód do wstydu. To jest odwaga. To jest odpowiedzialność za własne życie. Każdy mężczyzna zasługuje na to, by zostać usłyszany. Każdy ma pra­wo powiedzieć „nie radzę sobie” i wy­ciągnąć rękę po pomoc, zanim będzie za późno.

Moja historia i moje życie z chorobą dwubiegunową są dziś narzędziem, którym chcę łamać tabu milczenia. Jeśli choć jeden mężczyzna, czytając te słowa, zatrzyma się i zdecyduje po­prosić o wsparcie, to znaczy, że wszyst­ko, przez co przeszedłem, miało sens.

Prawdziwa siła zaczyna się tam, gdzie kończy się milczenie 

Wspólnie z Katarzyną Gajowy i Iloną Adamską chcemy zmieniać życie mężczyzn i kobiet. Chcemy tworzyć przestrzeń, w której mężczyźni nie muszą już udawać twardych, milczeć ani cierpieć w samotności. Przestrzeń, w której można mówić prawdę o so­bie bez wstydu czy strachu przed ocenianiem.

Dajemy realne wsparcie. Dajemy bez­pieczeństwo. Dajemy rozmowę, która potrafi uratować życie. Jeśli czujesz, że coś w Tobie poruszyło się przy czytaniu tych słów, jeśli choć jedna część tego tekstu brzmi zbyt znajomo, to jest mo­ment, w którym warto zrobić pierwszy krok.

***

Szukasz wsparcia? Napisz TUTAJ. 

www.mindbalancecenter.co.uk

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.