Model, przedsiębiorca, założyciel organizacji humanitarnej, prowadzący, mówca motywacyjny, filantrop. Okładka mojej książki to… ja! A teraz przeczytaj moją historię. Choroba afektywna dwubiegunowa, depresja, epizody skrajnego pobudzenia, trauma psychiczna, bullying, ksenofobia, pobyty w szpitalach psychiatrycznych. Dlatego mówię zawsze: Nie oceniaj książki po okładce, bo zanim poznasz człowieka naprawdę, musisz przeczytać jego rozdziały.
Dziś podzielę się swoją historią wzlotami i upadkami, walką, stratami i zwycięstwami. Chcę, by była dla innych inspiracją i dowodem na to, że nawet kiedy czujesz się bezsilny, możesz wciąż osiągnąć swoje cele i marzenia.
Początek
Dorastałem w Nowej Zelandii i Australii, w świecie wysokiego standardu życia. W wieku 10 lat przeprowadziłem się do Polski. Byłem jednym z najbardziej lubianych dzieci w szkole. Życie wtedy było po prostu piękne.
Dwa lata później zaczęło się piekło. Moi rodzice się rozstali, a ja z mamą i siostrą wyjechałem do Wielkiej Brytanii bez ojca, bez pieniędzy, mieszkaliśmy w mieszkaniach socjalnych. Z najbardziej lubianego dziecka stałem się tym najmniej popularnym – chłopakiem z dziwnym nazwiskiem. Doświadczyłem przemocy rówieśniczej, ale najtrudniejsze było życie bez ojca, bez wzorca, którego tak bardzo potrzebowałem. W domu panowało napięcie i chaos. Moja mama nie radziła sobie z sytuacją, a ja doznawałem emocjonalnych ran, co dopiero po latach zacząłem rozumieć. Przez całe liceum uciekałem w gry komputerowe – były jedynym światem, w którym mogłem odetchnąć od rzeczywistości.
Pierwsze załamanie
W college’u zacząłem powoli wychodzić z pancerza, który budowałem przez lata. Zacząłem pokonywać lęk społeczny i brak pewności siebie. Kiedy poszedłem na uniwersytet, przyszedł pierwszy ciężki epizod depresyjny, trwający wiele miesięcy. Wtedy nie miałem pojęcia, skąd to się bierze. Dopiero później diagnoza wyjaśniła, że to początek choroby afektywnej dwubiegunowej.
Po kilku miesiącach musiałem przerwać studia depresja była zbyt silna. Wiosna nie przyniosła poprawy. Dopiero wyjazd do Polski latem sprawił, że nastąpiła gwałtowna zmiana. Z głębokiej ciemności wszedłem w stan nienaturalnego pobudzenia. Spałem kilka godzin, miałem poczucie niezwykłej energii. Dziś wiem, że był to epizod podwyższonego nastroju, który przerodził się w stan wymagający hospitalizacji. W tamtym czasie nie zdawałem sobie z tego sprawy, czułem się niezwykle „wysoko”, jakbym unosił się ponad rzeczywistością. Po dwóch tygodniach wypisano mnie ze szpitala. Wciąż nie rozumiałem, co się ze mną dzieje. Rozpocząłem leczenie. Rok później miałem kolejny epizod, znów zakończony hospitalizacją.
Dziewiętnaście lat później
Minęło 19 lat od mojego drugiego pobytu w szpitalu. Z dumą mówię, że dzięki zmianom stylu życia, aktywności fizycznej, diecie oraz wsparciu ówczesnej partnerki od 14 lat funkcjonuję bez leków.
Czy jestem w pełni „wyleczony”? Nie. Czy jestem odporny na wahania nastroju? Też nie. Ale wykorzystuję siłę psychiczną, doświadczenie i świadomość, aby prowadzić stabilne życie.
Wielu znanych ludzi zmagało się z chorobą dwubiegunową i osiągnęło ogromne sukcesy – m.in. Winston Churchill, Jim Carrey, Mariah Carey, Mel Gibson. Chcę, aby ludzie wiedzieli jedno, zaburzenie psychiczne nie przekreśla życia, sukcesu ani szczęścia.
Strata ojca
W wieku dwudziestu lat straciłem tatę, człowieka, o którym nikt nigdy nie powiedział złego słowa. Widywałem go tylko raz w roku w krótkich chwilach przez osiem lat. Zmagał się z depresją, której do dziś do końca nie rozumiem.
Kariera i przedsiębiorczość
W wieku dwudziestu kilku lat znalazłem swoją ścieżkę zawodową – zostałem sprzedawcą samochodów w autoryzowanych salonach. Praca była wymagająca, pełna presji i, jak to bywa, toksycznych zachowań. Doświadczałem bullyingu i ksenofobii. Po sześciu latach postanowiłem założyć własny biznes – mały komis samochodowy, który rozwinął się w firmę z wielomilionowymi obrotami i zespołem pracowników.
Potem otworzyłem hurtownię alkoholu. Prowadziłem dwa biznesy naraz. Pracowałem bez dni wolnych. Stałem się pracoholikiem.
Przełom w roku 2022
Wszystko zmieniło się, gdy Rosja dokonała inwazji na Ukrainę. Założyłem organizację humanitarną John’s Red Bus i zacząłem wyjeżdżać w strefy wojenne z pomocą, pojazdami, a także ratować ludzi i zwierzęta. Źródłem mojej decyzji była historia mojego dziadka, polskiego dziecka uchodźcy z czasów II wojny światowej.
Widok wojny na własne oczy… Zniszczone domy. Rozbite rodziny. Trauma. Strach. To wszystko sprawiło, że luksus, pieniądze i pracoholizm przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Spełnienie poczułem dopiero wtedy, gdy zacząłem ratować innych. Do dziś odbyłem 30 misji humanitarnych.
W tym czasie moje firmy upadły, ogłosiłem bankructwo, miałem windykacje. A mimo to pozostałem wierny drodze dobra. W moim życiu pojawiali się nowi ludzie. Inni odchodzili. Dostawałem propozycje działań, głównie wolontariackich: opowiadania historii, podnoszenia świadomości, wspierania zdrowia psychicznego.
Wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu. Moje trudności ukształtowały człowieka, którym jestem dziś: empatycznego, rozumiejącego różne odcienie ludzkiego cierpienia.
Spotkanie z Kasią
Spotkanie z Kasią W tym czasopiśmie przeczytasz także artykuł Katarzyny Gajowy, niezwykłej psychoterapeutki, z którą miałem zaszczyt współpracować. Poznaliśmy się podczas kampanii Ilony Adamskiej Nie hejtuję – motywuję, która trzykrotnie była realizowana w Wielkiej Brytanii.
„Chłopaki nie płaczą” – największe kłamstwo
Ten stary kod kulturowy wciąż zabija. Mężczyźni, którzy nie mówią o emocjach, często ranią siebie w ciszy. Mój kuzyn był dla mnie jak brat. Odebrał sobie życie dziesięć lat temu, mając zaledwie 31 lat. Najbardziej wstrząsające jest to, że nie zauważyłem żadnych sygnałów, żadnych znaków, że cierpiał. Jego śmierć była dla mnie momentem, w którym zrozumiałem, jak wielu mężczyzn milczy do ostatniej sekundy i płacą za to najwyższą cenę wraz z całym społeczeństwem.
Dziś mówię o tym głośno, bo „chłopaki płaczą” i to nie jest ani słabość, ani powód do wstydu. To jest odwaga. To jest odpowiedzialność za własne życie. Każdy mężczyzna zasługuje na to, by zostać usłyszany. Każdy ma prawo powiedzieć „nie radzę sobie” i wyciągnąć rękę po pomoc, zanim będzie za późno.
Moja historia i moje życie z chorobą dwubiegunową są dziś narzędziem, którym chcę łamać tabu milczenia. Jeśli choć jeden mężczyzna, czytając te słowa, zatrzyma się i zdecyduje poprosić o wsparcie, to znaczy, że wszystko, przez co przeszedłem, miało sens.
Prawdziwa siła zaczyna się tam, gdzie kończy się milczenie
Wspólnie z Katarzyną Gajowy i Iloną Adamską chcemy zmieniać życie mężczyzn i kobiet. Chcemy tworzyć przestrzeń, w której mężczyźni nie muszą już udawać twardych, milczeć ani cierpieć w samotności. Przestrzeń, w której można mówić prawdę o sobie bez wstydu czy strachu przed ocenianiem.
Dajemy realne wsparcie. Dajemy bezpieczeństwo. Dajemy rozmowę, która potrafi uratować życie. Jeśli czujesz, że coś w Tobie poruszyło się przy czytaniu tych słów, jeśli choć jedna część tego tekstu brzmi zbyt znajomo, to jest moment, w którym warto zrobić pierwszy krok.
***
Szukasz wsparcia? Napisz TUTAJ.


