„Nie płacz”, „nie przesadzaj”, „bądź twardy”, „weź się w garść”, „daj spokój, napijmy się wódki”. To nie są zwykłe słowa. To kody kulturowe, które przez dekady uczyły chłopców i mężczyzn tłumić emocje, zaciskać szczękę i milczeć – aż do momentu, w którym ciało zaczyna mówić za nich. Pracuję z klientami z Polski, Anglii, USA i Bliskiego Wschodu i niezależnie od języka widzę ten sam mechanizm: mężczyzna wytrzymuje aż do chwili, gdy już nie może.
W Polsce przez lata nie istniała żadna przestrzeń pomiędzy codziennością a szpitalem psychiatrycznym. W latach 70. i 80. dostęp do psychoterapii był minimalny; jeśli ktoś przeżywał kryzys, naturalną drogą była hospitalizacja, często daleko od domu i w przepełnionych placówkach. Brakowało języka emocji, wiedzy o regulacji napięcia, edukacji psychicznej i bezpiecznej przestrzeni do rozmowy. Wielu mężczyzn radziło sobie alkoholem, a dziś coraz częściej pracą, używkami, stymulacją i przeciążeniem bodźcami.
W tym świecie mężczyzna miał być twardy, samowystarczalny, odporny. Emocje tłumaczono somatyką, alkoholem lub agresją. Pójście do terapeuty kojarzono z „wariactwem”, a przyznanie się do cierpienia z utratą męskości. Dlatego większość mężczyzn trafiała po pomoc dopiero wtedy, gdy sytuacja była dramatyczna: rozpad relacji, epizody depresyjne z ryzykiem samobójczym, przemoc, ostra psychoza. Strach przed psychiatrią utrwalił się na pokolenia.
Warto w tym miejscu wspomnieć o artykule Johna Parkera, który na moją prośbę opisał swoją osobistą historię. Znamy się z wielu wydarzeń w Anglii, a jego opowieść za każdym razem przypomina mi, jak niewiele wiemy o drugim człowieku, dopóki naprawdę go nie usłyszymy. Jego doświadczenia są dowodem na to, że nie warto oceniać „książki po okładce”.
Dlaczego milczenie zamienia się w agresję?
Kiedy nie potrafimy nazwać emocji, opuszczają one ciało inaczej: napięciem, drażliwością, bezsennością, poczuciem utraty kontroli. Milczenie staje się grubsze, twardsze, bardziej samotne. Pracując z mężczyznami z wielu kultur, obserwuję to samo – brak języka emocji prowadzi do przeciążenia, a przeciążenie do złości lub wycofania.
Dobrą wiadomością jest to, że coraz więcej mężczyzn zaczyna rozumieć, czym naprawdę jest inteligencja emocjonalna. Jedni nazywają to rozwojem osobistym, inni mental coachingiem, inni pracą nad sobą. Nazwa nie ma znaczenia, ważne, że zaczynają pytać, szukać, konfrontować się ze sobą. To powrót do mądrości starożytnych: Sokratesa, Marka Aureliusza i filozofów, którzy również mieli swoich counsellorów.
Co mężczyźni najczęściej mylą?
„Idę na coaching, bo to brzmi lepiej niż terapia.”„Coaching jest okej, terapia jest dla ludzi z problemami.”
Coaching pomaga iść naprzód. Psychoterapia pomaga zobaczyć siebie. Zrozumieć impulsy, lęki, reakcje. Zatrzymać się. Zobaczyć prawdę. I dlatego ta różnica zmienia życie. Moi Klienci podejmują lepsze decyzje, budują głębsze relacje, tworzą prawdziwe więzi z partnerami i dziećmi, odzyskują jasność, balans i spójność. Zarabiają więcej, bo nie działają już z chaosu. Stają się obecni, spokojni, autentyczni. I co niezwykle istotne – chorują mniej. Gdy umysł znajduje ulgę, ciało przestaje wołać o pomoc.
Terapia nie jest leczeniem. Terapia jest higieną i balansem
Wciąż wiele osób postrzega terapię jako „miejsce naprawy problemów”, tymczasem jej współczesna rola jest znacznie głębsza. Psychoterapia stała się przestrzenią profilaktyki, codziennej higieny emocjonalnej i mentalnego oczyszczenia – momentem, w którym można zdjąć z głowy ciężar całego dnia. W XXI wieku, w którym tempo życia wyprzedza możliwości układu nerwowego, terapia daje coś, czego nie oferuje już żadna inna sfera życia: zatrzymanie.
To zatrzymanie wymaga jednak wiedzy o układzie nerwowym, o somatyce stresu, o tym, jak ciało reaguje na lęk, przeciążenie i napięcie. Wymaga rozumienia, kiedy człowiek potrzebuje regulacji, kiedy spowolnienia, a kiedy bezpiecznej konfrontacji z własnym wnętrzem. Cotygodniowa rozmowa działa jak precyzyjna regulacja: zapobiega przeciążeniu, chroni przed wypaleniem, porządkuje chaos, uspokaja ciało i przywraca balans – jedną z kluczowych kompetencji współczesności.

A jednak… wiele firm wciąż nie ma na to budżetu
W Anglii realne wsparcie mentalne jest już standardem BHP. Firmy są zobowiązane prawem, aby dbać o dobrostan pracowników, w tym o ich zdrowie psychiczne. Tymczasem w Polsce i wielu krajach Europy Środkowej często nadal udaje się „wsparcie mentalne”, kupując e-learning, PDF-y czy automatyczne kwestionariusze. To nie jest troska. To nie jest profilaktyka. To zaledwie iluzja. A człowiek potrzebuje człowieka.
Somatyka sukcesu – gdy ciało mówi zamiast Ciebie
Mężczyzna, który nie mówi, śpi z napiętą szczęką, budzi się zmęczony, czuje ucisk w klatce i ma podwyższone ciśnienie. Lekarz powie: „proszę się mniej stresować”. Ale jak, jeśli całe życie słyszał „nie przesadzaj”? Somatyka sukcesu stała się epidemią – zawały, wypalenie, uzależnienia od pracy, ekranów, a nawet siłowni. Rozmowa naprawdę odciąża serce. Przywraca rytm, oddech i tlen.
Dlaczego mężczyźni przychodzą prywatnie?
Bo chcą być naprawdę zauważeni. Chcą rozmowy, w której ktoś widzi, słyszy i rozumie nie tylko słowa, ale także to, czego jeszcze nie potrafią nazwać. Chcą kontaktu z człowiekiem, nie z systemem. Chcą wsparcia, które nie jest zdigitalizowane. Chcą anonimowości, bezpieczeństwa i autentycznej obecności.
Moja praca opiera się na tym, co najstarsze i najbardziej skuteczne: uważnej rozmowie, refleksji, mądrości i obecności, człowieku „tu i teraz”.
Terapia online jest skuteczna i dla wielu moich klientów równie wartościowa, jak praca na żywo, ale są osoby, które potrzebują przestrzeni fizycznej, ruchu, natury i realnej obecności. Dlatego moja praktyka jest niestandardowa. Tworzę przestrzeń, która oddycha: sesje Walk & Talk nad morzem w Liverpoolu, Therapy in Nature w górach i nad jeziorami, Elite Mentoring dla liderów pracujących na styku emocji i biznesu, On-site Support w kraju klienta, a także sesje dźwiękoterapii z użyciem gongów i mis tybetańskich, hipnoterapii i medytacji to nowoczesne i niezwykle skuteczne metody regulacji układu nerwowego, które przywracają wewnętrzny balans i pomagają ciału wyjść ze stanu chronicznego napięcia.
To nie jest standard. To styl życia. To przyszłość psychoterapii, łącząca mądrość starożytnych myślicieli z nowoczesną wiedzą o człowieku. Praca z organizacjami w Anglii nauczyła mnie, co działa naprawdę, a co ju ż nie działa. Ludzie są zmęczeni systemami, które ich nie widzą. Szukają wsparcia, które jest ludzkie, obecne i autentyczne.
Jeśli choć jeden akapit poruszył w Tobie jakąś strunę, Twój proces już się zaczął. W Elite Mentoring pracuję z mężczyznami, liderami i przedsiębiorcami, którzy niosą ciężar dwóch światów i są gotowi go wreszcie odłożyć.
Napisz do mnie. Zacznijmy rozmowę, która zmieni sposób, w jaki żyjesz, pracujesz i kochasz. Odwaga zaczyna się w chwili, gdy postanawiasz usłyszeć własny głos.
„Człowiek, który milczy o sobie, niesie ciężar dwóch światów: tego, który przeżywa, i tego, którego nie wypowiada.” (helleńskie przysłowie)

KATARZYNA GAJOWY
Terapeutka i psychoterapeutka poznawczo-behawioralna. Ukończyła 5-letnią edukację w kierunku Personal Centered (terapia skoncentrowana na osobie) i terapia poznawczo-behawioralna w Education Centre Rasa in Liverpool z rejestracją w BACP w Anglii. Pracuje jako terapeuta i mentor mentalny w Anglii.


