Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img
Strona głównaWywiadyKatarzyna Kędzierska-Stępień: Chcę, aby kobiety postrzegały starzenie nie jako defekt, lecz proces,...

Katarzyna Kędzierska-Stępień: Chcę, aby kobiety postrzegały starzenie nie jako defekt, lecz proces, którym można mądrze zarządzać

O długofalowym podejściu do wspierania klientów w procesie poprawy wyglądu i zdrowia, nowoczesnym podejściu do kosmetologii oraz o swojej filozofii pracy szkoleniowca i spe­cjalisty branży beauty opowiada w wywiadzie dla Law Business Quality Katarzyna Kędzierska-Stępień.

 

Od ponad 16 lat szkolisz specjalistów branży beauty. Jak na przestrzeni tych lat zmieniło się podejście do tworzenia procedur zabiegowych i terapii łączo­nych, a które elementy uważasz dziś za kluczowe dla skuteczności?

Kiedy zaczynałam szkolić specjalistów beauty, procedury były dość schema­tyczne – opierały się głównie na poje­dynczym zabiegu, a efekty traktowano jako rezultat działania konkretnego urządzenia lub preparatu. Dziś wiemy, że skuteczność jest procesem biolo­gicznym, a nie technicznym. Kluczo­we stało się zrozumienie reaktywno­ści skóry, jej dynamiki metabolicznej i wpływu środowiska hormonalnego, naczyniowego oraz nerwowego. Dla mnie terapia łączona nie oznacza „więcej bodźców”, tylko właściwe tar­getowanie procesów regeneracji i prze­budowy. Łączę terapie w taki sposób, by każda z nich inicjowała inny ele­ment przebudowy – jedne odpowia­dają za kontrolowane zapalenie, inne za odtworzenie bariery hydrolipidowej Dlatego tak dużą wagę przykładam do diagnostyki, personalizacji protokołów i biochemii skóry. To jest prawdziwa skuteczność.

W swojej pracy łączysz wiedzę zabie­gową, sprzedażową i marketingową. Jakie kompetencje powinny według Ciebie stać się standardem w gabine­tach beauty, aby sprostać rosnącym oczekiwaniom klientów?

W gabinecie beauty nie wystarczy już tylko „robić zabiegi”. Standardem w moim odczuciu powinna być wie­lozadaniowość zabiegowca. Myślę tu m.in. o strategicznym planowaniu te­rapii z mierzalnym celem. Ważna jest również umiejętność argumentowa­nia decyzji terapeutycznej językiem biologii, a nie promocji. Nie należy zapominać o edukacji klienta opartej na badaniach i zrozumieniu proce­sów skóry, ponieważ nasze klientki na ogół nie mają tak szerokiej wiedzy. Specjalistki z branży beauty często natomiast zapominają o świadomym budowaniu marki osobistej specjalisty lub gabinetu. Nie wolno nam zapo­minać, że klient nie kupuje zabiegu, lecz efekt, bezpieczeństwo, relację i kompetencje. Jeśli specjalistka po­trafi uzasadnić terapię biologicznie i biznesowo, to nie będzie miała pro­blemu z ceną, cyklem zabiegowym i lojalnością klientów.

Wspieranie i motywowanie kobiet to centralny element Twojej misji. Z jaki­mi trudnościami najczęściej zmagają się kobiety w branży beauty i jak po­magasz im przekształcać wyzwania w realny rozwój zawodowy i osobisty?

Najczęstsze wyzwania to brak wiary w swoje umiejętności, nieumiejętność wyceniania pracy oraz lęk przed by­ciem widoczną. Kobiety często mają wiedzę, ale nie mają odwagi jej ko­munikować i powątpiewają, czy ich diagnoza jest trafna pomimo posiada­nej wiedzy i kompetencji. Ważne więc w mojej pracy jest udzielanie wsparcia w zakresie wejścia w rolę ekspertki. Ponadto z przeprowadzonych ostat­nio przeze mnie audytów wynika, że większość salonów zaniża ceny usług, a w związku z tym do wielu wykonywa­nych zabiegów dopłaca, co rozmija się z definicją prowadzenia działalności. Daję narzędzia merytoryczne, ale rów­nież mentalne – stąd moje warsztaty rozwojowe, mentoringi biznesowe czy programy wsparcia dla salonów i kli­nik. Kobiety po szkoleniach przesta­ją „sprzedawać usługę”, a zaczynają oferować proces terapeutyczny. To zmienia wszystko.

Wielokrotnie podkreślasz, że w Pol­sce brakuje kobietom odpowiedniego wsparcia merytoryczno-biznesowego. Jakich działań Twoim zdaniem najbar­dziej potrzebują i jakie zmiany syste­mowe mogłyby zwiększyć ich poczucie sprawczości?

W moim odczuciu kobietom brakuje trzech rzeczy: po pierwsze, rzetelnej edukacji dopasowanej do realiów rynkowych, po drugie, bezpiecznej przestrzeni do zadawania pytań i po­pełniania błędów, po trzecie, mento­rek-praktyków, które realnie przeszły drogę biznesową. Stąd decyzja wydania „Podręcznika dobrych praktyk branży beauty”, aby ośmielić i zainspirować kobiety z branży. Natomiast zmiany systemowe, które widzę jako kluczo­we, to obowiązkowa edukacja bizneso­wa w szkołach branżowych. Programy wspierające mikroprzedsiębiorczość kobiet oraz pokazanie w branży, że ekspertyza jest wartością, a nie kosz­tem dla klienta. Kobieta, która widzi rentowność swojej pracy, podejmuje lepsze decyzje i nie działa w modelu „przetrwania”.

Lista Twoich nagród i wyróżnień jest imponująca. Jak wpływa na Ciebie to uznanie ze strony środowiska?

Dla mnie nagrody nie są efektem końcowym, ale potwierdzeniem, że standard, który buduję, ma realną wartość. Oczywiście dają motywację, ale przede wszystkim zwiększają od­powiedzialność – wobec marek, które reprezentuję, zespołów, które buduję i kobiet, które edukuję. Każde wyróż­nienie interpretuję jako zobowiązanie: skoro rynek mnie widzi, muszę jeszcze bardziej podnosić jakość tego, co daję.

Od sześciu lat pełnisz funkcję Amba­sadorki Li Parie. Co oznacza dla Ciebie „ubieranie kobiet w kobiecość”?

Dla mnie kobiecość to nie uniform, ale postawa. To świadomość własnego piękna, sprawczości i siły. Ubieranie w kobiecość oznacza nie tylko kre­owanie wizerunku, ale podnoszenie poczucia własnej wartości poprzez świadomy styl, kolor, sylwetkę. Ta współpraca spójna jest z moją misją – bo kobieta, która jest świadoma swo­jego wizerunku, lepiej negocjuje, lepiej zarządza ceną swoich usług i nie boi się pokazać światu. Nosząc Li Parie, nie odczuwam presji związanej z moim wy­glądem, którą wciąż odczuwają kobie­ty na całym świecie, ponieważ zawsze jestem w trendach, a ubrania podkre­ślają moje walory, a nie mankamenty. Dzięki temu mogę skoncentrować się na rzeczach najważniejszych dla mnie, czyli na byciu szczęśliwą i realizowaniu własnych celów.

Branża beauty przechodzi intensyw­ną ewolucję – zarówno technolo­giczną, jak i mentalną. Jakie trendy rozwojowe uważasz za najbardziej wartościowe i jak przygotowujesz ko­biety do funkcjonowania w tej nowej rzeczywistości?

Jednym z najpiękniejszych i najbar­dziej świadomych kierunków w branży beauty jest zwrot w stronę longevity – rozwiązań długoterminowych, re­generacyjnych, opartych na biologii skóry, a nie doraźnym efekcie. Ta zmia­na ogromnie mnie cieszy, bo wreszcie odchodzimy od myślenia o urodzie jako jednorazowej interwencji, zwią­zanej z ciągłym kłuciem, stosowaniem wypełniaczy i przesadnej ingerencji w rysy twarzy. Tego typu działania często nie są zgodne ani z fizjologią tkanek, ani z moją filozofią pracy, która opiera się na szacunku do architektury skóry, jej funkcji i struktury. Longevity oznacza dla mnie pracę z procesami starzenia, a nie ich maskowanie. Dziś jesteśmy w erze terapii naprawczych — egzosomy, biotechnologia, terapie stymulujące remodelowanie, neuro­kosmetologia, modulowanie stanu zapalnego, technologie synergiczne, jak RF, laser tulowy czy inteligentne systemy frakcyjne. To jest prawdziwa rewitalizacja – nie zmiana objętości, lecz przywracanie sprawności tkanek. Przygotowuję kobiety do funkcjono­wania w tej nowej rzeczywistości poprzez prowadzenie warsztatów, które zawierają metody diagnozowa­nia skóry z perspektywy procesów biologicznych, a nie problemów wi­zualnych. Poruszam projektowanie planów terapeutycznych w modelu 3–6 miesięcy, zamiast „na już”. Uczę rozwijania umiejętności edukowania klienta, aby rozumiał proces starzenia i potrzeby pielęgnowania skóry rów­nież w domu, a nie tylko w gabinecie. Chcę, aby kobiety – zarówno klientki, jak i specjalistki – zaczęły postrzegać starzenie nie jako defekt, ale jako pro­ces, którym można zarządzać mądrze i długofalowo. Longevity nie zmienia twarzy, lecz przywraca zdrowie, gę­stość skóry, proporcje i naturalność. I to właśnie w tym podejściu widzę przyszłość branży oraz najbardziej etyczny i odpowiedzialny kierunek rozwoju.

Rozmawiała: Ilona Adamska

Katarzyna Kędzierska-Stępień

Od ponad 16 lat szkoleniowiec branży beauty. Specjalizuje się w tworzeniu procedur zabiegowych, terapii łączonych, sprzedaży produktów i usług oraz obsłudze klienta. Redaktor naczelna Beauty in Progress. Magazynu Rozwoju Branży Beauty.

www.rozwojbranzybeauty.pl

fot. Łukasz Marciniak

 

 

 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.