Wieczorem siadasz na kanapie, jest cicho, biznes rośnie, a Ty czujesz… kompletnie nic. Albo coś, czego nie potrafisz nazwać. Zmęczenie, które nie mija po weekendzie. Pustkę, której nie wypełnia kolejny zamknięty kwartał. Samotność, o której nie mówisz nikomu, bo przecież wszystko wygląda dokładnie tak, jak powinno. Kwartał zamknięty, zespół może na Tobie polegać, klienci ufają Twoim decyzjom. Z zewnątrz masz to, o czym marzyłaś. I właśnie wtedy zaczyna się coś, czego zupełnie się nie spodziewałaś.
Skąd właściwie bierze się ta siła?
Świat biznesu od lat nagradza obraz liderki odpornej, skutecznej i opanowanej. Kobiety, która przechodzi przez każdy kryzys bez zawahania i zawsze znajduje rozwiązanie. W kulturze organizacyjnej nazywamy to odpornością psychiczną czy zdolnością do działania pod presją.
Ale pracując z kobietami, zadaję sobie inne pytanie: skąd właściwie bierze się ta siła?
Niektóre kobiety są silne dlatego, że bardzo wcześnie nauczyły się, iż po prostu nie mają innego wyboru. To, co dzisiaj wygląda jak niezwykła samodyscyplina i niezależność, bywa strategią adaptacyjną wykształconą wiele lat wcześniej. Strategią, która pozwoliła przetrwać w świecie, gdzie okazywanie emocji, proszenie o pomoc czy wyrażanie własnych potrzeb nie było bezpieczne. Ten pancerz przez lata chronił przed cierpieniem, a z czasem zaczął wyglądać jak spektakularna siła.
Kiedy przetrwanie zamienia się w wyczerpanie
Kiedy potrzeby emocjonalne dziecka pozostają niezauważone, ono nie przestaje ich odczuwać. Uczy się, że nie może na nie liczyć. Zaczyna więc szukać sposobów, które pozwolą mu funkcjonować mimo bólu. Jedne dzieci walczą o uwagę, inne wycofują się i znikają, a jeszcze inne stają się nad wyraz odpowiedzialne, samodzielne i perfekcyjne.
W psychologii takie reakcje określa się mianem strategii adaptacyjnych. Nie są oznaką słabości ani wad charakteru. To inteligentna odpowiedź organizmu na środowisko, w którym dziecko stara się zachować poczucie bezpieczeństwa i więzi z najbliższymi. Problem polega na tym, że organizm nie otrzymuje informacji, kiedy zagrożenie się kończy. Dorosła kobieta nadal funkcjonuje tak, jakby każdego dnia musiała zasłużyć na swoje miejsce, udowodnić swoją wartość, wszystko kontrolować. W głowie pojawiają się myśli: trzeba dać radę samej, nie wolno zawieść, za żadną cenę nie pokazywać słabości. Przez długi czas ta strategia działa znakomicie. Budujesz karierę, rozwijasz firmę, podejmujesz odważne decyzje, osiągasz kolejne cele, a świat nieustannie nagradza Cię za cechy, które kiedyś pomogły Ci przetrwać. I właśnie w tym miejscu pojawia się największy paradoks.
Strategia, która uratowała Cię w dzieciństwie i pomogła odnieść sukces w dorosłym życiu, jednocześnie staje się największym źródłem wewnętrznego wyczerpania. Pod perfekcjonizmem kryje się ogromne zmęczenie, pod samowystarczalnością — samotność, pod nieustannym działaniem — lęk przed zatrzymaniem, a pod sukcesem niewypowiedziany smutek, który przez lata nie miał miejsca, aby wybrzmieć.
Dlaczego, kiedy zaczynamy zdrowieć, często czujemy się gorzej?
Wiele kobiet decyduje się zajrzeć głębiej w siebie właśnie wtedy, gdy osiągnie względne bezpieczeństwo. Stabilny biznes, niezależność finansową, wysokie stanowisko. Paradoksalnie to właśnie poczucie bezpieczeństwa staje się momentem, w którym organizm przestaje być zajęty wyłącznie przetrwaniem i po raz pierwszy pozwala sobie poczuć to, co przez lata pozostawało poza świadomością.
To chwila, w której zaczyna się terapia, coaching lub inna forma świadomej pracy nad sobą. I wtedy wydarza się coś niespodziewanego. Wiele kobiet spodziewa się niemal natychmiastowej ulgi. Przecież rozwój ma prowadzić do spokoju i wewnętrznej równowagi. Tymczasem rzeczywistość bywa znacznie bardziej złożona. Zamiast ulgi pojawia się płacz, większa wrażliwość, chwiejność emocjonalna, a czasem poczucie zupełnego zagubienia.
Dla kobiety przyzwyczajonej do kontrolowania siebie i otoczenia jest to niezwykle niepokojące. Pojawia się myśl, że coś poszło nie tak. Z perspektywy psychologii nie oznacza to jednak regresu. Dla wielu osób jest to naturalny element procesu zdrowienia, szczególnie gdy po raz pierwszy w bezpiecznych warunkach zaczynają kontaktować się z emocjami, które przez lata były tłumione.
Nie rozsypujesz się. Przestajesz trzymać pancerz
Przez długi czas Twój organizm robił wszystko, aby pomóc Ci przetrwać. Mechanizmy obronne nie są naszym wrogiem, lecz dowodem niezwykłej mądrości ciała, które zawsze wybiera rozwiązanie dające największą szansę na przeżycie.
Kiedy jednak zbliżasz się do siebie i po raz pierwszy naprawdę zaczynasz słuchać własnego wnętrza, dawne doświadczenia stopniowo dochodzą do głosu. Były obecne od dawna. Zmienia się jedynie to, że nie musisz już wkładać całej swojej energii w ich tłumienie. To dlatego wiele kobiet mówi wtedy, że ma wrażenie, jakby rozsypywało się na kawałki. Ja widzę to inaczej. Ty się nie rozsypujesz, lecz przestajesz z całych sił podtrzymywać konstrukcję, która przez lata miała chronić Cię przed bólem. Pancerz nie znika dlatego, że jesteś słaba. Zaczyna pękać dopiero wtedy, gdy Twój organizm uznaje, że być może po raz pierwszy w życiu jest już wystarczająco bezpiecznie, aby go zdjąć.
I choć z zewnątrz może to wyglądać jak kryzys, bardzo często jest to początek głębokiej zmiany. Czasami dotykasz bólu, którego nie potrafisz jeszcze nazwać. Smutku bez jednego konkretnego źródła w teraźniejszości. Poczucia bezsilności i pustki.
W takich momentach łatwo zacząć oceniać samą siebie i porównywać się z innymi, zapominając, że nie widzimy, z czym naprawdę mierzą się ludzie, a jedynie to, co pokazują na zewnątrz.
Dlatego jednym z najważniejszych zadań w procesie zdrowienia jest rezygnacja z oceniania własnych emocji. Nie musisz być dzielna za wszelką cenę ani przyspieszać procesu tylko dlatego, że świat ceni produktywność bardziej niż zatrzymanie. Pozwolenie sobie na łzy jest sygnałem, że przestajesz walczyć z tym, co przez lata domagało się zauważenia. To nie emocje są problemem. Problemem jest konieczność ich nieustannego tłumienia. Dopiero gdy przestajemy uciekać przed własnym doświadczeniem, odzyskujemy ze sobą kontakt.
Od uznania bólu do odzyskania sprawczości
W tym miejscu zaczyna się kolejny etap drogi.
Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy mamy odwagę uznać swoją historię w całej jej prawdzie i powiedzieć sobie: „Tak, to mnie spotkało. Tak, to bolało. Tak, to miało wpływ na moje życie”. Uznanie własnego bólu nie oznacza zatrzymania się w przeszłości. Oznacza zgodę na to, by przestarzeć przed nią uciekać.
Dziecko doświadczające odrzucenia czy ciągłego napięcia nie miało wyboru. Robiło wszystko, by przetrwać. Dzisiaj jednak nie jesteś już tamtym dzieckiem. Jesteś dorosłą kobietą i właśnie dlatego pojawia się możliwość wyboru. Jedno z najbardziej poruszających zdań, jakie usłyszałam podczas własnej drogi rozwoju, brzmiało: „Nie jesteś odpowiedzialna za to, co Ci zrobiono. Jesteś odpowiedzialna za to, co zrobisz z tym dzisiaj”. Odpowiedzialność nie jest karą. Jest odzyskaniem wpływu.
Kiedy przeszłość nadal kieruje teraźniejszością
Przez długi czas nie rozumiałam, dlaczego mimo ogromnej pracy nad sobą wciąż wracałam do tych samych emocji. Dopiero później zrozumiałam, że nie wystarczy opowiedzieć swojej historii. Trzeba jeszcze przestać żyć tak, jakby nadal trwała.
Mechanizm przetrwania z przeszłości kieruje naszym dorosłym życiem, kiedy nieświadomie czekamy, aż ktoś odda nam to, czego kiedyś zabrakło. Aż nas przeprosi. Aż zauważy nasz ból. To bardzo ludzkie pragnienia, ale uzależniają nasze życie od przeszłości, której nie da się zmienić. Największe zmiany w pracy nad sobą zaczynają się od pytań, które pomagają odzyskać świadomość: Komu dzięki mojej bezradności jest dziś bliżej do mnie? Czy nie oczekuję od partnera, szefa czy świata, że uleczą moje dawne zranienia? Bardzo często okazuje się, że przez lata próbowałyśmy odzyskać od świata coś, czego świat nigdy nie był w stanie nam oddać.
Powrót do siebie
Dlatego tak ważny jest powrót do siebie i odzyskanie własnej obecności.
Największa zmiana dokonuje się wtedy, gdy jako dorośli uczymy się dawać sobie to, czego kiedyś tak bardzo potrzebowaliśmy. Bezpieczeństwo, czułość i zrozumienie. Wolność nie polega na tym, że nic już nie boli, ale na tym, że ból przestaje kierować naszymi decyzjami. Odzyskiwanie siebie nie dokonuje się przez spektakularne zrywy, lecz przez małe, codzienne decyzje. To chwila, w której zamiast automatycznego „tak” pozwalasz sobie powiedzieć „potrzebuję się zastanowić”. Albo kiedy zamiast zagłuszać zmęczenie kolejnymi zadaniami, wybierasz odpoczynek bez poczucia winy.
Równie ważny jest powrót do ciała. Wiedza sama w sobie nie przynosi ulgi, dopóki nie nauczymy się wracać do siebie również fizycznie. Ciało pierwsze wysyła sygnały przeciążenia: spłycony oddech, napięte barki, ściśnięty żołądek. Doświadczenia stresu zapisują się w układzie nerwowym, dlatego powrót do równowagi wymaga, by ciało przestało być jedynie narzędziem do wykonywania zadań, a znów stało się miejscem, w którym mieszkamy.
Nowa definicja siły
Dziś patrzę na siłę zupełnie inaczej niż kiedyś.
Prawdziwa siła nie polega na niewzruszoności ani braku łez. Polega na tym, że potrafisz zauważyć swój ból, nie pozwalając mu przejąć kontroli nad życiem. Że mimo lęku wybierasz życie zgodne ze swoimi wartościami. Że budujesz relacje bez utraty samej siebie. Największym paradoksem zdrowienia jest to, że nie stajesz się kimś nowym. Powoli przestajesz być osobą, którą musiałabyś się stać, żeby przetrwać. Powracasz do tej, którą zawsze byłaś pod wszystkimi mechanizmami obronnymi.
Największą odwagą nie jest zbudowanie kolejnego sukcesu, lecz zdjęcie zbroi, która przez lata chroniła Cię przed światem, ale jednocześnie oddzielała Cię od samej siebie. Nie zmienisz tego, co wydarzyło się w przeszłości. Możesz jednak decydować, że to nie przeszłość będzie pisała kolejne rozdziały Twojego życia. Wolność nie polega na tym, że przeszłość znika, ale na tym, że przestaje decydować o tym, kim jesteś. Pod pancerzem od zawsze była kobieta, która nie potrzebowała być idealna. Potrzebowała jedynie poczuć się bezpiecznie, aby wreszcie móc być sobą.
Życie nie czeka na Ciebie. To Ty je kreujesz
Wolność zaczyna się wtedy, gdy przestajesz pozwalać, aby to lęk podejmował za Ciebie decyzje. Nie jesteś już dzieckiem, które musiało dostosowywać się do świata, by przetrwać. Możesz zacząć budować świat, który będzie odpowiadał Tobie.
Życie nie czeka, aż będziesz gotowa, aż znikną wszystkie wątpliwości i zagoją się wszystkie rany. Ono dzieje się właśnie teraz. Każda granica, którą stawiasz i każde „tak” wypowiedziane w zgodzie ze sobą stają się cegłami, z których budujesz swoją przyszłość.
To nie życie wybiera za Ciebie. To Ty, krok po kroku, wybierasz swoje życie.

Anna Bielawska – Specjalizuje się w coachingu oraz regulacji emocjonalnej, wspierając kobiety w uwalnianiu się od schematów przetrwania, permanentnego wycieńczenia i presji samowystarczalności. Jako studentka Psychology with Counselling na University of Bradford, certyfikowany coach (w standardach ICF) oraz certyfikowany praktyk EFT (Emotional Freedom Techniques), w swojej pracy łączy swoje osobiste doświadczenie, wiedzę akademicką z głębokim podejściem somatycznym. Pomaga klientkom odzyskać autentyczny spokój, kontakt z własnym ciałem i stabilne poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa. Autorka książki „Szczęśliwa pomimo trudności”, w której opisuje własną drogę transformacji. Swoje bogate doświadczenie osobiste i zawodowe przekłada na realne wsparcie – przeprowadziła już ponad 50 kobiet przez proces zrzucania życiowej zbroi i odważnego stawania we własnej, autentycznej mocy.
Link do strony: www.annabielawska.eu


