Kilka lat temu pracowałem na stanowisku kierowniczym. Byłem w tym naprawdę dobry: zawsze dostępny, opanowany, a przede wszystkim – skuteczny. Wraz ze zbliżającym się końcem dnia moja produktywność zaczynała spadać. Trudno się dziwić. Przychodziło zmęczenie i poszukiwanie czegoś, co pomogłoby się zrelaksować. Książka lub serial? Wymagają koncentracji. Mój wzrok uciekał w kierunku barku. Może lampka czerwonego wina albo kieliszek whisky? Szybka ulga, a do tego pomogą zasnąć. Po kolejnym dniu pracy zastanawiałem się, dlaczego by tego nie powtórzyć. Ostatecznie – nikomu to nie przeszkadzało, a przynosiło efekt terapeutyczny. Z czasem przestałem zauważać, że każdego wieczoru dawka się zwiększała. Najpierw drink, góra dwa, potem pół butelki. Nawet nie wiem, kiedy przestałem liczyć, po prostu uzupełniałem bieżące zapasy.
W moim życiu coś zaczynało się zmieniać. Pogarszała się jakość snu, więc normą stały się coraz częstsze spóźnienia do pracy. Irytowałem się, co sprawiało, że dotychczas przemyślane decyzje stawały się impulsywne. W tamtym momencie wydawało mi się, że najtrudniejsze były niewygodne pytania. Z perspektywy czasu widzę, że najgorsze było niezauważenie, jak zespół traci menadżera. A ja swój zespół.
Brzmi znajomo? Niestety, raporty finansowe nie uwzględniają tego, jakie koszty w Twojej firmie rzeczywiście generuje alkohol. Według różnych danych wpływ konsumpcji etanolu na polski system gospodarczy i opiekę zdrowotną wynosi od 100 mld do nawet 185 mld zł rocznie. Sprawdźmy, jak skala ta przekłada się na jednego przedsiębiorcę.
Przyjmijmy orientacyjny model:
- liczba pracowników w Polsce: 17 mln,
- koszt jednego dnia nieobecności pracownika dla firmy (wynagrodzenie + składki + utracona produkcja + organizacja zastępstwa): często 300–800 zł/dzień (zależnie od branży i stanowiska),
- jeśli alkohol powodowałby średnio tylko 1 dodatkowy dzień absencji rocznie na pracownika w populacji aktywnej zawodowo:
17 mln × 1 dzień × 300–800 zł = ok. 5–14 mld zł rocznie
To pokazuje skalę potencjalnego kosztu nawet przy bardzo ostrożnym założeniu.
A teraz na konkretnym przedsiębiorstwie, jeżeli problemy alkoholowe 5 pracowników w Twojej firmie przekładają się na 5 dni absencji rocznie to twoja strata wynosi 12.500,00 zł (5 pracowników x 5 dni absencji x 500 zł). W praktyce koszt jednego dnia nieobecności pracownika produkcyjnego lub specjalisty bywa bliższy 1000,00–2000,00 zł, jeśli uwzględni się utraconą wartość pracy (czyli 25.000,00-50.000,00 zł).
Żaden przedsiębiorca nie lubi jak pieniądze dosłownie przelewają mu się przez palce i trafiają do niszczarki z tak prozaicznego powodu jak spożywanie alkoholu przez pracowników.
Drogi przedsiębiorco, ale to nie wszystko, czy wiesz czym jest prezenteizm? To jeszcze gorsze dla przedsiębiorców niż jednodniowa absencja pracownika.
Prezenteizm (z ang. presenteeism) oznacza sytuację, w której pracownik fizycznie pojawia się w miejscu pracy, mimo że jego stan zdrowia lub samopoczucie powinny skutkować zwolnieniem lekarskim lub pracą zdalną. W praktyce oznacza to, że pracownik wykonuje swoje obowiązki, ale jego produktywność jest znacznie obniżona, a koncentracja i jakość pracy spadają.
Mam złą wiadomość, eksperci wskazują, że właśnie utrata produktywności jest największym pojedynczym kosztem ekonomicznym związanym z alkoholem, przewyższającym same wydatki na leczenie. Już w analizach prezentowanych w Sejmie szacowano, że koszty związane z utratą produktywności (absencje, wypadki przy pracy i inne skutki dla rynku pracy) przekraczały 3 mld zł rocznie, a obecnie – wraz ze wzrostem wynagrodzeń i wielkości gospodarki – są one istotnie wyższe.
Po przeczytaniu powyższego tekstu i mając firmę pewnie zastanawiasz się co można zrobić, żeby temu zapobiec. Poniżej przedstawiam Ci kilka propozycji.
Wprowadzenie jasnej polityki alkoholowej w firmie
Podstawą jest formalna, komunikowana wszystkim pracownikom polityka, która określa: zakaz pracy pod wpływem alkoholu i środków odurzających, zasady kontroli trzeźwości (zgodnie z polskim prawem pracy), konsekwencje naruszeń, sposób zgłaszania problemów, dostępne formy pomocy.
Dobra polityka nie powinna być wyłącznie dokumentem dyscyplinującym. Powinna jasno komunikować: „Bezpieczeństwo i zdrowie pracowników są ważniejsze niż karanie. Problem alkoholowy jest problemem zdrowotnym, ale praca pod wpływem stanowi zagrożenie.”
Program wsparcia pracowników (Employee Assistance Program – EAP)
W większych organizacjach coraz częściej stosuje się programy pomocy pracownikom. Mogą obejmować: anonimowe konsultacje psychologiczne, konsultacje terapeutyczne, pomoc dla rodzin, skierowanie do specjalistycznego leczenia, wsparcie w powrocie do pracy.
Z punktu widzenia firmy jest to często tańsze niż: utrata doświadczonego pracownika, długotrwałe zwolnienia, wypadek, rekrutacja zastępstwa.
Wczesna interwencja zamiast czekania na kryzys
Częsty błąd firm: reakcja dopiero wtedy, gdy ktoś przychodzi do pracy nietrzeźwy.
Skuteczniejszy model: pierwsze sygnały → rozmowa → wsparcie → monitorowanie
Przykład: Pracownik ma kilka nieusprawiedliwionych absencji, spada jakość pracy, pojawiają się skargi.
Przełożony nie zaczyna od kary, lecz od rozmowy: opisuje fakty, wskazuje wpływ na pracę zespołu, informuje o dostępnej pomocy, ustala oczekiwania.
Edukacja pracowników i kadry kierowniczej
Największą skuteczność mają działania regularne, a nie jednorazowe szkolenie. Szkolenia dla pracowników: wpływ alkoholu na koncentrację, refleks i ocenę ryzyka, konsekwencje zdrowotne i zawodowe, ryzyko wypadków, odpowiedzialność za bezpieczeństwo współpracowników.
Kierownicy powinni umieć rozpoznać sygnały ostrzegawcze: częste nieobecności w poniedziałki lub po wypłacie, spadek jakości pracy, nagłe problemy z punktualnością, konflikty, zmiany zachowania, powtarzające się błędy.
Bardzo często to przełożony jest pierwszą osobą, która może zatrzymać rozwój problemu.

Dlatego założyłem Fundację Mentorium i prowadzę warsztaty w całej Polsce z profilaktyki uzależnień dla dzieci, młodzieży i dorosłych dla różnych instytucji. Dostaję informację, że wielu dorosłych ograniczyło spożywanie albo przestało spożywać alkohol po moich warsztatach, więc możesz przekonać się czy się opłaca.
Sam byłem niezłym pracownikiem często chwalonym za swoje zaangażowanie, ale niestety mój alkoholizm powodował natychmiastowe zwolnienia z pracy. Nie mam pretensji do firm. Złamałem regulaminy, więc musiałem ponieść konsekwencje.
Natomiast teraz, kiedy o dobrego pracownika biją się firmy warto, żeby pracodawca zamiast pozbywać się problemu, spróbowała pomóc, a tym samym odzyskać stracone pieniądze, a przede wszystkim niezawodnego pracownika.
Jasiek Boniowski


