Maja Furyk i jej „Biznes z duszą”

– Relacja z samym sobą jest tą najtrudniejszą, ale też najważniejszą, ponieważ determinuje relację z drugim człowiekiem i resztą świata. Jeśli nie mamy do siebie zaufania, nie słuchamy intuicji, udajemy kogoś, kim nie jesteśmy, jesteśmy nieautentyczni, nie dbamy o siebie – nie mamy szans na zbudowanie jakiejkolwiek wartościowej relacji. Warto zacząć od pytania czy moje życie wyraża mnie samego, moje myśli, odczucia, wolną wolę, marzenia i pragnie. – mówi Maja Furyk, współzałożycielka wyjątkowego projektu pod hasłem „Biznes z duszą”. 

 

 

 

Skąd pomysł na projekt Biznesu z duszą?

Biznes z duszą czasami brzmi jak oksymoron, a ja zawsze kochałam wyzwania. Im bardziej coś wydaje się niemożliwe, a w czym widzę nadzieję, tym większą mam determinację, żeby udowodnić, że jest inaczej. Do tego dochodzi pragnienie stworzenia rzeczywistości, w której chcę żyć na własnych warunkach, a to wymaga nowego spojrzenia na świat, nowej tożsamości i porzucenia tego, co choć znane i łatwe – ogranicza. Wielokrotnie przekonywałam się o tym, jak biznes potrafi być bezwzględny i nieludzki i choć rzadko spotykał się z głośnym sprzeciwem, nigdy nie widziałam w odpowiedzi obojętności.

Wierzę, że od nas zależy w jakim świecie żyjemy, w jaki sposób wychowujemy dzieci, w co wierzymy i jakimi wartościami się kierujemy – również w biznesie, który jest tak naprawdę relacją, w której ostatecznie po obu stronach stoi człowiek. Jeśli oczekujemy szacunku, lojalności, oddania, zaufania, wolności sami też musimy to dawać. Zmiana nie przyjdzie sama. Trzeba ją zainicjować, często działając na przekór zasadom i schematom – zaczynając od siebie i otoczenia, na które mamy wpływ.

Inicjatywa Biznesu z duszą to wielowymiarowy ruch, który powołałam razem z moją przyjaciółką, Aliną Grodzicką – mam różne doświadczenia, pochodzimy z różnych branż, ale łączą nas te same refleksje i potrzeby. Chcemy w ten sposób integrować, poznawać ze sobą ludzi, którzy mają wyższe wymagania co do relacji. Na czele jest tu szacunek dla drugiego człowieka na każdym szczeblu, nastawienie na rozwój i samoświadomość. W ten sposób ruszamy we wspólną podróż, inspirujemy się, współpracujemy, organizujemy spotkania wyjazdowe, bierzemy udział w warsztatach rozwojowych z takimi autorytetami, jak Wojciech Eichelberger czy Natalia de Barbaro.

Ideą projektu są m.in. spotkania z muzykami w bardzo kameralnej atmosferze i w niezwykłych miejscach i rozmowach o biznesie. Czym kierujecie się przy wyborze miejsca i artystów?

Życie codzienne dostarcza nam sporo negatywnych emocji i intensywnych bodźców, przed którymi nie zawsze potrafimy się bronić. Pierwszym i najlepszym sposobem na odzyskanie równowagi jest zmiana otoczenia. Powrót do tego, co najbardziej oczyszczające, kojące i dające nam poczucie wolności – las, góry, woda, słońce, świeże powietrze – czyli do natury. I właśnie tego szukamy wybierając miejsce, które swoją aurą i charakterem pozwala poczuć się naturalnie i swobodnie, które daje możliwość zatrzymania się, złapania dystansu i otworzenia się na nowe możliwości. Ta inspirująca przestrzeń to miejsce, ale też muzyka i artyści, którzy ją tworzą. Po zatrzymaniu uwagi magią miejsca, za sprawą muzyki, bliskości w jej odbiorze, przenosimy się w inny wymiar – emocji, myśli i wrażeń wywołanych spontanicznie.

Wybierając miejsce i artystów kierujemy się przede wszystkim wyczuciem i intuicją, ponieważ muszą ze sobą współbrzmieć i współgrać tak, aby wszyscy uczestniczący w danym wydarzeniu poczuli inspirację. Gościliśmy już np. pieśniarki z zespołu Z Lasu czy Maritę Albán Juárez, a w maju, w ramach warsztatów Natalii de Barbaro w Szczerym Polu, wystąpi Paulina Przybysz.

Biznes z duszą to także programy rozwojowe, warsztaty i szkolenia. Do kogo kierujecie swoją ofertę?

Przede wszystkim do osób, które chcą rozwijać relację z samym sobą – i dzięki temu mieć do siebie coraz większe zaufanie, potrafić o siebie zadbać i pokonywać lęki. To również praca nad cennymi wartościami, które przestaliśmy doceniać – jak uważność, wdzięczność, bycie tu i teraz, spokój, naturalność. W ten sposób rozwijamy naszą otwartość na zmiany i umiejętność przystosowania się – dzięki czemu w tym co nowe widzimy szansę, a nie zagrożenie. W przypadku programu I am Enough uczestnikami często są osoby, które niejedno w życiu osiągnęły, które mają bardzo bujne życiorysy, ale znalazły się na rozdrożu. W trakcie zjazdów i warsztatów pracują z psychologami, terapeutami, przedsiębiorcami, mentorami, aniołami biznesu, osobami po bardzo wyraźnych transformacjach, podróżnikami, inspirującymi osobistościami, joginami czy artystami. Ten program raczej nie ma pomóc w rozwiązaniu jednego, konkretnego problemu – co bardziej pozwolić wejść na wyższy poziom mentalny i spojrzeć na wszystko z nowej perspektywy, odblokować, zmienić sposób funkcjonowania.

Najbliższe warsztaty – te z Natalią de Barbaro – mamy w dniach 19-20 maja. Są one przeznaczone dla wąskiego grona 11-osób i w ten sposób: w wyjątkowym, magicznie położonym pensjonacie na 2 doby przenosimy się w innym wymiar. Pracujemy nad sobą, wspólnie jemy posiłki, spacerujemy, spędzamy wieczór przy kameralnym koncercie, toczymy rozmowy i opowiadamy sobie swoje historie. Po takim doświadczeniu naprawdę wraca się do codzienności z dużo większą lekkością. Przemiana jest oczywiście długim, w zasadzie nieskończonym procesem, ale jej przejawy można zaobserwować już na samym początku, a to jeszcze bardziej napędza.

Biznes z duszą stawia na relacje. Przede wszystkim na relację z samym sobą. To chyba najtrudniejsza z relacji. Od czego warto zacząć ją budować?

Relacja z samym sobą jest tą najtrudniejszą, ale też najważniejszą, ponieważ determinuje relację z drugim człowiekiem i resztą świata. Jeśli nie mamy do siebie zaufania, nie słuchamy intuicji, udajemy kogoś, kim nie jesteśmy, jesteśmy nieautentyczni, nie dbamy o siebie – nie mamy szans na zbudowanie jakiejkolwiek wartościowej relacji. Warto zacząć od pytania czy moje życie wyraża mnie samego, moje myśli, odczucia, wolną wolę, marzenia i pragnienia. Ile jest mnie w moim własnym życiu. Myślę, że relację z samym sobą, podobnie jak każdą inną, warto zacząć od szczerości i w pewnym sensie „autolokalizacji”: gdzie w życiu jestem, co czuję, czego pragnę, co chcę zmienić. Od spojrzenia w lustro i stanięcia w prawdzie. I tak każdego dnia, bez końca, z cierpliwością i zrozumieniem, ale też z coraz większym poczuciem lekkości i wolności.

Bardzo spodobało mi się, określenie, że jako gości zapraszacie osoby żyjących nietuzinkowo”. Czyli jak? Jak sama żyjesz?

Poznawanie siebie jest niekończącym się procesem, ponieważ każdego dnia jesteśmy już nieco inni. Często mamy problem z wyrażeniem tego, czego tak naprawdę chcemy. O wiele łatwiej jest nam stwierdzić, czego absolutnie nie chcemy, a to przecież równie dużo mówi nam o sobie.

Określenie nietuzinkowy rozpoczyna się bardzo ważnym dla mnie – „NIE” – i określa ludzi, którzy mówią „nie” schematom, regułom, wzorcom, stereotypom. Paradoksalnie taki sprzeciw pozwala żyć w zgodzie ze sobą – alternatywnie właśnie „nietuzinkowo”. Wychodzenie poza wytyczone kulturowo ramy ograniczające nasz potencjał poszerza nasze horyzonty, pozwala na rozwój osobisty i autentyczność. Bycie autentycznym wymaga odwagi i determinacji. Kiedy mi ich brakuje czuję, że nie jestem sobą – łatwiej poddaje się zewnętrznym wpływom. Dlatego pracuję ze sobą, biorę udział w warsztatach, rozwijam się, odzyskując w ten sposób siebie.

Jakimi wartościami kierujesz się w biznesie?

Najwyższą wartością jest dla mnie właśnie ta autentyczność, która wiąże się z odwagą i determinacją, ale też z miłością, lojalnością, uczciwością i tolerancją. Autentyczność to prawda, a prawda nas wyzwala. A ja chcę się czuć wyzwolona. Niczego – ani w sferze osobistej, ani biznesowej – nie zbudujemy na fałszu.

Wierzysz w kobiecą siłę? W kobiecą intuicję? Kierujesz się nią w biznesie?

Intuicja to nasz biologiczny potencjał. Rodzimy się z nią i tylko od nas zależy czy będziemy ją rozwijać. Wiele lat działałam zgodnie z przekonaniami, które wcale nie były moje, bo nie słyszałam swojego wewnętrznego głosu albo po prostu nie chciałam go słyszeć. Wciąż zdarza mi się, że choć intuicja przed czymś mnie przestrzega, to tak bardzo czegoś chce, że świadomie ją ignoruję.

Bywa też tak, że mylę intuicję z wewnętrznym lękiem i przekonana o tym, że uchroni mnie przed porażką pozwalam przejąć mu kontrolę nad sobą i odbieram sobie szansę na realizowanie marzeń i pragnień. Cały czas uczę się siebie, swojego wewnętrznego głosu, ale żeby go usłyszeć i podążać za nim wiem, że muszę być bardzo świadoma siebie, swoich lęków, uprzedzeń, wtłoczonych wzorców i wytresowanych reakcji.

Nie poddaje się i wiem, że wiara w swoją intuicję, wewnętrzny głos to wyraz szacunku dla siebie. To poczucie bezpieczeństwa, poczucie siły – coś, co możemy mieć, jeśli tylko zaufamy sobie i coś, czego nikt nam nigdy nie odbierze.

Rozmawiała: Ilona Adamska

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O NOWYM WYDARZENIU: https://www.facebook.com/events/359446772895846/?ref=newsfeed

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *