Zanim jakikolwiek sprzęt audio marki Blaupunkt trafi na polski rynek, najpierw musi przejść przez jego ręce. I uszy. Michał Mirkowski z branżą elektroniki związany jest od ponad ćwierć wieku. Zaczynał pod koniec lat dziewięćdziesiątych w handlu detalicznym, przez lata pracował w dystrybucji sprzętu audio z najwyższej półki, a od 2014 roku jako Brand & Product Manager marki Blaupunkt w 2N-Everpol odpowiada za rozwój kategorii Audio i prezentuje trendy branży na konferencjach prasowych oraz targach, z berlińskimi IFA na czele. Rozmawiamy o drodze, która nauczyła go słuchać, o renesansie płyty winylowej i o serii Varsovia, nowej propozycji Blaupunkt, która jest jednocześnie hołdem dla przeszłości i odpowiedzią na to, jak chcemy słuchać muzyki dziś.
Law Business Quality: Z firmą 2N-Everpol jest Pan związany od 2014 roku. Jak zaczęła się ta droga?
Michał Mirkowski: To była długa droga, która zaczęła się dużo wcześniej niż w 2014 roku. Z elektroniką jestem związany zawodowo od końca lat dziewięćdziesiątych. Zaczynałem w handlu detalicznym, w MediaMarkt, gdzie przez blisko siedem lat zarządzałem działem i uczyłem się rzeczy absolutnie fundamentalnej: jak klient naprawdę wybiera sprzęt, czego się boi, o co pyta i co ostatecznie przekonuje go przy półce. Potem przez prawie sześć lat pracowałem w Horn Distribution, czyli w dystrybucji sprzętu audio z najwyższej półki. Tam z kolei nauczyłem się rynku od strony biznesowej i poznałem świat hi-fi od podszewki. Kiedy trafiłem do 2N-Everpol, te dwa doświadczenia się połączyły. Firma rozwijała portfolio marki Blaupunkt i potrzebowała kogoś, kto rozumie zarówno klienta, jak i produkt. Od tamtej pory kategoria Audio to mój obszar i przeszliśmy razem drogę od pojedynczych produktów po przemyślane, kompletne linie.
Na czym w praktyce polega praca Brand & Product Managera? To coś więcej niż wybieranie produktów z oferty dostawców?
– Zdecydowanie więcej. Odpowiadam za cały cykl życia produktu, od momentu, w którym jest jeszcze pomysłem lub prototypem, aż po wsparcie techniczne, kiedy od dawna jest już na półkach. To oznacza wyszukiwanie i testowanie nowych urządzeń, codzienną współpracę z dostawcami, ale też bardzo bliską pracę z marketingiem. Bo dobry produkt to nie tylko brzmienie, to także cała historia wokół niego. Mogę wybrać znakomicie grający sprzęt, ale jeśli nie potrafimy opowiedzieć, dla kogo on jest i dlaczego powstał, pozostanie na rynku niezauważony. Dlatego mówię, że pracuję na styku techniki i emocji, bo jedno bez drugiego w audio nie działa.
Mówi się, że zanim produkt Blaupunkt trafi na rynek, musi przejść przez Pana ręce i uszy. Skąd bierze się taki słuch?
– Z lat praktyki. Tego się po prostu trzeba nasłuchać. Przez ponad ćwierć wieku w tej branży przeszły przeze mnie setki urządzeń: od sprzętu popularnego po systemy hi-fi za dziesiątki tysięcy złotych. Katalog powie Panu wszystko o pasmie przenoszenia, mocy i impedancji, ale nie powie, czy urządzenie ma to nieuchwytne „coś”, czy wokal brzmi naturalnie, czy scena muzyczna ma głębię, czy po godzinie słuchania odczuwamy przyjemność, czy zmęczenie. Dlatego każdy produkt, który rozważamy, przechodzi u mnie próbę odsłuchu na dobrze znanym materiale muzycznym, w różnych warunkach. Czasem urządzenie o imponujących parametrach odpada, bo brzmi płasko, a czasem broni się model, który na papierze wygląda skromnie, ale gra z sercem. Zaufanie do własnych uszu to w tej pracy podstawowe narzędzie, tyle że to zaufanie trzeba sobie najpierw latami wypracować.
Reprezentuje Pan markę Blaupunkt na konferencjach prasowych i targach, w tym na IFA w Berlinie. Jak z tej perspektywy wygląda dziś rynek audio?
– To rynek, który przechodzi ciekawe rozdwojenie. Z jednej strony technologia pędzi do przodu: streaming i coraz bardziej inteligentne przetwarzanie dźwięku. Z drugiej obserwujemy silny zwrot ku temu, co analogowe, namacalne i celebrowane. Sprzedaż płyt winylowych rośnie z roku na rok i to już nie nisza kolekcjonerów, bo po winyle sięgają młodzi, którzy dorastali ze streamingiem. Na IFA widać to doskonale: obok najnowszych technologii coraz więcej miejsca zajmują produkty odwołujące się do rytuału słuchania muzyki. Mamy dziś dostęp do wszystkiego, natychmiast. I właśnie dlatego tęsknimy za doświadczeniem, które wymaga zatrzymania.

I odpowiedzią Blaupunkt na tę tęsknotę jest seria Varsovia. Skąd pomysł?
– Varsovia narodziła się z obserwacji rynku, ale też z historii samej marki. Blaupunkt ma ponad stuletnie dziedzictwo w audio. To marka, która towarzyszyła kolejnym pokoleniom słuchaczy, również w Polsce, gdzie w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych jej sprzęt był obiektem westchnień. Chcieliśmy stworzyć serię, która to dziedzictwo reinterpretuje: klasyczne wzornictwo i analogowe serce w połączeniu ze współczesną funkcjonalnością. Sama nazwa mówi wszystko. Varsovia to hołd dla Warszawy, miasta, które łączy szacunek do historii z nowoczesną energią, dokładnie tak, jak ta seria łączy winyl z technologią. To także ukłon w stronę polskiego rynku, na którym marka Blaupunkt jest rozwijana przez nasz zespół. Tworzyliśmy ją z myślą o ludziach, dla których muzyka jest przeżyciem, a nie tłem, i dla których urządzenie audio jest częścią domu, a nie tylko sprzętem.
Co znajdziemy w tej serii?
– Sercem serii jest system audio MS100IR z odtwarzaczem CD i obsługą Spotify Connect. To wokół niego budujemy kompletne, spójne brzmieniowo i wizualnie domowe stanowisko odsłuchowe. Towarzyszą mu dwa gramofony. AT100BT to klasyczna, pozioma konstrukcja w ciepłym, drewnianym wykończeniu, z tradycyjnym rytuałem obcowania z płytą, ale wyposażona w nowoczesny moduł Bluetooth i pilota do sterowania. Drugi to wertykalny VT200BT, w którym płyta wiruje w pionie, na oczach słuchacza, dzięki czemu winyl staje się tu ruchomym obrazem i ozdobą wnętrza. On również ma moduł Bluetooth i pilota, dzięki któremu gramofon włączymy wygodnie z kanapy. I to jest właśnie cała filozofia Varsovii w pigułce: analogowe myślenie w połączeniu z nowoczesną technologią. Zależało nam, żeby to nie był pojedynczy produkt, tylko przemyślana całość, z jedną estetyką inspirowaną naturalnym drewnem, jedną filozofią dźwięku i jedną opowieścią. Każde z tych urządzeń przeszło zresztą wielogodzinne odsłuchy, zanim powiedzieliśmy „tak”.
Dlaczego Pana zdaniem wracamy do winyla? Przecież streaming daje nam całą muzykę świata w kieszeni.
– Właśnie dlatego. Kiedy wszystko jest dostępne od razu, nic nie jest wyjątkowe. Płyta winylowa przywraca muzyce wagę, dosłownie i w przenośni. Trzeba ją wybrać, wyjąć z okładki, położyć na talerzu, opuścić igłę. To rytuał, który sprawia, że słuchamy uważniej i głębiej. Do tego dochodzi charakter samego brzmienia i aspekt kolekcjonerski, bo okładka płyty to często dzieło sztuki, które chce się mieć na półce. Nie traktuję tego jako mody, która przeminie. To raczej trwała potrzeba równowagi: im więcej mamy cyfrowego pośpiechu, tym bardziej cenimy analogowe zatrzymanie. Varsovia jest dokładnie o tym: o muzyce, którą się celebruje, w otoczeniu, które się kocha.
Pytanie nieco przewrotne: pamięta Pan swoją pierwszą płytę winylową?
– Pamiętam przede wszystkim wrażenie, moment, w którym igła opada na płytę i przez ułamek sekundy słychać ten charakterystyczny szmer, zanim popłynie muzyka. Dla mnie to do dziś jeden z najpiękniejszych dźwięków, choć technicznie jest niedoskonałością. A samą płytę pamiętam doskonale: „Are These Our Lives?” zespołu Trial, kupiona w 1999 roku na ich koncercie w Warszawie. Co ciekawe, ten album zaczyna się dokładnie tak, jak zaczyna się przygoda z winylem: od szmeru, delikatnego, niemal kruchego brzmienia, które za chwilę eksploduje całą energią i mocą hardcorowego grania. Może właśnie dlatego do dziś wiem, że słuchanie muzyki to coś więcej niż jej odtwarzanie. W pracy oceniam sprzęt maksymalnie krytycznie, ale prywatnie pozostaję słuchaczem, który potrafi się wzruszyć dobrze zagranym utworem. Mam nadzieję, że tego nigdy nie stracę, bo w dniu, w którym audio stanie się dla mnie wyłącznie tabelą parametrów, powinienem zmienić zawód.
Za sukcesem marek zawsze stoją konkretni ludzie. To zdanie często pada w komunikacji 2N-Everpol. Co ono oznacza dla Pana?
– Że żadna marka, nawet z ponad stuletnią historią, nie obroni się sama. Za każdym produktem stoi łańcuch ludzkich decyzji: czyjeś ucho, czyjaś intuicja, czyjaś odwaga, żeby powiedzieć „nie” produktowi, który się nie broni, albo „tak” pomysłowi pozornie ryzykownemu, jak seria winylowa w epoce streamingu. W 2N-Everpol te decyzje podejmujemy wspólnie i z pełnym przekonaniem. Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, z której po tych latach jestem najbardziej dumny, to nie byłby to pojedynczy produkt, tylko zaufanie: że kiedy mówię, że coś dobrze gra, ludzie wiedzą, że naprawdę tego posłuchałem.
Rozmawiała: Ilona Adamska

Michał Mirkowski
Brand & Product Manager marki Blaupunkt w 2N-Everpol Sp. z o.o. Z branżą elektroniki użytkowej związany od ponad 25 lat. Doświadczenie zdobywał m.in. jako Department Manager w MediaMarkt Polska oraz Key Account Manager w Horn Distribution S.A., dystrybutorze sprzętu audio klasy premium. Od 2014 roku w 2N-Everpol odpowiada za rozwój kategorii Audio: od wyszukiwania i testowania nowych produktów, przez współpracę z dostawcami, po wsparcie techniczne przez cały cykl życia produktu. Reprezentuje markę Blaupunkt na konferencjach prasowych i międzynarodowych targach branżowych, m.in. na IFA w Berlinie. Współtwórca serii Varsovia. Prywatnie pasjonat dobrego brzmienia i muzyki na płytach winylowych.


