Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img
Strona głównaRozmaitościRozwój osobistyMilena Tosik: Nowa definicja siły czyli o powrocie do … siebie

Milena Tosik: Nowa definicja siły czyli o powrocie do … siebie

Żyjemy w architekturze pośpiechu, gdzie każda sekunda zdaje się być cegłą w murze wzniesionym z cudzych oczekiwań i społecznych powinności. Współczesna kobieta porusza się w tym labiryncie ról z niemal bolesną precyzją, płynnie przeistaczając się z czułej matki w bezwzględnie skuteczną przedsiębiorczynię, z oddanej partnerki w logistyczną mistrzynię domowego ogniska. W blasku niebieskiego światła smartfona o drugiej nad ranem, przy akompaniamencie ciężaru kluczy w torebce, rozgrywa się cichy dramat „dowożenia” wszystkiego. To zjawisko stało się współczesną fasadą, pod którą skrywamy nierealnie wielkie zmęczenie, próbując pamiętać o każdym terminie płatności i szkolnym wydarzeniu, podczas gdy nasza własna osobowość powoli rozmywa się w gąszczu cudzych potrzeb. Pamiętamy o wszystkim poza sobą, a nasza niezawodność staje się dla otoczenia przezroczystym standardem, za który płacimy cenę powolnej utraty kontaktu z własnym wnętrzem.

 

 

Kult siły kobiety, w którym przyszło nam wzrastać, obarczył nas błędem postrzegania wytrzymałości jako najwyższej cnoty. Przyzwyczaiłyśmy otoczenie do naszej nieomylności, a każdą szczelinę w tym pancerzu zaczęłyśmy interpretować jako dotkliwą porażkę. Tymczasem prawdziwa dojrzałość nie polega na heroicznym zaciskaniu zębów aż do momentu, w którym duch i ciało odmówią posłuszeństwa. Jako trenerka mentalna, ale też liderka zespołu często powtarzam, że najwyższym aktem odwagi jest przyzwolenie sobie na bycie niedzielną – w tym pięknym sensie, który oznacza prawo do odpoczynku. Przyznanie, że jest nam trudno, prośba o pomoc czy zatrzymanie się przed krawędzią wyczerpania nie są oznakami słabości, lecz dowodem głębokiej świadomości własnych granic. Oczywiście nie zawsze tak było. Ale dziś wiem, że to jedyna droga do braku wypalenia.

Najwierniejszym powiernikiem powyższej prawdy, której umysł często nie dopuszcza do głosu jest nasze ciało. Jako trenerka personalna widzę, jak nieprzepracowane emocje i nadmiarowy stres somatyzują się, tworząc bolesną mapę napięć. Zaciśnięta szczęka staje się strażniczką niewypowiedzianych krzyków i każdego „nie”, które wybrzmiewało jako „tak”, a sztywny kark dźwiga ciężar nie swoich obowiązków. Ciało cierpliwie czeka, wysyłając sygnały w postaci bezsenności czy chronicznego zmęczenia, którego nie ukoi żaden sen. W tej perspektywie aktywność fizyczna powinna przestać być kolejnym rygorem na liście zadań czy karą za niedoskonałość. Ruch winien stać się formą czułego dialogu z samą sobą – czasem będzie to dynamiczny trening, a innym razem jedynie kojący spacer lub świadomy oddech w ciszy. To imperatyw słuchania własnego organizmu zamiast bezdusznego dopasowywania się do zewnętrznych standardów.

Równie istotna jest architektura naszych myśli, w której nierzadko gościmy surowych sędziów zamiast wyrozumiałych sprzymierzeńców. Ten wewnętrzny monolog, pełen nakazów i porównań, często wybrzmiewa głosami z naszej przeszłości, niosąc bagaż podświadomych doświadczeń i echa dziecięcych starań o akceptację. Higiena myślenia wymaga od nas zmiany tego surowego języka. Zastąpienie kategorycznego „muszę” łagodnym „zrobię tyle, ile dziś jestem w stanie”, pozwala odzyskać przestrzeń do oddechu. W tę strukturę wpisuje się także sztuka stawiania granic. Nie są one murami separującymi nas od ludzi, lecz ramami chroniącymi autentyczność naszych relacji. Musimy nauczyć się, że słowo „nie” jest zdaniem kompletnym i wystarczającym, a następująca po nim cisza nie wymaga wypełniania jej przeprosinami.

Prawdziwy dobrobyt emocjonalny znajduje swoje zakorzenienie również w realnym, pragmatycznym bezpieczeństwie. Często dostrzegam paradoks, w którym kobiety z wielką pieczołowitością ubezpieczają domy, samochody i zdrowie swoich dzieci, zupełnie pomijając własną osobę w tym systemie ochrony. Tymczasem zadbanie o ubezpieczenie i stabilność finansową to nie tylko kwestia cyfr, ale akt najwyższej odpowiedzialności i miłości do siebie. To kontrakt spokoju, który zawieramy z własną przyszłością. Świadomość posiadania planu awaryjnego zdejmuje z barków ogromny ciężar lęku, pozwalając na realny, niczym niezmącony odpoczynek. Jesteśmy kluczowym ogniwem rodzinnego systemu i dbanie o własne zabezpieczenie jest wyrazem najgłębszej troski o stabilność całego świata, który współtworzymy.

Bazując na powyższym odzyskanie swojego „ja” nie wymaga rewolucji, lecz zaczyna się od małych, codziennych gestów: wyłączenia telefonu, chwili w absolutnej ciszy czy szczerej rozmowy o własnych lękach. Troska o siebie nie jest luksusem dla wybranych ani przejawem egoizmu- to fundament, bez którego każda inna konstrukcja w naszym życiu zacznie z czasem pękać. Wybieranie siebie nie oznacza rezygnacji z miłości do innych, lecz dopisanie własnego imienia na listę osób godnych najwyższej opieki i uwagi. Prawdziwy dobrostan rodzi się w momencie, gdy przestajemy szukać potwierdzenia własnej wartości w oczach świata, a zaczynamy z czułością wsłuchiwać się w to, co mówi nasza własna dusza, dając sobie pełne prawo do wytchnienia i bezpiecznego życia.

Milena Tosik – jest ekspertką holistycznego dobrostanu oraz trenerką mentalną, która swoją działalność opiera na misji wspierania kobiet w budowaniu życia opartego na autentyczności, równowadze i wielowymiarowym poczuciu bezpieczeństwa. Jako certyfikowana trenerka mentalna i personalna oraz ekspertka ds. ubezpieczeń, łączy wiedzę z zakresu psychologii sukcesu z troską o zdrowie, kondycję fizyczną i stabilność finansową.

W swojej pracy promuje holistyczne podejście do rozwoju, pomagając kobietom odnaleźć równowagę między realizacją zawodowych ambicji a świadomą ochroną własnych zasobów – zdrowotnych, emocjonalnych i finansowych. Wierzy, że trwały sukces jest możliwy tylko wtedy, gdy opiera się na harmonii, samoświadomości oraz odpowiedzialnym budowaniu przyszłości.

Dzięki interdyscyplinarnemu doświadczeniu tworzy przestrzeń, w której pragmatyzm spotyka się z empatią, a rozwój osobisty idzie w parze z realnym poczuciem bezpieczeństwa. Inspiruje kobiety do podejmowania świadomych decyzji, wzmacniania swojej odporności psychicznej oraz budowania życia zgodnego z własnymi wartościami.