Przełamywanie stereotypów i łączenie kompetencji z pasją – tymi słowami można opisać drogę Moniki Soroki, brokerki ubezpieczeniowej i dyrektor ds. klientów kluczowych w INBI Sp. z o.o. W inspirującej rozmowie z Iloną Adamską opowiada o wyzwaniach pracy w „męskiej” branży kolejowej, o sile empatii w budowaniu relacji biznesowych, a także o swoim nietypowym hobby – wędkarstwie oceanicznym, które uczy ją cierpliwości i strategicznego myślenia.
Jak zaczęła się Pani przygoda z branżą ubezpieczeniową i co sprawiło, że zdecydowała się Pani pozostać w tym sektorze, szczególnie w tak specjalistycznym obszarze, jak rynek kolejowy?
Moja przygoda z branżą ubezpieczeniową rozpoczęła w 2009 roku. Zdecydowałam się na specjalizację w rynku kolejowym, ponieważ to dynamiczny i pełen wyzwań obszar, który pozwalał mi na dalszy rozwój zawodowy. Zauważyłam, że branża ta potrzebuje ekspertów, którzy rozumieją specyfikę transportu i logistyki, a jednocześnie potrafią skutecznie zarządzać ryzykiem. Ta unikalna możliwość łączenia wiedzy teoretycznej z praktycznym doświadczeniem sprawiła, że postanowiłam pozostać w tym sektorze na dłużej.
Empatia to cecha, którą często pomija się w kontekście pracy brokera ubezpieczeniowego. W jaki sposób wykorzystuje ją Pani w relacjach z klientami i w zarządzaniu ryzykiem?
Empatia jest kluczowym elementem mojej pracy, ponieważ ubezpieczenia to nie tylko liczby i polisy, ale przede wszystkim ludzie i ich potrzeby. Stawiam na osobiste podejście, starając się zrozumieć, jakie rzeczywiste obawy i wyzwania stoją przed moimi klientami. Dzięki empatii jestem w stanie lepiej dopasować ofertę ubezpieczeniową, tak by odpowiadała rzeczywistym potrzebom firmy, ale także by w pełni zabezpieczała ją przed ryzykami. To podejście pozwala mi również lepiej zarządzać sytuacjami kryzysowymi – by nie tylko profesjonalnie reagować, ale także z empatią podchodzić do emocji klienta.
Transport kolejowy to jeden z najbardziej złożonych i ryzykownych sektorów. Jakie są najczęstsze wyzwania, z jakimi mierzy się Pani w codziennej pracy?
Jednym z największych wyzwań jest przewidywanie ryzyk związanych z infrastrukturą, awariami technicznymi, ale również z regułami prawnymi, w tym ubezpieczeniowymi, które w różnych krajach mogą się znacznie różnić. Z perspektywy zarządzania ryzykiem kluczowe jest także dostosowanie polisy do konkretnych warunków transportowych oraz specyfiki przewożonych towarów. Wymaga to nie tylko dużej wiedzy, ale także bliskiej współpracy z klientami, by rozpoznać wszystkie potencjalne zagrożenia.
W swojej pracy stawia Pani na indywidualne podejście do klienta i dopasowanie rozwiązań ubezpieczeniowych do realnych potrzeb firm. Jak wygląda proces analizy ryzyka i tworzenia optymalnej oferty?
Analiza ryzyka rozpoczyna się od szczerej rozmowy z klientem. Wspólnie identyfikujemy procesy krytyczne w organizacji – zarówno operacyjne, jak i organizacyjne – a także analizujemy gotowość na sytuacje kryzysowe, systemy reagowania na incydenty oraz zarządzanie ciągłością działania (BCP, BIA). Przeglądamy również dotychczasowe zdarzenia szkodowe i ich wpływ na funkcjonowanie biznesu.
Na podstawie zebranych informacji przygotowuję i negocjuję ofertę ubezpieczeniową dostosowaną do indywidualnych potrzeb klienta. Podkreślam, że ubezpieczenie to nie wydatek, lecz inwestycja w przyszłość firmy. Świadomość, że w razie kryzysu polisa zapewnia bezpieczeństwo finansowe, może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju przedsiębiorstwa. Dlatego zależy mi, aby klient nie tylko wiedział, „co” jest objęte ochroną, ale przede wszystkim rozumiał, „dlaczego” dane ubezpieczenie ma kluczowe znaczenie dla jego działalności. W trakcie rekomendacji szczególną uwagę poświęcamy również wyłączeniom odpowiedzialności – wierzę, że transparentność w tym zakresie buduje zaufanie i jest bardziej uczciwa niż jednostronne eksponowanie zalet polisy.
Wspomniała Pani, że „doświadczenie zostaje z nami, a polisa pokrywa straty”. Co według Pani jest najważniejsze w edukowaniu klientów na temat znaczenia odpowiedniego zabezpieczenia biznesu?
Wiele firm „uczy się na swoich błędach”, a podczas wymiany doświadczeń przy współpracy z wieloma przewoźnikami warto rozmawiać na temat szkód nietypowych, które miały miejsce u innych operatorów (oczywiście bez ujawniana danych wrażliwych). W Polsce nie mamy systemu ujawniania danych Prac Komisji Kolejowej ds. Badania Wypadków Kolejowych, dlatego jedynym sposobem na uświadamianie klientów jest pobudzanie ich wyobraźni i pokazywanie, jakie inne zdarzenia mogą wystąpić „na szlaku” niż u nich dotychczas.
Podczas zdarzenia szkodowego uczestnikom zawsze towarzyszy stres, który może utrudniać podejmowanie racjonalnych decyzji. W takich sytuacjach ważne jest, aby zachować spokój i działać zgodnie z procedurami wymaganymi na kolei.
Telefon do brokera ubezpieczeniowego może okazać się nieocenioną pomocą. Broker, znający szczegóły polisy i procedury likwidacji szkód, może szybko pomóc podjąć świadome decyzje. Dzięki temu klient zyskuje pewność, że działa prawidłowo, co zmniejsza napięcie i pozwala skoncentrować się na rozwiązaniu problemu.

Pracuje Pani w branży postrzeganej jako „męska”, a jednocześnie pielęgnuje Pani swoją kobiecość. Jak udaje się Pani zachować autentyczność i równowagę między siłą a wrażliwością zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym?
Równowaga jest dla mnie kluczowa. W branży, w której dominują mężczyźni, nie chciałam rezygnować z tego, co mnie definiuje jako kobietę – zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym. Uważam, że siła i wrażliwość mogą współistnieć. W życiu zawodowym stawiam na kompetencje, profesjonalizm i chęć do nauki, a w życiu prywatnym pielęgnuję relacje, które pomagają mi pozostać autentyczną. Kobieta może być silna i nie tracić swojej kobiecości.
Wędkarstwo to pasja, która wymaga cierpliwości, strategii i umiejętności przewidywania. Jakie cechy rozwijane przez hobby pomagają Pani w codziennej pracy zawodowej?
Wędkarstwo to prawdziwa szkoła cierpliwości, precyzyjnego planowania i przewidywania oraz ciężka praca fizyczna. Wiem, że trudno w to uwierzyć… Dlatego zachęcam, aby spróbować prawdziwego oceanicznego łowienia. Wędkarstwo uczy mnie również elastyczności, ponieważ nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem – podobnie jak w pracy, kiedy często podczas negocjacji trzeba dostosować strategię do zmieniających się warunków.
Jaką radę dałaby Pani kobietom, które chcą odnaleźć się w branżach uznawanych za „męskie” lub chcą realizować nietypowe pasje bez rezygnowania z własnej tożsamości?
W każdej branży, niezależnie od tego, czy jest „męska”, czy „żeńska”, najważniejsze jest, by działać z pasją i przekonaniem do tego, co robimy. Przekonanie do własnych umiejętności i pewność siebie to klucz do sukcesu. Trzeba także być otwartym na naukę i nie bać się wyzwań – tylko w ten sposób można odkrywać i realizować swoje pasje.
Moja rada to: bądź sobą i śmiało podążaj za swoimi pasjami, nawet jeśli są one nietypowe. Wędkarstwo jest jednym z moich największych hobby i choć czasem może być postrzegane jako męska aktywność, nie czuję potrzeby, by rezygnować z niego z powodu tego stereotypu. Podobnie jest z pracą w branży ubezpieczeniowej na rzecz klientów, gdzie dominują mężczyźni. Najważniejsze to mieć przekonanie do swoich wyborów, nie bać się być autentyczną i dążyć do realizacji swoich pasji.
Wspomniała Pani wcześniej o swojej pasji do podróży. Jak te podróże wpływają na Pani życie zawodowe?
Podróże to dla mnie nie tylko przygoda, ale także sposób na poszerzanie horyzontów. W każdej podróży szukam nowych doświadczeń, które później mogą przekładać się na moją pracę. Podróżując, spotykam ludzi z różnych kultur i krajów. Te doświadczenia pomagają mi zrozumieć, jak różne podejścia do pracy i życia wpływają na branżę ubezpieczeniową. Dzięki podróżom rozwijam również umiejętność zarządzania czasem i elastyczności, ponieważ każda podróż to nowa organizacja i częste zmiany planów.
fot. Łukasz Marciniak
Rozmawiała: Ilona Adamska


