Przez lata biznes karmił nas przekonaniem, że sukces zaczyna się od motywacji. Trzeba bardziej chcieć, mocniej wierzyć, wcześniej wstawać, konsekwentniej działać i nigdy się nie poddawać. Jeśli coś nie wychodzi, odpowiedź wydaje się prosta: brakuje nam determinacji. Tyle że to bardzo wygodna, ale niepełna narracja.
Można być niezwykle zmotywowanym i jednocześnie tkwić w środowisku, które każdego dnia odbiera energię, podważa decyzje i utrudnia rozwój. Można mieć ambitne cele, a jednocześnie otaczać się ludźmi, którzy reagują na każdy nowy pomysł słowami: „to się nie uda”, „po co ci to?”, „nie ryzykuj”, „ciesz się tym, co masz”.
I można wreszcie odkryć coś odwrotnego: kiedy zmieniamy otoczenie, nagle nie potrzebujemy już codziennie walczyć o motywację. Zaczynamy działać, ponieważ środowisko sprzyja działaniu.
Nie zawsze trzeba bardziej się motywować
Motywacja jest zmienna. Jednego dnia możemy mieć poczucie, że jesteśmy w stanie przenosić góry, a następnego najprostsze zadania wymagają ogromnego wysiłku. W biznesie szczególnie łatwo to zauważyć. Przedsiębiorca funkcjonuje przecież pod wpływem wielu czynników: wyników finansowych, zachowania klientów, sytuacji gospodarczej, odpowiedzialności za pracowników, problemów organizacyjnych czy zwyczajnego zmęczenia.
Dlatego budowanie długoterminowego rozwoju wyłącznie na motywacji przypomina konstruowanie firmy na fundamencie, którego stabilność zmienia się każdego dnia.
Znacznie istotniejsze może być stworzenie warunków, w których właściwe działanie staje się łatwiejsze.
Dotyczy to zarówno przestrzeni fizycznej, sposobu organizacji pracy, jak i – być może przede wszystkim – ludzi, których dopuszczamy do swojego zawodowego i prywatnego świata.
Otoczenie potrafi zmieniać nasze ambicje
Proszę wyobrazić sobie dwie przedsiębiorczynie o podobnych kompetencjach, doświadczeniu i możliwościach.
Pierwsza funkcjonuje w środowisku, w którym rozwój jest czymś naturalnym. Spotyka osoby prowadzące firmy, inwestujące, realizujące duże projekty, wychodzące na zagraniczne rynki. Kiedy mówi, że chce podwoić skalę biznesu, słyszy: „Jak zamierzasz to zrobić? Kogo potrzebujesz? Z kim warto cię połączyć?”.
Druga, przedstawiając dokładnie ten sam pomysł, słyszy: „A po co ci więcej?”, „Nie boisz się?”, „Teraz jest trudny czas”, „Może lepiej nie ryzykować”. Która z nich po roku będzie bardziej odważna w podejmowaniu decyzji?
Nie chodzi o to, że pierwsza ma „lepszą motywację”. Ona funkcjonuje w innym środowisku. Otoczenie nie tylko wpływa na nasze samopoczucie. Stopniowo przesuwa granice tego, co uznajemy za możliwe, normalne i osiągalne.
Jeżeli regularnie przebywamy wśród ludzi przedsiębiorczych, aktywnych i nastawionych na szukanie rozwiązań, zaczynamy inaczej patrzeć na problemy. Jeżeli natomiast większość rozmów wokół nas koncentruje się na tym, dlaczego czegoś nie można zrobić, po pewnym czasie sami możemy zacząć dostrzegać przede wszystkim przeszkody.
W biznesie szczególnie łatwo zarazić się sposobem myślenia innych
Przedsiębiorczość nie odbywa się w próżni. Rozmawiamy z ludźmi, obserwujemy ich decyzje, porównujemy się, słuchamy opinii. Nawet jeśli uważamy się za osoby niezależne, środowisko nieustannie wpływa na nasze postrzeganie ryzyka, pieniędzy, sukcesu i własnych możliwości.
Jeżeli przedsiębiorca przebywa przede wszystkim wśród osób, dla których zatrudnienie pierwszego pracownika jest ogromnym ryzykiem, może długo obawiać się budowania zespołu.
Jeżeli natomiast znajdzie się w środowisku właścicieli firm zatrudniających po kilkadziesiąt czy kilkaset osób, jego perspektywa może się zmienić. To, co wcześniej wydawało się ogromnym krokiem, zaczyna wyglądać jak naturalny etap rozwoju.
Podobnie jest z przychodami, inwestycjami, ekspansją zagraniczną, budowaniem marki osobistej czy wystąpieniami publicznymi. Czasami nie potrzebujemy kolejnego szkolenia z motywacji. Potrzebujemy zobaczyć ludzi, którzy robią to, czego sami się boimy.
Nie każde „dobre doradzanie” jest dla nas dobre
Szczególnym problemem jest sytuacja, w której ograniczające komunikaty płyną od osób, które naprawdę dobrze nam życzą.
Rodzina może odradzać rozwój firmy, ponieważ obawia się naszego ryzyka finansowego. Przyjaciele mogą przekonywać, że pracujemy zbyt dużo. Znajomi mogą kwestionować nowy projekt, ponieważ sami nie podjęliby podobnej decyzji.
Nie musi za tym stać zazdrość ani zła intencja. Często stoi za tym po prostu ich własne doświadczenie, poziom akceptacji ryzyka i sposób patrzenia na świat. Dlatego jedną z ważniejszych kompetencji przedsiębiorcy jest umiejętność rozróżniania troski od kompetentnej rady.
Nie każda osoba, która ma opinię na temat naszego biznesu, powinna mieć wpływ na nasze decyzje. Warto zadawać sobie proste pytanie: czy osoba, której właśnie słucham, ma doświadczenie w obszarze, w którym mi doradza?
Jeżeli chcemy rozwijać firmę, warto rozmawiać z ludźmi, którzy rozwijali firmy. Jeżeli myślimy o ekspansji zagranicznej – z tymi, którzy mają za sobą taki proces. Jeżeli chcemy zbudować silną markę – z osobami, które rzeczywiście ją stworzyły. Dobra intencja nie zawsze oznacza dobrą radę.
Otoczenie to nie tylko ludzie
Środowisko, w którym funkcjonujemy, ma jednak znacznie szersze znaczenie. To także sposób organizacji naszego dnia.
Powiadomienia pojawiające się co kilka minut. Telefon leżący obok komputera. Skrzynka e-mail otwierana kilkadziesiąt razy dziennie. Spotkania organizowane bez wyraźnego celu. Brak czasu przeznaczonego na pracę wymagającą skupienia.
W takim środowisku nawet bardzo zmotywowana osoba może mieć problem z realizacją najważniejszych zadań. Zamiast więc kolejny raz obiecywać sobie: „od jutra będę bardziej zdyscyplinowana”, czasami warto zmienić system.
Wyłączyć część powiadomień. Zablokować w kalendarzu czas na strategiczną pracę. Ograniczyć liczbę spotkań. Ustalić konkretne godziny odpowiadania na wiadomości. Oddzielić miejsce pracy od miejsca odpoczynku. To drobne decyzje, ale ich przewaga polega na tym, że nie wymagają codziennego negocjowania z samym sobą.
Środowisko może być silniejsze niż silna wola
W kulturze sukcesu bardzo lubimy historie o ludziach, którzy osiągnęli wszystko „wbrew okolicznościom”. Są inspirujące, ale mogą prowadzić do błędnego przekonania, że trudne otoczenie należy po prostu pokonać jeszcze większą determinacją.
A może nie zawsze trzeba z nim walczyć? Może czasami rozsądniej jest je zmienić. Jeżeli przez pięć lat próbujemy zachować motywację w środowisku, które konsekwentnie ją osłabia, być może problemem nie jest brak silnej woli.
Jeżeli zespół nieustannie blokuje zmiany, być może nie potrzebujemy kolejnego przemówienia motywacyjnego, lecz zmiany kultury organizacyjnej. Jeżeli spotkania networkingowe, w których uczestniczymy, od dawna nie wnoszą niczego do naszego rozwoju, być może warto znaleźć inne środowisko biznesowe.
Jeżeli media społecznościowe, które obserwujemy, pozostawiają nas przede wszystkim z poczuciem niedostatku i ciągłego porównywania się z innymi, warto zmienić swoją informacyjną dietę. Projektowanie otoczenia jest często skuteczniejsze niż nieustanne zmuszanie siebie do większej dyscypliny.
Z kim spędzasz czas, gdy nikt cię nie ocenia?
Warto od czasu do czasu przeprowadzić osobisty audyt otoczenia. Nie po to, aby bezrefleksyjnie usuwać ze swojego życia ludzi, którzy mają inne zdanie. Różnorodność perspektyw jest potrzebna, a konstruktywna krytyka bywa niezwykle cenna.
Chodzi o coś innego. Warto sprawdzić, jaki wpływ mają na nas miejsca i ludzie, z którymi spędzamy najwięcej czasu.
Czy po rozmowie z nimi mamy więcej energii do działania, czy mniej? Czy poszerzają naszą perspektywę? Czy potrafią zakwestionować nasze pomysły, jednocześnie nie podcinając nam skrzydeł? Czy rozmawiają przede wszystkim o problemach, czy również o rozwiązaniach? Czy rozwijają się? Czy ich sposób życia i prowadzenia biznesu jest choć częściowo tym, do czego sami aspirujemy?
I jeszcze jedno niewygodne pytanie: czy nasze obecne otoczenie pasuje do osoby, którą chcemy być za pięć lat?
Nie szukaj wyłącznie ludzi, którzy będą ci przytakiwać
Budowanie wspierającego środowiska nie oznacza tworzenia własnej bańki potakiwaczy. W biznesie byłoby to wręcz niebezpieczne. Potrzebujemy osób, które powiedzą: „Nie zgadzam się”, „Sprawdź jeszcze liczby”, „Nie widzę tutaj modelu biznesowego”, „To ryzyko jest większe, niż zakładasz”.
Ale ogromna różnica istnieje pomiędzy człowiekiem, który wskazuje problem i pomaga znaleźć rozwiązanie, a człowiekiem, który automatycznie neguje każdą próbę wyjścia poza schemat. Dobre środowisko nie zawsze jest komfortowe. Powinno jednak rozwijać.
Najcenniejsi ludzie w naszym otoczeniu to często nie ci, którzy bezwarunkowo nas chwalą, lecz ci, przy których zaczynamy myśleć szerzej, podejmować lepsze decyzje i podnosić własne standardy.
Zamiast pytać „jak się zmotywować?”, warto zadać inne pytanie
Motywacja oczywiście ma znaczenie. Bez wewnętrznej potrzeby działania trudno zbudować firmę, rozwijać karierę czy konsekwentnie realizować ambitne cele. Problem zaczyna się wtedy, gdy przypisujemy jej zbyt dużą rolę.
Kiedy kolejny raz zabraknie nam energii, zamiast natychmiast szukać filmu motywacyjnego, książki o produktywności albo sposobu na „odzyskanie dyscypliny”, warto spojrzeć szerzej.
Jak wygląda moje otoczenie?
- Czy wspiera zachowania, których od siebie oczekuję?
- Czy ludzie wokół mnie wzmacniają moje ambicje, czy każą mi je nieustannie tłumaczyć?
- Czy mój sposób organizacji pracy pomaga mi się koncentrować?
- Czy znajduję się w miejscach, w których rozwój jest czymś naturalnym?
- Czy otaczam się ludźmi, którzy są tam, dokąd sama chcę dojść?
Czasami odpowiedzi na te pytania powiedzą o naszych szansach na sukces znacznie więcej niż poziom motywacji w poniedziałek rano. Bo być może nie potrzebujemy bardziej się starać. Być może potrzebujemy stworzyć sobie takie środowisko, w którym nie trzeba codziennie walczyć ze sobą, żeby zrobić to, co dla nas ważne.
I właśnie dlatego w biznesie jednym z najważniejszych aktywów może być nie tylko kapitał finansowy, wiedza czy sieć kontaktów. Może nim być świadomie wybrane otoczenie.
Tekst: Ilona Adamska – filozof, etyk, motywatorka, wydawca Law Business Quality.
fot. AI


