Łukasz Sroczyński – doświadczony ekspert kredytowy, dzieli się przemyśleniami o strategii nadpłaty kredytu hipotecznego.
Nadpłacając kredyt hipoteczny sami możemy wybrać skutek nadpłaty. Wiele osób zatrzymuje się przy tym wyborze nieco dłużej. I słusznie. W końcu sposób nadpłacania wpływa na nasze finanse, również w wieloletniej perspektywie. Nawet małe kwoty rzędu kilkuset złotych mogą mieć bardzo istotny wpływ na przyszłość spłacanych rat.
Co więc bardziej się opłaca – skracać okres kredytowania czy obniżać ratę? Najlepsza odpowiedź to… w pewnym sensie brak odpowiedzi.
Nie ma jednej najlepszej metody nadpłaty kredytu. Są za to różne strategie, które mogą być lepsze lub gorsze, w zależności od sytuacji życiowej, podejścia do ryzyka i indywidualnych priorytetów. Różne są też banki, w których spłacamy kredyt hipoteczny, co w niektórych przypadkach może oznaczać konieczność poniesienia kosztów. Zestawienie poszczególnych banków oraz szczegółowe zasady nadpłaty kredytu hipotecznego znajdziesz w artykule pod linkiem.
Skracanie okresu: mniej odsetek, szybsza spłata
Skracanie okresu kredytowania to wybór, który naturalnie przyciąga osoby myślące długoterminowo. Każda nadpłata zmniejsza kapitał, a tym samym obniża całkowity koszt odsetek. Efekt? Kredyt znika szybciej, a jego cena jest niższa.
To konkretny, mierzalny postęp i jasny cel: jak najszybciej uwolnić się od zobowiązania. Dla wielu z nas jest to silna motywacja do nadpłaty.
Niższa rata: więcej przestrzeni tu i teraz
Z drugiej strony jest podejście ze skutkiem niemal natychmiastowym, czyli obniżanie raty. Choć w prostym ujęciu kosztowym może wypadać słabiej, zdarzają się sytuacje, kiedy znacznie lepiej odpowiada na realne potrzeby.
Niższa miesięczna rata oznacza większy komfort finansowy tu i teraz. To także większa odporność na nieprzewidziane sytuacje, jak choćby nagły skok inflacji.
Co ważne, obniżenie raty nie wyklucza dalszych nadpłat. Wręcz przeciwnie. Część osób świadomie wybiera tę drogę, by najpierw zwiększyć swoją płynność, a dopiero potem nadpłacać z nadwyżek.
Wybór zależy od kontekstu
W tym miejscu warto zaznaczyć, że wybór niższej raty jako skutku nadpłaty nie jest gorszą strategią. Jest po prostu inną odpowiedzią na inne potrzeby.
Skracanie okresu kredytu ma sens szczególnie wtedy, gdy dochody są stabilne, poduszka finansowa już istnieje, a priorytetem jest minimalizacja kosztów odsetkowych.
Zmniejszanie raty sprawdzi się natomiast w sytuacjach, gdy dochody są zmienne lub trudne do przewidzenia, a bezpieczeństwo finansowe ma większe znaczenie niż optymalizacja kosztów.
Nadpłata to nie wszystko
Kluczowe jest jednak coś jeszcze. Kredyt hipoteczny nie jest konstrukcją statyczną. To raczej żywy organizm, który reaguje na decyzje podejmowane w trakcie jego trwania.
Na jego koszt wpływa nie tylko oprocentowanie czy warunki umowy, ale też to, jak aktywnie nim zarządzamy.
Prócz nadpłaty, mamy do dyspozycji również refinansowanie czy powiązane z nim negocjacje. W pracy z klientami widzę, że część osób jest zaskoczonych, ile można „wycisnąć” z kredytu przy zmianie banku. Zdarza się również, że refinansowanie okazuje się zbędne. I to pomimo, że obecnie spłacany kredyt ma wyższe oprocentowanie niż dostępne dziś oferty. Jak to możliwe? Banki czasem same z siebie proponują korzystniejsze warunki spłacanej hipoteki, w odpowiedzi na złożenie wniosku o saldo zadłużenia. Takie działanie jest dla banku jasną informacją, że poważnie myślimy o przeniesieniu się do konkurencji.
Temat refinansowania szerzej przedstawiam na mniejsza-rata.pl
Największy błąd: decyzja na zawsze
A wracając do nadpłaty… Największym błędem jest traktowanie decyzji o sposobie nadpłaty jako ostatecznej. W praktyce najlepsze rezultaty często daje dostosowywanie strategii do zmieniającej się sytuacji życiowej i finansowej.
Może się okazać, że przez kilka lat priorytetem będzie maksymalne skracanie okresu kredytu, a później budowanie większej płynności i obniżanie raty. Albo odwrotnie.
Bo ostatecznie nadpłata kredytu hipotecznego to nie tylko matematyka. To także decyzja o tym, jak chcemy zarządzać swoim bezpieczeństwem, komfortem i długoterminowymi celami finansowymi.
Autorem artykułu jest Łukasz Sroczyński – pośrednik kredytowy specjalizujący się w kredytach hipotecznych, z doświadczeniem od 2006 roku.


