Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img

Polacy walentynkują chętniej od innych. Nie widzą w tym święcie sztuczności ani komercji

W lutym aplikacja World App przeprowadziła jedno z największych globalnych badań ankietowych o Walentynkach, w którym wzięło udział 25 tys. osób. Choć blisko połowa respondentów opisało...
Strona głównaRozmaitościNie kupujemy produktów. Szukamy ukojenia. O nowej roli marek w świecie permanentnego...

Nie kupujemy produktów. Szukamy ukojenia. O nowej roli marek w świecie permanentnego napięcia

Coraz rzadziej kupujemy coś dlatego, że tego potrzebujemy. Coraz częściej dlatego, że chcemy coś poczuć. Albo raczej przestać coś czuć. Zmęczenie. Napięcie. Przeciążenie. Niepokój, który nie ma jednego źródła, ale stał się stałym tłem codzienności.

Świat nie jest dziś dramatyczny w jednym, wyraźnym punkcie. Jest nieustannie lekko za głośny, za szybki, za bardzo. I właśnie w tej przestrzeni marki zaczęły pełnić nową, nie do końca nazwaną rolę. Nie tylko odpowiadają na potrzeby. Coraz częściej regulują stany emocjonalne.

Nie chodzi już o wielkie obietnice zmiany życia. Te narracje wyraźnie się zestarzały. Dziś liczą się drobne korekty nastroju. Obniżenie napięcia o kilka procent. Moment, w którym można złapać oddech. Poczucie, że coś jest pod kontrolą, nawet jeśli reszta dnia nie bardzo.

Poranna kawa przestała być kawą. Jest momentem przejścia między chaosem poranka a próbą skupienia. Serum nie jest już tylko kosmetykiem. Jest krótkim gestem troski o siebie, nawet jeśli trwa trzydzieści sekund przed lustrem. Suplement nie jest tabletką. Jest symbolicznym „robię coś dla siebie”, gdy nie mamy siły robić więcej. Świeca nie daje światła. Daje atmosferę. Ciszę, którą można zapalić jednym ruchem ręki.

To nie są luksusy. To codzienne mechanizmy regulowania napięcia. Małe rytuały, które pomagają nam wrócić do względnej równowagi w świecie, który rzadko ją oferuje. Spokój stał się walutą. A umiejętność jego dostarczenia — realną przewagą marek.

Marki bardzo szybko to wyczuły. I nauczyły się języka, który nie mówi o funkcjach, lecz o  stanach. Nie o skuteczności, lecz o samopoczuciu. Nie o przewadze, ale o bezpieczeństwie. Marketing coraz rzadziej odpowiada na pytanie „co to robi”, a coraz częściej na pytanie „jak się z tym czujesz”.

Dobrym przykładem jest Rituals marka, która od lat nie sprzedaje kosmetyków w  klasycznym sensie. Sprzedaje moment zatrzymania. Rytuał oddzielający codzienny pośpiech od chwili tylko dla siebie. Produkty są tu jedynie nośnikiem doświadczenia zapachu, gestu, powtarzalności. Nie obiecują transformacji. Obiecują kilka minut spokoju. I to w zupełności wystarcza.

Podobnie działają marki świec, takie jak Flagolie  proste, ekologiczne, pozbawione nadmiaru narracji. Tu nie ma krzyku ani spektakularnych obietnic. Jest cisza. Naturalność. Minimalizm, który nie domaga się uwagi, tylko ją wycisza. Świeca staje się sygnałem: teraz jest moment na pauzę. Na wieczór, który nie musi być produktywny.

I w tym miejscu pojawia się pytanie trudniejsze. Mniej wygodne. Takie, które dopiero zaczyna wybrzmiewać.

Kto dziś właściwie tworzy tę narrację ukojenia?

Czy stoi za nią człowiek, który rozumie drugiego człowieka, bo sam żyje w tym samym napięciu? Czy raczej system, który wie o nas wszystko co jemy, jak śpimy, ile kroków robimy, kiedy jesteśmy rozdrażnieni, a kiedy podatni na obietnicę spokoju?

Zostawiamy po sobie ogromną ilość danych. O zdrowiu. O emocjach. O rytmie dnia. O porach, w których najłatwiej nas uspokoić albo skłonić do zakupu. Algorytmy wiedzą, kiedy jesteśmy zmęczeni. Wiedzą, kiedy szukamy ulgi. Wiedzą, jaki zapach, kolor i komunikat zadziała najlepiej.

I to rodzi napięcie nowego rodzaju.

Bo regulacja emocji może wynikać z empatii. Ale może też wynikać z perfekcyjnej analizy danych. Z precyzyjnego dopasowania komunikatu do naszego stanu psychicznego. Z systemu, który nie czuje, ale wie.

Różnica jest subtelna, ale fundamentalna.

Marka tworzona przez człowieka reaguje. Słucha. Popełnia błędy. Uczy się. Jest niedoskonała, ale prawdziwa. Marka tworzona przez system przewiduje. Optymalizuje. Testuje warianty emocji. I choć bywa skuteczna, może być też niepokojąco bezbłędna.

W świecie, w którym coraz więcej marek potrafi „idealnie” odpowiedzieć na nasze potrzeby, autentyczność przestaje być kwestią estetyki. Staje się kwestią intencji. Pytaniem o to, czy ukojenie jest odpowiedzią na realne napięcie człowieka, czy tylko kolejną formą zarządzania jego stanem.

Nie boimy się już, że marki wiedzą o nas za mało, zaczynamy się bać, że wiedzą za dużo.

I właśnie tu rozstrzyga się przyszła rola marek-regulatorów. Nie na poziomie designu ani personalizacji, lecz w odpowiedzi na pytanie, kto naprawdę stoi po drugiej stronie. Człowiek, który rozumie człowieka. Czy system, który zna go lepiej, niż on sam.

Szukamy spokoju, bo świat przestał oferować go w naturalny sposób. Marki wypełniają tę lukę czasem uważnie, czasem zbyt precyzyjnie. I to właśnie ta różnica będzie miała znaczenie. Bo napięcie wraca zawsze. A ukojenie, które naprawdę działa, nie powinno być efektem algorytmu, lecz relacji.

Relacji, które  „nawet dziś” najlepiej tworzą ludzie.

Magdalena Szwed – ekspertka w obszarze strategii marketingowych, budowania wizerunku marek oraz rozwoju produktów, od wielu lat związana z segmentem beauty i dobrami luksusowymi. Obecnie pełni funkcję Head of Marketing & PR w 2N-Everpol Sp. z o.o., gdzie odpowiada za kreowanie kierunku komunikacji marek, zarządzanie projektami wizerunkowymi oraz rozwijanie działań marketingowych na rynku polskim i europejskim. Przez ponad siedem lat prowadziła własną działalność doradczą jako Senior Business Development Manager, współpracując z czołowymi markami z branży beauty i lifestyle. Specjalizowała się w tworzeniu i wdrażaniu strategii rozwoju nowych produktów, budowaniu świadomości marek oraz prowadzeniu personal brandingu dla klientów działających w segmencie premium.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.