Emilia Sobolewska – pośredniczka w obrocie nieruchomościami, mediatorka, przedsiębiorczyni. Od ośmiu lat towarzyszy ludziom w jednym z najważniejszych procesów ich życia: sprzedaży lub zakupu nieruchomości. Ma na koncie ponad 200 przeprowadzonych transakcji. Doświadczenie zdobywała najpierw na wymagającym rynku warszawskim, dziś działa na rynku trójmiejskim i pomorskim. Specjalizuje się w pracy z klientami znajdującymi się w sytuacjach trudnych, emocjonalnych, często kryzysowych.
Zacznijmy od podstaw. Dlaczego nieruchomości?
To branża, która jest wyzwaniem. I nie mam tu na myśli jedynie trudnego rynku, zmiennych cen czy różnorodności nieruchomości. Mam na myśli to, że za każdą nieruchomością stoi człowiek – a czasem kilku – i ich osobista historia. Kiedy ludzie rozpoczynają ze mną rozmowę, niemal zawsze słyszę pytanie: „Jak tam ceny? Sprzedają się mieszkania?”. Mało kto zastanawia się nad tym, że w mojej pracy jestem świadkiem zmian, strat i nowych początków.
To właśnie możliwość wspierania ludzi w tak ważnych momentach daje mi ogromną satysfakcję. I mimo trudów, to właśnie w tej branży odnalazłam swoje miejsce.
Jesteś obecna w branży od ośmiu lat i masz na koncie ponad 200 transakcji. Co tak naprawdę zbudowało Twoją pozycję?
Myślę, że empatia oraz zaangażowanie w rozwiązywanie spraw po ludzku. W tej branży wiele osób goni za liczbami, szybką sprzedażą i wysokością prowizji. Ja od początku goniłam za zrozumieniem oraz doprowadzeniem do tego, aby mój klient uzyskał kwotę, która realnie pomoże mu w realizacji kolejnych potrzeb.
Każda transakcja to inny układ emocji: lęk przed zmianą, żałoba po stracie bliskiej osoby, niepewność po rozwodzie, konflikt rodzinny, który bywa dla ludzi bardziej obciążający niż sama wartość nieruchomości.
Szybko zrozumiałam, że nie można być wyłącznie pośrednikiem. Trzeba być mediatorem, czasem psychologiem, słuchaczem, a czasem osobą, która po prostu mówi: „poradzimy sobie”. Dlatego moje podejście jest holistyczne – ponieważ sprzedaż nieruchomości to z jednej strony prawo i sztywne procedury, a z drugiej człowiek, jego emocje i potrzeby. Proces kończy się na papierze, ale zawsze zaczyna się od człowieka.
Pracujesz z osobami w sytuacjach kryzysowych. To ogromna odpowiedzialność. Jak wygląda taki proces „od środka”?
Najpierw słucham. Zadaję pytania. Wiem, że moim zadaniem nie jest wyłącznie sprzedaż – moim celem jest realne spełnienie potrzeby klienta. Chcę, aby mój klient był zadowolony.
Bez zrozumienia sytuacji, w jakiej się znajduje, nie da się odpowiednio zadbać o jego interesy, warunki procesu sprzedaży, a później samej transakcji.
Zdarzają się klienci, którzy chcą po prostu „załatwić sprawę”: przekazują klucze i dają mi wolną rękę. Jest jednak wiele osób, dla których sprzedaż nieruchomości wiąże się z poważnymi zmianami życiowymi i kolejnymi krokami. Jeśli wiem, co się dzieje, łatwiej jest mi pomóc i dobrać odpowiednie rozwiązania.
Kiedy ktoś traci bliską osobę, sprzedaż domu bywa ostatnią rzeczą, na którą ma siłę. Kiedy małżeństwa się rozstają, często muszą sprzedać nieruchomość, ale nie są w stanie się porozumieć. Gdy w rodzinie narasta konflikt, osoba z zewnątrz może pomóc rozładować emocje, obiektywnie doradzić i zorganizować cały proces sprzedaży.
I to jest moja rola: odciążyć, poprowadzić, zbudować poczucie bezpieczeństwa i wypracować jak najlepszy wynik finansowy.

W Twojej pracy często pojawia się słowo „holistycznie”. Co ono oznacza w praktyce?
Oznacza to, że w trakcie współpracy w równym stopniu koncentruję się na sprzedaży nieruchomości oraz na przeprowadzeniu człowieka przez proces zmiany. W zależności od potrzeb staram się elastycznie dopasować sposób działania.
Patrzę na sytuację całościowo – przez pryzmat możliwości i ograniczeń klienta. Proces sprzedaży organizuję z uwzględnieniem jego realnych zasobów, a cenę dopasowuję możliwie najbliżej jego potrzeb. Dbam o procedury, dokumenty oraz bezpieczeństwo całej transakcji.
To praca, której często nie widać, ale to właśnie ona daje efekt w postaci ulgi po finalizacji.
Czy współpracujesz z innymi specjalistami?
Tak. Kompleksowa obsługa, obejmująca wiedzę z kilku dziedzin, wymaga współpracy z innymi fachowcami. Wśród stałych partnerów mam prawników, notariuszy, doradcę kredytowego, rzeczoznawcę oraz specjalistów budowlanych – zarówno do analiz technicznych, jak i sporządzania świadectw energetycznych.
Ważną rolę odgrywa również zaufana osoba do sprzątania oraz firma wywozowa. W moim zawodzie kluczowa jest wiedza, z kim warto się skonsultować, aby zadanie wykonać rzetelnie i bezpiecznie.
Co jest dla Ciebie najpiękniejsze w tym zawodzie?
Moment, w którym widzę, że klient zaczyna oddychać spokojniej i czuje ulgę. Kiedy słyszę: „Dziękuję, nie zdawałam sobie sprawy, ile to pracy i czasu”. Emocje zmieniają się na moich oczach. Ludzie przychodzą z problemem, a wychodzą z rozwiązaniem. To jest moja największa satysfakcja.
A jak odpoczywa kobieta, która na co dzień pracuje z tak dużą intensywnością ludzkich historii?
Tworzę prace z gliny, rysuję – to zajęcia, które wymuszają oderwanie od codzienności, dają przestrzeń na spokojne myślenie i odzyskanie równowagi. Uwielbiam również opowieści kryminalne: analizowanie, szukanie motywów, rozwiązywanie spraw. Być może dlatego tak dobrze odnajduję się w trudnych przypadkach związanych z nieruchomościami.
Podróżuję – poznawanie świata, obserwowanie innych kultur zawsze było moją pasją. Kiedyś wiele podróży odbywałam autostopem.
Jakie jedno zdanie chciałabyś zostawić tym, którzy dziś stoją przed ważną życiową decyzją związaną z nieruchomością?
Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Warto oddać swoją sprawę w ręce osoby z doświadczeniem w sprzedaży nieruchomości. Nie ucz się na błędach, które mogą być kosztowne. Wystarczy, że trafisz na kogoś, kto poprowadzi Cię dalej.
Rozmawiała: Ilona Adamska


