lederboard

„Oddzwonię jak skończę …” o modelu PACT dla Syzyfa(ów)

Kim jestem?!? Od ponad 20 lat związany jestem z sektorem bankowym. Obecnie Wiceprezes Zarządu ds. Handlu w Banku Spółdzielczym w Wysokiem Mazowieckiem, Przewodniczący Rady MBA WSFiZ Business Club. Aktualnie także, z czego jestem bardzo dumny, uczestnik Akademii Psychologii Przywództwa.

Od ponad 8 lat odnajduję lub próbuję odnaleźć normalność bankowania w bankowości spółdzielczej, bardzo często poszukując przy tym prostych rozwiązań trudnych sytuacji. Chcę dzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi (liderami)… inspirować innych, równocześnie samemu szukając inspiracji… Tekst, przewrotnie, nie jest więc dla wszystkich… Jest dla tych, którzy POSZUKUJĄ…

 

 

 

„Oddzwonię jak skończę …” o modelu PACT dla Syzyfa(ów).

Myślę, że rozwiązania, skomplikowanych, jak nam się wydaje problemów, sytuacji, nie koniecznie i nie zawsze wymagają stosowania skomplikowanych modeli. W przeregulowanym świecie – tony regulacji, w świecie VUCA, w warunkach nieprzewidywalnych (COVID–19, kryzysy ekonomiczne, społeczne, zbrojne i inne zagrożenia które, są w ukryciu), gdy liderzy mogą gubić się lub błądzić, warto sięgnąć do korzeni, do prostych, intuicyjnych wręcz rozwiązań, sięgnąć do podstaw, w których tak naprawdę zawarte jest wszystko, co na ich podstawie do tej pory powstało… trzeba to tylko na nowo odkryć… lub wyłuskać. Wyodrębnić z gąszczu dostępnych „recept” coś, co zadziała w naszym przypadku… Coś co będzie dla nas atraktorem zmiany. Wydaje się, że takim (atraktorem) może stać się model PACT. Co prawda nie powstał w „zamierzchłych” czasach, gdy kładziono podwaliny pod obecnie panujące rozwiązania, natomiast z całą pewnością  jest w nich mocno „zakorzeniony”. Osobiście dla mnie PACT to odkrycie. Uświadomił mi to Jacek Santorski. Na podstawie prowadzonej z nim korespondencji, w oparciu o jego teksty oraz artykuły Kena Blancharda poświęcone modelowi, powstał tekst w którym opisuję model. Możecie przeczytać go na stronach APP.

PACT to wskazówka, którą wyłowiłem z gąszczu

Autorem modelu jest Dr Margie Blanchard. Powstał na podstawie studiów nad wpływem stresu na zdrowie, osamotnieniem i szczytowymi okresami szczęścia w życiu człowieka. U podstaw jego opracowania leży równowaga życiowa i redukcja stresu. PACT to akronim, skrót od angielskich słów: Perspective, Autonomy, Connectedness oraz Tone. Ten bardzo uniwersalny i prosty model ma zastosowanie zwłaszcza teraz, kiedy jesteśmy ogarnięci głodem kontaktów społecznych, poddani długotrwałej izolacji i tym samym ekspozycji na stres, nierzadko zmęczeni i niepewni znajdujemy się u kresu wytrzymałości psychicznej i fizycznej (Covid). Aby poradzić sobie z trudnościami musimy nauczyć się dostrzegać i korzystać z szerszej PERSPEKTYWY i AUTONOMII, bardziej świadomie odpowiadać na trudne sytuacje aniżeli reagować na nie w niekontrolowany sposób, pozostawać w kontakcie z innymi ludźmi i ze sobą (Connectedness – łączność, podłączenie społeczne, czułe relacje – wg. tłumaczenia J. Santorskiego) równocześnie dbając o odpowiednie nastrojenie do życia czyli TON w jakim działamy. Artykuł o którym wspomniałem dotyka obszaru związanego ze stresem, ale czy opisywany w nim model może znaleźć inne zastosowania?!? Zapraszam do lektury kolejnej odsłony modelu autorstwa Pani Blanchard.

Jakiś czas temu natknąłem się na grafikę autorstwa Pana Andrzeja Mleczko „Syzyf”. Bez trudu znajdziecie ją w sieci. Przedstawia postać mitologicznego bohatera, który na chwilę przystaje, robi sobie przerwę, by odebrać telefon. „Klu programu”, jak to zwykle w grafikach Mleczki, stanowią słowa w dymkach. W tym przypadku z ust Syzyfa pada: „Oddzwonię jak skończę”… Rysunek ten był inspiracją do napisania tego tekstu. Co wspólnego ma humorystyczna grafika Andrzeja Mleczki z modelem PACT? Syzyf, mitologiczny król Koryntu… Znamy jego historię… W wielkim skrócie, nasz bohater, trzymający początkowo sztamę z bogami, rozpływający się w luksusach, popijając ambrozję i nektar, został ukarany przez bogów za swoje niecne postępki. Pominę kilka wątków tej historii, bo najistotniejsze w świetle moich rozważań jest jej zakończenie a właściwie jego brak. Karą, wymierzoną przez bogów, było wtoczenie olbrzymiego, kamiennego głazu na szczyt góry. Głazu, który jak zaklęty, za sprawą bogów, tuż przed szczytem zawsze staczał się w dół. I tak za każdym razem. Syzyfowa praca… praca która, nigdy się nie kończy… a przecież wszystko ma swój początek i koniec. Powinno mieć. Czy Syzyf kiedykolwiek zdoła odkupić swoje winy i zakończy swoje męczarnie? Czy w końcu będzie miał możliwość „oddzwonienia”? Może PACT jest rozwiązaniem dla naszego „bohatera”? Dla niego i dla wszystkich, którzy borykają się w życiu prywatnym lub zawodowym z zadaniami wydającymi się wręcz niemożliwymi do zrealizowania. Abstrahując od samych powodów dla których nasz mitologiczny bohater znosi potworne męki, bez względu na to czy zadanie, problem, case (jakkolwiek byśmy tego nie nazwali) został postawiony przed Tobą za karę a może w nagrodę, czy to standardowe zadanie wyznaczone przez przełożonego, cel krótko czy długoterminowy, w domu czy w pracy… PACT to model, który może pomóc Ci we wtoczeniu głazu na szczyt.

Victor Frankl ocalały z obozu koncentracyjnego austriacki psychiatra i psychoterapeuta  w swej książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” napisał: „Jeśli dojdziesz w swoim życiu do punktu, w którym nie możesz zmienić otoczenia, wpłynąć na nie. Twoja PERSPEKTYWA nie pozwala na to… Zmień siebie”. Zacznij od siebie… Zmieniając siebie zwiększysz szansę na lepszą PERSPEKTYWĘ, większą AUTONOMIĘ, być może lepszą ŁĄCZNOŚĆ (podłączenie) z otoczeniem… W podobnym duchu mówi o tym K. Blanchard opisując PACT: Kiedy masz problem ze swoją PERSPEKTYWĄ, AUTONOMIĄ i ŁĄCZNOŚCIĄ zacznij od… TONU. Zacznij od zaplanowania każdego dnia czasu na spacer, podjęcia lepszych, trafniejszych decyzji dotyczących tego, co jesz, zacznij od pójścia spać o rozsądnej godzinie. Przekonasz się, że idąc, masz czas na jakąś PERSPEKTYWĘ – na prawdziwą refleksję nad życiem. A kiedy będziesz dokonywać dobrych, zdrowych wyborów, poczujesz się lepiej, a to z kolei przypomni Ci, że kontrolujesz swoje zdrowie. A ludzie, którzy dobrze się czują, chętniej sięgają do innych (ludzi) – a to pomoże Ci rozwinąć poczucie więzi. Jak więc widzisz, rozpoczęcie od TONU pomaga innym trzem elementom zmniejszającym stres w modelu PACT układać się na swoim miejscu.*

Nasz bohater z pewnością ma nad czym się zastanawiać. Pomimo tego, że zna swój cel to jego PERSPEKTYWA jest niezwykle zawężona. Percepcja jego umysłu pełznie wąskim ciemnym tunelem. Optyka skupiona jest na jednej rzeczy a sam Syzyf „przykleił” się wręcz do swojej sytuacji. AUTONOMIA… Nie kontroluje już swojego życia. Całkiem możliwe, że po „n” próbach ma już też problem ze swoją tożsamością. Wolność dokonywania wyborów to dawno zapomniany atrybut jego życia. ŁĄCZNOŚĆ… Jest sam. Więź społeczna czyli tzw. podłączenie społeczne nie istnieje. Melanże z bogami, stare znajomości przestały istnieć. A więc rada dla naszego bohatera:

Syzyfie!!! Spróbuj zacząć od TONU – podeprzyj nim głaz i się zatrzymaj – zaklinuj kamień… Pozwoli to na uporządkowanie sytuacji, w której się znalazłeś. Pozwoli wpłynąć na PERSPEKTYWĘ, AUTONOMIĘ I ŁĄCZNOŚĆ. Pozwoli przejść przez kolejne elementy modelu… dając szansę na przetoczenie tym samym głazu coraz wyżej i wyżej.

Syzyfie!!! Zatrzymaj się, zrób sobie (mikro) przerwę. Odpocznij… weź kilka oddechów. Pomyśl o swoich celach, zweryfikuj je… czy jest to tylko Twój target, czy chodzi o coś więcej? Odwołaj się do swojego osobistego „purpose”. Zastanów się – jak niegdyś Simon Sinek – WHY? „Ludzie z poczuciem celu”, ludzie pielęgnujący swój purpose są silniejsi, mają moc – „moc przetrwania”.

Syzyfie!!! Ogarnij rzeczywistość… Wejdź wyżej, rozejrzyj się i sprawdź drogę przed sobą, drogę do celu. Sprawdź czy nie ma na niej bruzd, kolein czy drobnych kamyków o których nie wiedziałeś. Spójrz na kamień z innej, szerszej perspektywy. Być może znajdziesz jakiś balkon obok „sali balowej” na której się znalazłeś, z którego całą sytuację możesz dostrzec w innym świetle!?!

Syzyfie!!! Zapytaj kogoś o drogę, porozmawiaj z kimś… może spróbuj porozmawiać z bogami, pertraktować wyrok,  poprosić o reasumpcję… , wykorzystaj feedback. Urealniaj.

Syzyfie!!! Uświadom sobie, że masz prawo do popełniania błędów, ale koniecznie wyciągaj z nich wnioski. Postaraj się nie wchodzić w rolę ofiary czy oskarżyciela. Oprzyj się na swojej godności. Pracuj nad cierpliwością i wytrwałością.

To wszystko pomoże Ci godnie i przytomnie odpowiedzieć na zadaną przez ludzi lub los trudność – syzyfowy głaz – a nie podchodzić do sprawy impulsywnie. W zależności od złożoności zadania takich punktów podparcia „T” – klinów, może być na naszej drodze na szczyt więcej, ale to one mogą pomóc nam tam dotrzeć. Musimy jednak pamiętać, być świadomi tego, że nie zawsze wszystko zakończy się sukcesem – nawet pomimo podjęcia wszelkich możliwych środków i działań, pomimo zastosowania najlepszych modeli. Równie ważna jak odwaga działania jest odwaga nie działania – odwaga powstrzymania się od realizacji, pomimo oddziałujących na nas impulsów. Myślę, że czasami (a może częściej niż nam się to wydaje) zdarzają się sytuacje kiedy powinniśmy zostawić głaz na nizinach. Musimy mieć cel i wizję dojścia do niego, lecz czasami wizja okazuje się fatamorganą, halucynacją. W odniesieniu do typowo modelowego podejścia, „T” w rozumieniu klina, wydaje się być odpowiednim miejscem na wprowadzenie zmiany… punktem wyjścia dla zmiany siebie jako człowieka, zmiany siebie jako lidera/przywódcy, zmiany podejścia do zarządzania sobą i zespołem, zmiany w sposobie jego budowania, tworzenia jasnych relacji, kultury organizacyjnej, zmian zarządzania wydajnością… do szeroko pojętego „CHANGE”, które w dzisiejszej, szybko zmieniającej się rzeczywistości staje się nieodzownym elementem naszego życia.

Życie ciągle przynosi nam historie podobne do historii naszego mitologicznego bohatera. Pozwólcie, że jedną z nich przytoczę. To krótka opowieść o człowieku, którego dobrze znam, z którym czasami rozmawiam, często na bardzo ważne tematy… mojego, jak sądzę, przyjaciela: Po kilku latach pracy w pewnej firmie, młody człowiek został dyrektorem jednego z jej oddziałów… Ambitny, doświadczony… miał tysiąc pomysłów… do roboty. Przecież wie co i jak… przecież przez kilka lat naoglądał się jak jego poprzednicy koncertowo „zawalali sprawę”… jak trawestując klasyka „zaczynali urządzać się w „pupie” wiedząc dokładnie , że w niej są”. Niestety rzeczywistość okazała się zgoła inna od jego wyobrażeń. Zamiast planowanego pasma nieustających sukcesów… sznur niepowodzeń. Nie wiedział co jest nie tak… zaczął działać bardzo kompulsywnie i im bardziej się starał tym gorzej to dla niego się układało. Na domiar złego ostatnia rozmowa z przełożonym zakończyła się postawieniem mu ULTIMATUM… „Jak się nie poprawicie to pożegnasz się ze stołkiem” – usłyszał… Czuł się jak zbity pies. Był zrezygnowany. Przegrał. Właściwie przestał robić cokolwiek. Zatrzymał się. I kiedy tak nic nie robił… ale tak zupełnie NIC… zaczęły przychodzić mu do głowy pomysły, rozwiązania problemów… zaczął na spokojnie układać sobie wszystko od początku, analizując wszystkie swoje wcześniejsze posunięcia. Spróbował jeszcze raz podejść do „głazu”, zmierzyć się z nim… Na początku lekko drgnął… potem bardziej i bardziej… Nie dość, że go wtoczył to przepchnął go na drugą stronę góry… głaz zaczął się staczać nabierając, zgodnie z zasadą pędu coraz większej prędkości – w pozytywnym oczywiście znaczeniu, niczym koło zamachowe. Paradoksalnie, staczając się w dół powodował, że kolejne mniejsze lub większe szczyty były zdobywane. Trzeba jednak pamiętać, że kiedyś moment, gdy głaz się zatrzyma może nastąpić. Z dużym prawdopodobieństwem, bliskim pewności możemy przyjąć, że tak się właśnie stanie.

Dzwoniący do niego znajomi dyrektorzy z innych oddziałów pytali go, jak to zrobił i co robi że jest tak dobrze?!? Odpowiadał im z uśmiechem na twarzy „że nic nie zrobił” co w pewnym sensie było prawdą. Dziś ów człowiek wie, że jego „nic nie robienie” było kluczowe – ZATRZYMANIE SIĘ pozwoliło mu bowiem wyjść na balkon „sali balowej” jego oddziału. Na balkonie, z którego z innej perspektywy, zobaczył całą salę i siebie na parkiecie wraz z całym swoim otoczeniem. Na balkonie, z którego ogarnął rzeczywistość. Na balkonie, gdzie spotkał się także ze „swoimi pracownikami”, którzy pokazali mu swoje „obrazy” z pracy w firmie namalowane z ich perspektywy – urealnił. Na balkonie, gdzie odetchnął, nastroił się pozytywnie i osiągnął właściwy TON, dokonał autorefleksji, uświadomił sobie, że ma wpływ na swoje wybory. ŚWIADOMIE korzystając z takich narzędzi, jak PERSPEKTYWA, AUTONOMIA, ŁĄCZNOŚĆ i TON… układających się w model PACT, możemy zaradzić wielu trudnościom, choć wiem, że z pewnością nie wszystkim. Żyj tak, pracuj tak jakby miało przytrafić się najlepsze, ale bądź przygotowany na najgorsze. I WIARA i REALIZM. Czasem powinniśmy odpuścić, nie traktując tego jednak jak porażkę, a jako lekcję.

Odpowiadając na postawione na początku pytanie: Czy mitologiczny Syzyf zdoła oddzwonić? Czy uda mu się zakończyć swoją pracę? Odpowiedź brzmi… NIE. Będzie wtaczał swój głaz bez końca… bo tak od wieków przekazywana była ta historia, zgodnie z grecką tradycją i tak przekazał nam ją wielki Homer. Nie śmiałbym z nim polemizować. A my? A my przecież nie jesteśmy Syzyfami! Czasami może nam się tylko tak wydawać.

Kończąc chciałbym pozostawić Was także z cytatem pochodzącym z Eseju „Mit Syzyfa” Alberta Camusa. Jak powiedział o tym fragmencie Jacek Santorski w swoim wykładzie pt. „Siła ducha lidera” to piękne i wielkie… choć ledwo uchwytne i trudne do przełożenia na codzienność… Miejmy to jednak zawsze gdzieś z tyłu głowy:

„U końca tego długiego wysiłku (…) Syzyf patrzy jak kamień w kilka chwil spada w dół, skąd trzeba będzie go znów wynieść na górę. Schodzi na równinę. Interesuje mnie Syzyf podczas tego powrotu, podczas tej pauzy. Twarz, która cierpi tak blisko kamieni, sama jest już kamieniem. Widzę jak ten człowiek schodzi ciężkim, ale równym krokiem ku udręce, której końca nie zazna. Ten czas, który jest jak oddech i powraca równie niezawodnie jak przeznaczone mu cierpienie, JEST CZASEM ŚWIADOMOŚCI SYZYFA. W każdej z owych chwil, kiedy ze szczytu idzie ku kryjówkom bogów, jest ponad swoim losem. Jest silniejszy niż jego kamień. (…) Jasność widzenia, która powinna mu być udręką, to jednocześnie jego zwycięstwo. Nie ma takiego losu, którego nie przezwycięży pogarda.” (A. Camus, Eseje, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1971, s. 192–193).

Inspiracje:

*Make a PACT to Increase Happiness and Reduce Stress, K. Blanchard, 30.04.2020

Andrzej Mleczko – grafika „Syzyf – oddzwonię jak skończę”

Santorski, J. Szulski – książka „Siła spokoju, którego nie ma”

Collins – książka „Turning the Flywheel”

Santorski – wykład „Siła ducha lidera”

Santorski – artykuł „Zawrzyj PACT ze światem”

Santorski – książka „i”/Refleksje o przywództwie jutra

 

Tekst: Piotr Karpowicz

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Akceptuję zasady Polityki prywatności