Przez wiele lat byłam przekonana, że pewność siebie mają inni. Ci bardziej przebojowi, odważniejsi, głośniejsi. Dziś wiem, że bardzo się myliłam.
W dzieciństwie i w okresie dojrzewania pewność siebie była mi praktycznie obca. Byłam wycofana, niepewna i pełna obaw. Nawet gdy znałam odpowiedź na lekcji lub miałam dobry pomysł, często nie zabierałam głosu. Zanim zdobyłam się na odwagę, ktoś inny już odpowiadał. Nie tylko świat nie dostrzegał mojego potencjału – przede wszystkim nie dostrzegałam go ja sama.
Przełom nastąpił wraz z pierwszą poważną pracą. Spotkałam ludzi, którzy uwierzyli we mnie wcześniej, niż zrobiłam to sama. Zaczęli dostrzegać moje umiejętności i zachęcać mnie do rzeczy, które wcześniej wydawały mi się nieosiągalne.
Doskonale pamiętam moment, gdy zostałam zaproszona do współtworzenia szkolenia z efektywnego prezentowania. Dla osoby, która przez lata najchętniej pozostawała w cieniu, było to ogromne wyróżnienie. Niedługo później przyszedł kolejny krok – pierwsze wystąpienie publiczne po angielsku, z mikrofonem w ręku i setką osób na widowni.
Strach był ogromny. Drżący głos, spocone dłonie i serce bijące jak szalone. Mimo to dałam radę. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że może nadejść dzień, w którym występowanie przed dużą publicznością będzie sprawiało mi przyjemność.
I rzeczywiście tak się stało. Z czasem prowadziłam szkolenia, uczestniczyłam w dużych prezentacjach i występowałam przed setkami osób. Każde kolejne doświadczenie budowało moje kompetencje. Był jednak pewien haczyk. Moja pewność siebie pojawiała się głównie wtedy, gdy czułam się perfekcyjnie przygotowana. Musiałam znać każdy szczegół, przewidzieć każdy scenariusz i dopracować wszystko do granic możliwości. Dopiero wtedy pozwalałam sobie uwierzyć, że dam radę.
Dziś wiem, że nie była to prawdziwa pewność siebie. W psychologii mówi się o pewności siebie jako o chwilowym stanie lub względnie trwałej cesze. Przez większość życia doświadczałam tej pierwszej. Pojawiała się i znikała w zależności od okoliczności. Dopiero z czasem zrozumiałam, że jej źródłem nie jest perfekcyjne przygotowanie, ale coś znacznie głębszego – akceptacja siebie.
Kiedy przestałam wymagać od siebie nieomylności, poczułam prawdziwą zmianę. Dałam sobie prawo do błędów, niedoskonałości i zwykłego bycia człowiekiem. Paradoksalnie właśnie wtedy zaczęłam czuć się silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
Kilka miesięcy temu prowadziłam swoje pierwsze szkolenie jako trenerka mentalna. W nowym miejscu, z nieznanymi mi wcześniej ludźmi i poza środowiskiem, które znałam od lat. Jeszcze jakiś czas temu przygotowywałabym się do takiego wydarzenia przez wiele dni. Tym razem wystarczyło kilka godzin.
Ku mojemu zaskoczeniu nie czułam stresu. Czułam natomiast spokój, radość i przekonanie, że jestem we właściwym miejscu. To doświadczenie uświadomiło mi, jak długą drogę przeszłam. Po raz pierwszy nie opierałam poczucia własnej wartości na perfekcyjnym wykonaniu zadania. Wystarczyło mi przekonanie, że jestem wystarczająca. To właśnie wtedy zrozumiałam, że pewność siebie stała się częścią mnie, a nie tylko chwilowym stanem. Nie oznacza to, że już nigdy nie odczuwam wątpliwości. Nadal zdarzają się dni lepsze i gorsze. Różnica polega na tym, że moja pewność siebie nie zależy już od pojedynczego sukcesu czy porażki. Nie przypomina gwałtownej sinusoidy. Ma swoje wahania, ale pozostaje stabilna.
I tego właśnie życzę każdemu – nie życia bez lęku, lecz wiary w siebie, która pozostaje z nami nawet wtedy, gdy lęk się pojawia. Pewność siebie nie oznacza braku strachu. Oznacza gotowość, by działać pomimo niego.

Nina Błachnio – trenerka Mental Performance, mentorka oraz liderka z blisko 20-letnim doświadczeniem w biznesie. Przez lata rozwijała swoją karierę w międzynarodowej organizacji, dochodząc do stanowiska Dyrektorki IT. Dziś wykorzystuje doświadczenie zdobyte w zarządzaniu ludźmi, projektami i zmianą, aby wspierać innych w rozwijaniu odporności psychicznej, pewności siebie, koncentracji i skuteczności. Jej podejście opiera się na przekonaniu, że Mental Performance to nie tylko osiąganie wyników, ale przede wszystkim umiejętność świadomego wykorzystywania własnego potencjału.


