lederboard

Piotr Sobota: Nigdy nie idź na skróty

Zna bardzo dobrze rynek i jest wirtuozem w swojej branży. Wie, jakie działania przyniosą największe zyski, stawia na plan długofalowy, jednocześnie doceniając ludzi. Zdaje sobie sprawę, że bez dobrego zespołu firma nie będzie działać. Piotr Sobota, właściciel Aerowatch Poland, która dystrybuuje zegarki najwyższej klasy, opowiada nam o swoich decyzjach biznesowych, jak porusza się w twardym świecie konkurencji, a także wyjawia, kto jest jego biznesowym guru.

 

Ilona Adamska: Sponsorowanie wydarzeń kulturalnych lub imprez sportowych dodaje każdej marce splendoru i zwiększa jej popularność. Czy dlatego zdecydował się Pan na współpracę z Polskim Związkiem Koszykówki jako dystrybutor zegarków Aerowatch Poland? 

Piotr Sobota: Sport jest jedną z dziedzin życia, które przyciągają największą publikę. Sportowcom kibicują miliony ludzi. Zaangażowanie się w sponsoring sportowy stwarza zatem możliwość dotarcia do szerokiego grona konsumentów, którzy mogą stać się odbiorcami produktów. Ekspozycja logotypu towarzysząca wydarzeniom sportowym czy podziękowania składane publicznie sponsorowi przez spikera zawodów sprawiają, że partner lub sponsor jest częściej obecny w świadomości kibiców oraz zapada w niej na dłużej, najczęściej pozytywnie. Warto zauważyć, że np. podczas trwania zawodów sportowych logo danej marki są pokazywane nienatrętnie. Promocja odbywa się w sposób akceptowalny dla odbiorcy – w tle rywalizacji sportowej. Dla nikogo nie jest raczej problemem pojawienie się nazwy firmy na bandach reklamowych, parkietach czy strojach sportowców. W przypadku wyświetlania tradycyjnych reklam w telewizji widzowie często przełączają kanał lub wychodzą na papierosa. W przypadku transmisji sportowej marka sponsora jest prezentowana w czasie wysokiej oglądalności, a to oznacza dobrą ekspozycję. Bywa zresztą, że konsumenci wybierają daną markę właśnie dlatego, że zetknęli się z nią podczas oglądania imprezy sportowej. Sponsoring sportowy poprzez zwiększanie znajomości i rozpoznawalności oraz zasięgu oddziaływania marki staje się więc, w mojej ocenie, skutecznym sposobem na jej budowanie i promowanie. W przypadku wydarzeń kulturalnych jest podobnie. Dodatkową korzyścią w przypadku sponsorowania wydarzeń kulturalnych jest od razu zdefiniowana grupa docelowa. Dlaczego akurat Aerowatch? To zegarki o bardzo dobrej relacji jakość do ceny, w pełni szwajcarskie, pochodzące od rodzinnej manufaktury, a przy tym przystępne cenowo dla większości rodzącej się klasy średniej.

Z ciekawości, jako wielka fanka koszykówki i osoba, która dwanaście lat trenowała koszykówkę, zapytam: dlaczego akurat ta dyscyplina sportu, a nie tak bardzo modna piłka nożna czy siatkówka? 

Nie ma w tym wielkiej filozofii. Piłka nożna jest sportem bardzo popularnym, przez co bardzo drogim z punktu widzenia marketingu. Grupa docelowa odbiorców tej dyscypliny jest bardzo rozproszona, a to powoduje przepalanie budżetów. Raczej szukałem sportu akademickiego i takim rzeczywiście jest zarówno siatkówka, jak i koszykówka. W każdym biznesie, oprócz pieniędzy, są też ludzie. Moje pierwsze spotkanie z prezesem PZKosz panem Radosławem Piesiewiczem nie pozostawiło żadnych wątpliwości, że warto i że koszykówka pójdzie mocno do przodu. Tak się też stało. Sukces goni sukces, a zarówno sztab zarządzający, jak i szkoleniowy mocno utożsamia się z marką Aerowatch. Nasze zegarki możemy zobaczyć na ich nadgarstkach w każdym publicznym wystąpieniu zarówno na konferencjach prasowych, galach, jak i podczas zawodów. Bardzo to sobie cenię. Jestem bardzo zadowolony z tej współpracy, a przy tym dumny. Partnerstwo z kadrą narodową jest czymś unikatowym. Nadmienię, że jesteśmy partnerem także obu lig koszykówki.

Wróćmy jeszcze do sponsoringu gal, eventów, wydarzeń sportowych. Henryk Mruk w książce „Komunikowanie się w marketingu” pisze: „Sponsoring polega na finansowym lub rzeczowym wspieraniu różnych dziedzin życia w celu osiągnięcia własnych celów marketingowych czy komunikacyjnych. (…) Jest wykorzystywany w przedsiębiorstwie jako element działań promocyjnych, przyczyniając się do realizowania funkcji komunikacyjnej oraz funkcji wspierania sprzedaży”. W czerwcu wsparł Pan galę Lwice/Lwy Biznesu 2021. Jest Pan także partnerem Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu. Czy event marketing, bezpośredni kontakt z potencjalnym klientem przynosi faktyczne rezultaty? Jeśli tak, to bardziej sprzedażowe czy może jednak wizerunkowe, mające na celu zwiększenie rozpoznawalności marki? 

Mimo że w marketingu funkcjonuje powiedzenie „nie mierzysz – nie zarządzasz”, to nie ma jednolitej metody, która pomogłaby sprawdzić i oszacować wyniki kreowania wizerunku marki poprzez eventy. Nawet jeśli podczas eventu gloryfikujemy uczestników mierzalnymi zachętami, to zakup może nastąpić w odległym czasie, zwłaszcza jeśli mówimy o dobrach luksusowych. Dlatego w przypadku eventów zdecydowanie bardziej skupiamy się na działaniach wizerunkowych niż sprzedażowych.

Jacek Grzywacz w inspirującej książce „Marketing banku” napisał, że marka, która wykorzystuje tę formę kreowania własnego wizerunku, powinna propagować wartości bliskie uczestnikom sponsorowanych imprez. Jakim wartościom hołduje Pan w biznesie? Jakie wartości, idee wspiera Pan i promuje jako sponsor wydarzeń biznesowo-sportowych? 

Słowo „wartość” w odniesieniu do biznesu często rozumiane jest wyłącznie w znaczeniu zysku. Jednak w ostatnich latach coraz więcej przedsiębiorców przekonuje się, że warto tworzyć biznes, w którym chodzi o coś więcej niż maksymalizację zysku, czyli biznes oparty na wartościach niematerialnych. O tym mówi cała filozofia marketingu 3.0. Wartość niematerialna jest pojęciem abstrakcyjnym, trudno ją zdefiniować. Mnie osobiście najbliższe są słowa amerykańskiego profesora psychologii „Wartości są to te normy i zasady postępowania, które umożliwiają rozwój człowieka i osiągnięcie satysfakcji w życiu”. Wartości stanowią osobowość człowieka, tworzą spójny i uporządkowany system myśli, postaw i zachowań, który pozwala na funkcjonowanie w społeczeństwie. To jest też odpowiedź na pytanie, dlaczego bardziej koszykówka, a zatem sport akademicki, niż piłka nożna. W naszej firmie funkcjonuje kodeks etyczny. Mamy 5 podstawowych wartości: atrakcyjność – nasze produkty są atrakcyjne w relacji jakość do ceny. Zarówno nasza oferta współpracy B2B jest atrakcyjna, jak i mamy atrakcyjny, dla klienta detalicznego, serwis posprzedażowy. To generuje dodatkowe wartość, jakimi jest rzetelność i uczciwość. Kolejnymi są lojalność i cierpliwość.

Biznes to kontakty. Jak skutecznie budować relacje z partnerami, klientami firmy? Ma Pan swoją skuteczną, sprawdzoną receptę na sukces w tej dziedzinie? 

Poza wspomnianymi wyżej wartościami podstawową moją dewizą jest slogan: „nigdy nie idź na skróty”. Wielokrotnie mieliśmy, jako firma, możliwość zarobić na sprzedażach w nowych rynkach. Ale podkopałoby to fundamenty naszych wartości, a długofalowy efekt mógłby być negatywny. Klienci muszą nam ufać, muszą wiedzieć, że naszą ofertę mogą wziąć w ciemno i nie będą tego żałować. Stworzenie takiego otoczenia wymaga ciężkiej, wieloletniej pracy, ale też i poniesienia sporych kosztów. Czasem o wiele łatwiej jest pozyskać nowego partnera, niż utrzymać z nim długotrwałe, pozytywne relacje. Dobry kontakt, umiejętność rozwiązywania problemów i konfliktów, lojalność, drobne gesty, transparentność i uczciwość, autentyczność, umiejętność słuchania to niezbędne umiejętności w budowaniu relacji. Biznes to nie wszystko.

Mówi się, że każdy sukces należy celebrować. Robi Pan na to? 

Oczywiście, że tak. Nie tylko celebruję, ale i nagradzam siebie. To powoduje, że ciągle chce mi się więcej. Każdy lubi nagrody. Motywacja to klucz do sukcesu.

Dużo mówi się dziś o autentyczności w biznesie. Jeśli człowiek od początku do końca jest w zgodzie ze sobą, zawsze spadnie na cztery łapy. Najgorsza jest bierność, zakładanie masek i udawanie kogoś, kim się nie jest. Czy bycie sobą w świecie, w którym Pan pracuje, jest popularne? I wciąż jeszcze opłacalne? 

O tym właśnie wspomniałem wcześniej. Biznes pełen jest fałszywych przyjaźni i masek. Nie jesteśmy w stanie koncentrować się tylko na wartościowych kontaktach, ale możemy je wynosić na piedestał, dbać o nie i pielęgnować. Nawet w życiu codziennym nie lubimy fałszywych osób, nie lubimy pozerstwa. Podobnie jest w biznesie. Bycie sobą, bez względu na to, czy partnerom odpowiada nasza autentyczność, jest kluczem do sukcesu. Jeśli połączymy je z cierpliwością, konsekwencją i determinacją, przyjdzie czas na celebrację.

Dobrze jest otaczać się mądrymi ludźmi, którzy są dla nas inspiracją. Dodają nam skrzydeł. Ma Pan swojego biznesowego guru, osobę, którą podziwia? Którą się Pan inspiruje?

Oczywiście są osoby, zarówno wśród ekonomistów, motywatorów, jak i biznesmenów, których praca mi imponuje. Moim ekonomicznym guru jest śp. Milton Friedman, twórca monetaryzmu i propagator wolnego rynku, pragmatyk i racjonalista. Myślę, że szukając własnej drogi, warto poczytać Briana Tracy’ego, dążenia do celu można uczyć od Rafała Brzoski. Pełen podziwu jestem dla sukcesów właściciela klubu sportowego z Ostrowa Wielkopolskiego. Inspirują mnie też sukcesy osób z bliskiego mi podwórka, których z wiadomych względów nie będę przytaczał z imienia. Ich ścieżka do miejsca, w którym obecnie się znajdują, jest niesamowita, wypełniona porażkami i sukcesami. Porażki są najlepszym nauczycielem. Uczą nie tylko pokory, ale kształtują charakter, czynią nas silnymi. Oczywiście każdy z nas musi znaleźć swoją drogę. Nic dwa razy się nie zdarza.

Inspirująca myśl na koniec, z którą chciałby Pan zostawić naszych Czytelników? 

Popularny slogan, jednak rzadko realizowany: „Największym kapitałem firmy są ludzie. Sami niewiele zrobimy”.

Rozmawiała: Ilona Adamska

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *