Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img
Strona głównaBiznesNieruchomościPodział majątku, a sprzedaż nieruchomości. Czy w tej walce ktoś musi przegrać?

Podział majątku, a sprzedaż nieruchomości. Czy w tej walce ktoś musi przegrać?

Podział majątku jest jedną z tych sytuacji, w których rynek nieruchomości spotyka się z ludzkimi emocjami w ich najbardziej wymagającej odsłonie. Choć formalnie dotyczy mieszkania, domu czy działki, w rzeczywistości bardzo rzadko zaczyna się i kończy na liczbach. Znacznie częściej pojawia się poczucie niesprawiedliwości, żal i przekonanie, że druga strona nie dostrzega naszego wkładu w budowanie wspólnego życia.

 

 

 

 

To właśnie dlatego sprzedaż nieruchomości w trakcie rozstania to jeden z najbardziej wymagających procesów w tej branży. Nie z powodu skomplikowanych przepisów, wyceny czy organizacji. Największym wyzwaniem jest oddzielenie wartości ekonomicznej od wartości emocjonalnej.

Jako właścicielka biura nieruchomości wielokrotnie obserwowałam sytuacje, w których dom przestawał być jedynie miejscem. Stawał się symbolem wspólnie wychowanych dzieci, lat ciężkiej pracy, pierwszego kredytu, rodzinnych świąt i planów, które nigdy się nie spełniły. W takich okolicznościach rozmowa o sprzedaży, ustaleniu ceny i wyprowadzce błyskawicznie przestaje być dyskusją o pieniądzach, a staje się walką.

Wiele razy słyszałam pytanie: Czy dzieląc majątek naprawdę ktoś zawsze musi przegrać? Czy możliwe jest rozwiązanie, po którym obie strony będą miały poczucie sprawiedliwości?

Odpowiedź brzmi: tak. Warunkiem jest jednak całkowita zmiana perspektywy.

Podział majątku bardzo często jest utożsamiany ze zwycięstwem nad byłym partnerem. W pewnym momencie przestaje chodzić o nieruchomość, a zaczyna chodzić o udowodnienie kto poświęcił więcej: kto spłacał kredyt, kto zajmował się domem, kto zainwestował więcej czasu i pieniędzy.

W efekcie jedna ze stron wycenia mieszkanie przez pryzmat wspomnień i własnych oczekiwań, druga przez pryzmat przyszłych potrzeb finansowych. Tymczasem rzeczywista wartość leży zupełnie gdzie indziej. Kupującego nie interesuje historia związku i ból związany ze sprzedażą. Kupujący jest w zupełnie innym miejscu swojego życia i nie musi rozumieć rozwodników. Kupujący dba o swój interes i ocenia nieruchomość na podstawie aktualnych realiów rynkowych. W ten sposób na scenie pojawiają się trzy strony, z których każda ma zupełnie inne cele.

W ferworze walki rozwodnicy nie myślą o strategii i o tym jak powinna wyglądać sprzedaż nieruchomości. Dbają o kwestie rozwodowe, alimenty, opiekę nad dziećmi, nie widzą, że udana transakcja nie może opierać się na konflikcie. Dopóki opierają się wyłącznie na własnym poczuciu sprawiedliwości, bardzo trudno znaleźć wspólne rozwiązanie. Dopiero liczby, analiza rynku oraz obiektywne spojrzenie pozwalają zastąpić emocje przypuszczenia faktami.

Przeciągający się konflikt generuje ogromne, często niedostrzegane koszty: miesiące, a czasem lata spraw sądowych, utrzymanie pustej nieruchomości, spłacanie kredytu hipotecznego i czynszu, podatki ubezpieczenia czy bieżące naprawy. Paradoksalnie obie strony walczą o większy udział w majątku, który stopniowo traci swoją wartość. Nieruchomość objęta sporem staje się aktywem zamrożonym, którego potencjał nie jest wykorzystywany przez żadną ze stron.

Jakie są rozwiązania? Jedna osoba przejmie nieruchomość spłacając drugą. Czasem można odłożyć sprzedaż, jeśli przemawiają za tym względy ekonomiczne lub rodzinne. Innym razem rozwiązaniem jest podział majątku wraz z nieruchomością. Istnieje także możliwość sprzedaży nieruchomości i sprawiedliwy podział uzyskanych środków. Nie ma jednego uniwersalnego szablonu. Wspólnym mianownikiem wszystkich udanych transakcji są zawsze decyzje podejmowane są w oparciu o rzeczywiste kalkulacje finansowe, a nie potrzebę udowodnienia komuś swojej racji.

Dlaczego warto sprzedać nieruchomość przed wniesieniem sprawy do sądu?

Z mojego doświadczenia najkorzystniej jest sprzedać nieruchomość przed sądowym podziałem majątku. Dlaczego?

Przede wszystkim unikamy udziału komornika. Oznacza to, że warunki transakcji, takie jak cena i terminy można uzgodnić. To szansa na wypracowanie korzyści i zysku. Jeżeli do procesu wkracza komornik, właściciele tracą jakąkolwiek kontrolę nad warunkami transakcji.

W takim procesie ogromne znaczenie zyskuje rola profesjonalnego pośrednika.

Emilia Sobolewska

Włączam się do sprawy jako agent nieruchomości i mediator. Reprezentuję wspólne interesy wobec Kupującego. Nie oceniam, kto ma rację i kto ponosi większą odpowiedzialność za rozpad związku. Moim zadaniem jest uporządkowanie procesu sprzedaży i oparcie go na podstawie danych, a nie na chwilowych emocjach.

Najbardziej satysfakcjonujące rozwiązania pojawiają się wtedy, gdy zamiast pytania: „Jak wygrać z drugą osobą?”, zaczynają pytać: „Jak zakończyć ten etap z możliwie najmniejszą stratą czasu, pieniędzy i energii?”. To moment zwrotny. Kompromis nie jest oznaką słabości, a staje się świadomą decyzją biznesową, która oznacza szybsze odzyskanie płynności finansowej, możliwość zakupu nowego mieszkania czy rozpoczęcia inwestowania w sposób odpowiadający aktualnym potrzebom.

Wygrana przy podziale majątku nie zawsze oznacza uzyskanie większej części nieruchomości. Czasem oznacza odzyskanie spokoju, zakończenie wieloletniego konfliktu i możliwość rozpoczęcia nowego etapu bez ciężaru ciągnących się latami sporów.

W EMIS wierzymy, że profesjonalizm w branży nieruchomości nie polega wyłącznie na skutecznej sprzedaży. Polega przede wszystkim na umiejętności prowadzenia klientów przez jedne z najtrudniejszych decyzji finansowych w ich życiu. Z szacunkiem dla emocji, ale jednocześnie z pełnym zrozumieniem realiów rynku.

www.emisnieruchomosci.com