Rozwód kończy małżeństwo. Nie zawsze kończy jednak konflikt. Czasami dopiero po prawomocnym wyroku zaczyna się jego najbardziej kosztowny etap – podział wspólnego dorobku.
Na stole pojawiają się mieszkania, domy, działki, kredyty, oszczędności, samochody, biżuteria, maszyny rolnicze, udziały w spółkach, przedsiębiorstwa i wiele innych rzeczy, które jeszcze niedawno były po prostu „nasze”.
W praktyce byli małżonkowie rzadko walczą wyłącznie o pieniądze. Za sporem o majątek często kryje się potrzeba rozliczenia całego małżeństwa: własnego poświęcenia, zdrady, poczucia niedocenienia, utraconych lat czy przekonania, że druga osoba nie powinna odejść bez poniesienia finansowych konsekwencji.
Dlatego podział majątku niekiedy bywa ostatnią bitwą małżeńską.
„Nie chodzi o pieniądze”
W kancelarii z ust klientów często pada zdanie: „Nie chodzi mi o pieniądze. Chodzi o sprawiedliwość”. Problem polega na tym, że każda ze stron może rozumieć sprawiedliwość zupełnie inaczej.
Dla jednego małżonka sprawiedliwość oznacza połowę całego dorobku. Drugi uważa, że powinien otrzymać więcej, ponieważ przez lata osiągał wyższe dochody. Ktoś inny powie, że zrezygnował z kariery, aby zajmować się dziećmi i domem. Jeszcze ktoś inny próbuje poprzez podział majątku uzyskać rekompensatę za zdradę, odejście czy rozpad rodziny.
Tymczasem postępowanie o podział majątku nie jest drugim procesem rozwodowym. Jego celem nie jest ponowne rozstrzygnięcie, kto był lepszym małżonkiem i kto kogo bardziej skrzywdził.
Sąd ustala przede wszystkim, co wchodzi w skład majątku wspólnego, jaka jest wartość poszczególnych składników, z jakich środków zostały nabyte oraz jakie wydatki i nakłady pomiędzy majątkiem wspólnym a majątkami osobistymi powinny zostać rozliczone.
Podział majątku nie służy więc karaniu za nieudane małżeństwo. Ma uporządkować jego finansowe konsekwencje.
Zgodnie z art. 43 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zasadą są równe udziały małżonków w majątku wspólnym. Możliwe jest ustalenie nierównych udziałów, ale stanowi ono wyjątek od zasady. Konieczne są ważne powody oraz wykazanie różnego stopnia przyczynienia się małżonków do powstania majątku.
Potrzeba zwycięstwa bywa kosztowna
Sprawa o podział majątku może trwać latami. Kolejne wyceny, opinie biegłych, dokumenty, rozprawy i koszty sądowe powodują, że strony niekiedy wydają na prowadzenie sporu więcej, niż wynosi rzeczywista różnica pomiędzy ich stanowiskami.
Mimo to rozsądne propozycje bywają odrzucane. Nie dlatego, że są niekorzystne, lecz dlatego, że ich przyjęcie jest odbierane jako oznaka słabości. Ugoda zaczyna kojarzyć się z kapitulacją, a wyrok ze zwycięstwem.
Negocjacje ugodowe nie oznaczają kapitulacji
Negocjacje nie polegają na mechanicznym dzieleniu wszystkiego na pół. Polegają na ustaleniu, co dla każdej ze stron ma największą wartość i jakie rozwiązanie jest rzeczywiście możliwe do wykonania.
Jednej osobie może zależeć na zachowaniu mieszkania ze względu na dzieci. Druga potrzebuje szybkiej spłaty, aby kupić własny lokal. Innym razem jeden z małżonków chce przejąć przedsiębiorstwo, ponieważ stanowi ono jego źródło utrzymania, podczas gdy drugiemu bardziej odpowiada przejęcie oszczędności na rachunku bankowym.
Ugoda nie jest oznaką słabości. Dobrze wynegocjowana ugoda jest narzędziem ochrony własnego interesu i zaoszczędzeniem czasu i pieniędzy.
Ale nie każdą sprawę należy kończyć ugodą
Rozsądne podejście nie oznacza porozumienia za wszelką cenę. Są sprawy, w których druga strona ukrywa majątek, wyprowadza pieniądze z rachunków, utrudnia dostęp do dokumentów, zataja źródła dochodów, dokonuje nieuzasadnionych przesunięć majątkowych albo świadomie zaniża lub zawyża wartość nieruchomości.
W takiej sytuacji kolejne ustępstwa mogą jedynie pogarszać pozycję uczciwie działającego małżonka.
Potrzebne są wówczas zdecydowane działania: zabezpieczenie dokumentów, analiza historii rachunków bankowych, dokumentacji księgowej, umów, ksiąg wieczystych i przepływów finansowych, a następnie konsekwentne prowadzenie postępowania sądowego. Warto sięgnąć wówczas po profesjonalną pomoc radcy prawnego lub adwokata, którego wiedza i doświadczenie zawodowe może przynieść wiele korzyści finansowych w sądzie.
Radca prawny i adwokat powinien rozumieć nie tylko przepisy
Klient w sprawie o podział majątku nie przychodzi do radcy prawnego i adwokata wyłącznie z dokumentami. Przynosi również poczucie krzywdy, niepewność dotyczącą przyszłości i potrzebę odzyskania kontroli nad swoim życiem – niekiedy również nad majątkiem wartym kilka czy kilkanaście milionów złotych.
Prawnik nie jest psychologiem. Powinien jednak rozumiem psychologię konfliktu. Jego rolą nie jest podsycanie emocji ani zamienianie każdego impulsu klienta w kolejne pismo procesowe. Prawnik powinien potrafić oddzielić to, co emocjonalne, od tego, co prawnie i ekonomicznie istotne. Następnie powinien wskazać realne cele, ryzyka, koszty i możliwe scenariusze, a następnie dobrać odpowiednią strategię.
Czasami najlepszym rozwiązaniem będzie dobrze przygotowana ugoda pozwalająca uniknąć wieloletniej batalii. Innym razem potrzebna będzie twarda walka w sądzie np. o wyprowadzone z rachunku pieniądze czy nierzetelnie wyceniany majątek lub próbę jego ukrycia.
Nie istnieje jedna właściwa strategia dla każdej sprawy. Istnieje natomiast jeden cel, o którym warto pamiętać: podział majątku powinien ostatecznie zamknąć wspólną historię finansową byłych małżonków i pozwolić każdej ze stron rozpocząć kolejny etap już na własnych zasadach.



