Szewc, który we własnych butach chodzi – dlaczego producenci powinni testować swoje produkty?

Szybko, nowocześnie i bez zbędnych procedur. Żyjemy w czasach, w których mamy dostęp do przeróżnych programów ułatwiających zarządzanie biznesem. Producenci oprogramowania dwoją się i troją, aby sprostać potrzebom użytkowników i stworzyć szyte na miarę rozwiązania. I choć słuchanie opinii klientów to podstawowa zasada efektywnego usprawniania produktu, to istnieje jeszcze jedna reguła, która równie mocno wpływa na użyteczność produkowanego programu. Czy i jakie korzyści przynosi producentom testowanie własnych systemów?

 

Korzystanie z własnych rozwiązań daje szansę na bieżące monitorowanie niedociągnięć i ulepszanie produktu w oparciu o biznesowe realia. W dobie rynku otwartego na potrzeby klienta i skupionego na magicznym „usability” łatwo zapomnieć o tym, że własny produkt warto również wypróbować …na sobie. Na rynku prym wiodą te rozwiązania, które – projektowane w odpowiedzi na rzeczywiste problemy przedsiębiorstw – maksymalnie upraszczają procesy biznesowe. Mało kto zastanawia się jednak, jaka jest geneza takich systemów i czy ich producenci sami używają narzędzi, które oferują. Jak się bowiem okazuje, korzystanie z własnych usług może być dla produktu równie rozwojowe, co konsumencki feedback.

Ulepszanie przez testowanie

Nikt tak jak producenci systemów nie wie, jak trudno przeprowadzić w firmie zmianę procesów biznesowych. To właśnie producent oprogramowania przysłowiowo wchodzi w buty tych użytkowników, którym wciąż nie w smak jest technologiczny postęp. Dlatego też tak ważne jest doświadczenie procesu zmiany systemu zwłaszcza we własnych strukturach, co umożliwia pełniejsze empatyzowanie z klientem i właściwe zrozumienie nie tylko jego potrzeb, ale przede wszystkim obaw związanych z planowaną transformacją.

Co najważniejsze, decyzja o przejściu na nowoczesne oprogramowania nigdy nie następuje z dnia na dzień. Kluczowe zmiany strategiczne dokonują się zazwyczaj wraz z rozwojem firmy, kiedy to dotychczasowe procesy biznesowe stają się niewydolne. Producent, który na własnej skórze doświadczył rewolucji systemowej z udziałem własnego produktu, efektywnie przeprowadzi potem przez ten proces swoich klientów.

– Choć od początku używaliśmy własnej aplikacji do współpracy z księgowym i tworzenia archiwów dokumentów, na początku do elektronicznego obiegu dokumentów dostęp miały tylko osoby zarządzające. Wynikało to z tego, że firma była niewielka, a obieg faktury kończył się na przesłaniu skanu do księgowej. Zmiany nastąpiły wraz z błyskawicznym rozwojem, ze wzrostem liczby pracowników i rozproszeniem naszej załogi po całym kraju. Zaczęliśmy poszerzać ilość użytkowników aplikacji ze względu np. na zakupy firmowe dokonywane w całej Polsce. Tak duże zmiany w dostępie do archiwum wymagały przede wszystkim stworzenia zaawansowanych uprawnień, konfiguracji danych czy ścieżek akceptacji dla różnych typów wydatków. Dzięki temu „problemowi” w pełni wdrożyliśmy we własnych strukturach produkt, który wcześniej tworzyliśmy w oparciu o potrzeby klientów. Niewątpliwie było to unikalne doświadczenie, które umożliwiło nam spojrzenie na proces aktualizacji systemu oczami jego użytkownika, a w konsekwencji na usprawnienie nie tylko produktu, ale całego procesu wdrożeniowego – mówi Edyta Wojtas, wiceprezes i analityk biznesowy w SaldeoSMART.

Magia praktycznej wiedzy

Czy wdrażanie własnego produktu jest łatwiejsze od implementacji cudzego rozwiązania? Z pewnością tak, ale nie zapominajmy o tym, że producenci zaawansowanych programów także muszą dostosować procedury do dostępnych możliwości własnego systemu, na którym pracują. Nie ma się co oszukiwać – produkt idealny nie istnieje, ale znając dostępne konfiguracje oprogramowania, producenci są w stanie przemodelować procesy biznesowe w swojej firmie w taki sposób, aby system mógł idealnie się do nich dopasować. A co z przeciętnym użytkownikiem, który nie miał uprzednio okazji poznać wszystkich tajemnic systemu?

– Co prawda szybko dostosowaliśmy własny program do firmowych możliwości systemowych, ale doświadczenie to zwróciło naszą uwagę na kwestię wiedzy, która determinuje istotne różnice pomiędzy korzystaniem z produktu własnego, a obcego. Przy produkcie własnym wiadomo o nim wszystko, co pozwala na maksymalne wykorzystanie jego usprawnień. Przy produkcie obcym, użytkownicy najpierw korzystają z tych głównych funkcjonalności, a dopiero potem poznają mniej standardowe opcje. Zaczęliśmy się zatem zastanawiać nad tym, jak przyspieszyć ten proces i umożliwić klientom cieszenie się wszystkimi funkcjonalnościami od samego początku. Tym sposobem od dwóch lat organizujemy konferencje dedykowane właśnie użytkownikom programu, podczas których mają oni okazję zaktualizować i poszerzyć swoją wiedzę, a często również wziąć udział w praktycznych warsztatach – podsumowuje Edyta Wojtas z SaldeoSMART.

Zmiana procesów biznesowych w firmie zawsze rodzi obawy przed tym, jakie wyzwania rzuci pracownikom nowe rozwiązanie. To dlatego poza systematycznym zbieraniem konsumenckiego feedbacku, producenci powinni sami korzystać z własnego produktu i wraz z całym zespołem angażować się w jego rozwój. W tej branży bowiem testowanie zaprojektowanego przez siebie rozwiązania w strukturach własnej firmy jest najlepszym (i najtańszym!) sposobem na sprawdzenie jego użyteczności. A nic tak nie ułatwia spojrzenia na produkt oczami klienta, jak stanie się jego (nie)zwykłym użytkownikiem.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Akceptuję zasady Polityki prywatności