Przy zawieraniu umów kredytu większość klientów sprawdza przede wszystkim wysokość raty i oprocentowanie. Tymczasem źródłem późniejszych sporów bywają postanowienia, które wyglądają jak standardowe elementy bankowego wzorca: sposób wyliczenia kosztów, oprocentowanie prowizji, warunki zmiany opłat czy zasady spłaty. Problem nie zawsze polega na tym, że informacji brakuje. Często chodzi o to, czy została przedstawiona jasno, spójnie i w sposób pozwalający konsumentowi zrozumieć rzeczywisty zakres zobowiązania.
Te same liczby, różne znaczenia
Pierwszym etapem analizy jest zwykle porównanie całkowitej kwoty kredytu, całkowitego kosztu kredytu, RRSO oraz całkowitej kwoty do zapłaty. Ustawa rozróżnia te pojęcia: całkowita kwota kredytu obejmuje środki udostępnione konsumentowi, bez kredytowanych kosztów, natomiast całkowita kwota do zapłaty jest sumą tej kwoty i całkowitego kosztu kredytu.
Zastrzeżenia mogą pojawić się, gdy dane wskazane w umowie, formularzu informacyjnym i harmonogramie nie tworzą spójnego obrazu albo klient nie jest w stanie ustalić, w jaki sposób bank obliczył poszczególne wartości. Sama obecność RRSO czy całkowitego kosztu w dokumencie nie przesądza więc, że obowiązek informacyjny został wykonany prawidłowo. Jednocześnie nie każda rozbieżność lub późniejsza zmiana oceny jednego z postanowień automatycznie oznacza naruszenie.
– W umowie nie szukamy jednego zdania, które samo rozstrzyga całą sprawę. Porównujemy kwoty, definicje i mechanizmy zapisane w kilku miejscach. Dopiero wtedy można ocenić, czy konsument otrzymał przejrzystą informację o kosztach, czy musiałby sam odtwarzać sposób ich naliczania – mówi mec. Andrzej Hantke z Kancelarii Hantke & Piskor.
Przepisy o kredycie konsumenckim dotyczą co do zasady umów o wartości nie większej niż 255 550 złotych albo równowartości tej kwoty w innej walucie. Sam fakt, że umowa nie przekracza ustawowego limitu nie wystarcza jednak do zastosowania sankcji kredytu darmowego. Znaczenie mają również status kredytobiorcy, rodzaj umowy i konkretne naruszenie wskazane w ustawie.
Odsetki naliczane także od kosztów
Jednym z najważniejszych obszarów sporów jest oprocentowanie kwot przeznaczonych na prowizję, ubezpieczenie lub inne koszty związane z kredytem. W takich konstrukcjach bank często finansuje dodatkowy koszt razem z kredytem, a następnie nalicza odsetki od sumy wyższej niż kwota faktycznie udostępniona klientowi.
W wyroku z 23 kwietnia 2026 roku w sprawie C-744/24 TSUE wskazał, że bank nie może stosować umownej stopy oprocentowania do kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów kredytu, które nie zostały faktycznie wypłacone konsumentowi. Trybunał podkreślił odrębność całkowitej kwoty kredytu i całkowitego kosztu kredytu.
Nie oznacza to jednak, że sama obecność kredytowanej prowizji lub składki ubezpieczeniowej automatycznie przesądza o wyniku postępowania. Oceny wymaga treść konkretnej umowy, sposób przedstawienia kosztów oraz to, od jakiej kwoty odsetki były rzeczywiście naliczane.
– Sama lektura głównej tabeli często nie wystarcza. Umowę trzeba zestawić z formularzem informacyjnym, harmonogramem i historią spłat. Dopiero wtedy widać, jak bank wykonywał zapisany w dokumentach mechanizm i jaka kwota faktycznie stanowiła podstawę naliczania odsetek – wyjaśnia adw. Robert Piskor z Kancelarii Hantke & Piskor.
Źródłem pozwów bywają także klauzule pozwalające zmieniać oprocentowanie, prowizje lub inne opłaty. Sama możliwość zmiany kosztów nie jest zakazana. Warunki powinny być jednak opisane na tyle jasno, aby konsument mógł ustalić, jakie zdarzenie ją uzasadnia i jak wpłynie ona na jego zobowiązanie. TSUE wskazywał, że problem może powstać, gdy umowa odwołuje się do wskaźników lub przesłanek, których przeciętny konsument nie jest w stanie samodzielnie zweryfikować.
Błąd w umowie nie oznacza automatycznej wygranej
Uważnej analizy wymagają również postanowienia dotyczące zasad i terminów spłaty, kosztów wynikających z opóźnienia, usług dodatkowych, wcześniejszej spłaty oraz odstąpienia od umowy. Ustawa szczegółowo określa, jakie informacje powinny znaleźć się w umowie, ale sankcja kredytu darmowego jest związana tylko z naruszeniem wskazanych w niej obowiązków.
Po złożeniu kredytodawcy pisemnego oświadczenia konsument może – jeżeli spełnione są ustawowe przesłanki – zwracać kredyt bez odsetek i innych kosztów należnych kredytodawcy, w terminie i w sposób ustalony w umowie. Nie oznacza to jednak, że każda niejasność daje podstawę do wniesienia pozwu albo gwarantuje korzystny wyrok.
Podobnie wyglądające umowy mogą prowadzić do różnych ocen, ponieważ różnią się wzorcem, datą zawarcia, załącznikami, sposobem finansowania kosztów i przebiegiem spłaty. Dlatego kredytobiorca, który podejrzewa nieprawidłowości, powinien zgromadzić nie tylko umowę, lecz także regulamin, formularz informacyjny, tabelę opłat, harmonogram, aneksy i historię rozliczeń.
Pojedyncze postanowienie może być sygnałem do dokładniejszej analizy, ale samo nie przesądza o istnieniu roszczenia. Odpowiedź daje dopiero ocena całej konstrukcji kredytu – od sposobu przedstawienia kosztów po to, jak bank naliczał je w praktyce.
O kancelarii:
Kancelaria Hantke & Piskor – kancelaria tworzona przez kilkunastoosobowy zespół doświadczonych adwokatów i radców prawnych. Specjalizuje się w sporach z instytucjami finansowymi – w szczególności w sprawach dotyczących WIBOR oraz kredytów walutowych – skutecznie reprezentując interesy klientów zarówno w sądach, jak i w negocjacjach. Wspiera osoby fizyczne oraz przedsiębiorców, w tym firmy z branży kreatywnej. Założycielami kancelarii są adwokaci: Robert Piskor i Andrzej Hantke. Biuro kancelarii znajduje się w Poznaniu, natomiast firma obsługuje klientów z całej Polski.


