Zostań członkiem

Otrzymuj najlepsze oferty i aktualizacje dotyczące Magazynu LBQ.

― Reklama ―

spot_img
Strona głównaBiznesFinanseUstawa frankowa – prezent dla banków, rachunek dla obywateli

Ustawa frankowa – prezent dla banków, rachunek dla obywateli

Rząd zapewnia, że nowa ustawa frankowa ma być lekarstwem na przewlekłość procesów. Brzmi pięknie. Kto z nas nie chciałby, by sprawy w sądach trwały krócej, a obywatele szybciej otrzymywali wyroki? Problem w tym, że pod tą ładną fasadą kryją się przepisy, które niewiele wspólnego mają z przyspieszeniem postępowań. Za to bardzo wiele – z interesem banków.

 

 

 

Od 2016 roku prowadzę sprawy frankowe i mogę powiedzieć jedno: dziś naprawdę nie potrzebujemy kolejnej ustawy. Orzecznictwo TSUE i sądów krajowych wytyczyło już jasny kierunek. Umowy pełne niedozwolonych postanowień są eliminowane z obrotu, a kredytobiorcy – po latach walki – wreszcie odzyskują swoje pieniądze. Spory wcale nie ciągną się w nieskończoność, jak jeszcze kilka lat temu. W wielu sądach frankowych widać wyraźne przyspieszenie, a linia orzecznicza jest stabilna i przewidywalna.

Dlaczego więc powstaje ustawa, która ma rzekomo coś „usprawniać”? Tu właśnie zaczynają się schody.

Potrącenie – cichy mechanizm odbierania obywatelom pieniędzy

 Najbardziej kontrowersyjne rozwiązanie dotyczy prawa banku do podnoszenia zarzutu potrącenia aż do końca postępowania apelacyjnego. Dla osób niezajmujących się na co dzień prawem może brzmieć to jak techniczny detal, ale skutki finansowe są gigantyczne. Dziś wygląda to tak: kredytobiorca pozywa bank, domaga się stwierdzenia nieważności umowy i zwrotu nadpłaconych kwot. Jeśli wygra, sąd zasądza od banku zwrot świadczeń – wraz z odsetkami ustawowymi za czas trwania procesu. To właśnie odsetki często stanowią ogromną część wygranej, bo rekompensują obywatelowi fakt, że bank przez lata korzystał z jego pieniędzy, nie uznał powództwa i przez to obywatel musiał czekać na wyrok w swojej sprawie.

Nowa ustawa pozwoli bankowi w każdej chwili – nawet tuż przed wydaniem wyroku w II instancji – zgłosić zarzut potrącenia: „to prawda, jesteśmy winni kredytobiorcy, ale on też powinien nam oddać kapitał, więc rozliczmy się na zero”. Skutek? Sąd uznaje potrącenie, a odsetki za kilka lat procesu po prostu przepadają.

Co to oznacza w praktyce? Kredytobiorca walczy latami w sądzie, wydaje pieniądze na prawników, znosi stres i ryzyko, a bank jednym pismem potrafi wyzerować jego zysk z wygranej. W ten sposób banki oszczędzają miliardy złotych na odsetkach, które zgodnie z dotychczasową linią orzeczniczą należały się konsumentom. Państwo zaś – pod szlachetnie brzmiącym hasłem „usprawnienia” – wprowadza przepis, który de facto nagradza banki za przewlekanie spraw. To właśnie dlatego mechanizm potrącenia jest tak groźny. Obywatele tracą realne pieniądze, a banki dostają do ręki potężne narzędzie, które czyni ich przegraną znacznie mniej bolesną.

Bank cofa apelację, państwo oddaje połowę wpisu

Kolejnym kontrowersyjnym rozwiązaniem ustawy jest zasada, że jeśli w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie przepisów bank cofnie pozew, apelację albo skargę kasacyjną – nawet po rozpoczęciu posiedzenia – sąd zwróci mu 50% uiszczonej opłaty sądowej. Formalnie przepis dotyczy każdej strony, ale w realiach frankowych to właśnie banki najczęściej składają i następnie wycofują środki zaskarżenia. To one w praktyce dostaną więc premię, której koszt poniesie Skarb Państwa, a więc my wszyscy – podatnicy.

Działa to jak nagroda za taktyczny odwrót. Bank masowo wnosi apelacje, a gdy widzi, że sprawa jest przegrana – wycofuje je i odzyskuje połowę wpisu. Spór wcale się nie kończy, bo proces toczy się dalej z inicjatywy konsumenta, tyle że państwo dokłada do wycofania się silniejszej strony. To nie jest żadna realna „zachęta do polubownego zakończenia sporu”, jak twierdzi rząd, bo konsument rzadko cofa apelację – zwykle broni korzystnego wyroku. Skorzystają więc tylko banki, które masowo mogą odzyskiwać po 50 % opłat. W praktyce to transfer z budżetu państwa do sektora bankowego, przykryty hasłem „usprawnień”.

Komu to się opłaca?

Ktoś zapyta: po co rządowi taki manewr? Odpowiedź jest prosta: pieniądze. Oficjalnie: ułatwiamy sądom życie. W praktyce robimy jeszcze jedno – otwieramy bankom nowy kanał odzyskiwania pieniędzy. Mechanizm jest subtelny, ale skuteczny: banki dostają ulgę, Skarb Państwa traci, a obywatel – jako podatnik – dopłaca do przegranej instytucji finansowej.

Argument „adwokatów”

W tym miejscu pojawia się jeszcze jedna kwestia. Słyszę zarzut: „Pani mecenas broni swojej kieszeni. Przecież żyje pani z tych spraw. Gdyby faktycznie zależało pani na ludziach, chciałaby pani szybszych wyroków”. To chwytliwe, ale fałszywe. Prawnik procesowy nie zarabia więcej na przewlekłości, bo przez lata procesu musi „utrzymywać” każdą sprawę sądową, którą prowadzi. Im szybciej zapadnie wyrok, tym szybciej klient odzyskuje pieniądze i tym szybciej kończy się nasza praca. Z mojego doświadczenia wynika coś odwrotnego: to bankom opłaca się przewlekanie procesów, a nie kredytobiorcom czy ich pełnomocnikom. Po co więc takie oskarżenia? To proste – łatwiej zdyskredytować adwokata, niż przyznać, że ustawa jest prezentem dla banków.

TSUE już to rozstrzygnął

Warto przypomnieć: Trybunał Sprawiedliwości UE już wielokrotnie wypowiadał się na temat kredytów frankowych. Wnioski są jasne: umowy zawierające nieuczciwe warunki muszą być eliminowane, a konsument nie może ponosić odpowiedzialności za to, że bank stosował klauzule abuzywne. Polskie sądy stopniowo wdrażają tę linię i rozstrzygają spory coraz szybciej. Czy w tej sytuacji potrzeba nowej ustawy? Nie. Potrzeba raczej inwestycji w kadry sądów, cyfryzacji i sprawnego zarządzania. Ale to oczywiście wymaga czasu i pieniędzy. Łatwiej stworzyć projekt ustawy, który na papierze wygląda jak reforma, a w praktyce działa jak parasol ochronny nad bankami.

adw. Karolina Pilawska

Pilawska Zorski Adwokaci

www.pzadwokaci.pl

 

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.