lederboard

Dawid Zieliński: Jeśli nie będziemy czerpać radości z pracy, pałać entuzjazmem i chęcią do tego co nowe, nasi podwładni będą to mimowolnie naśladować. 

Dawid Zieliński, przedsiębiorca, doradca i autor książki „Droga do 1 miliona”, w rozmowie z Law Business Quality na temat zarządzania emocjami w biznesie…

 

 

LBQ: Dużo się mówiło w ostatnich latach na temat well-beingu pracownika i pracodawcy. Stąd zatem temat naszej dzisiejszej rozmowy. W końcu odpowiednie zarządzanie emocjami to również prezent dla nas samych a nie tylko dla naszego otoczenia. Jak się to jednak ma do prowadzenia firmy? Proszę powiedzieć, czy zarządzanie emocjami w biznesie to obecnie konieczność i co to oznacza?

DZ: W biznesie trzeba zarządzać dosłownie wszystkim. Jeśli chodzi o emocje rozgraniczyłbym je na dwie grupy. Dobre emocje, czyli te pozytywne i złe emocje, czyli te negatywne. Np. w usługach szczególnie luksusowych musimy pomagać w wydobywaniu pozytywnych emocji. To właśnie one sprawiają, że rozmawiamy o miejscu, które wywarło na nas wrażenie, polecamy, stajemy się ambasadorami.  Dobre emocje w naszym wnętrzu to paliwo do dalszych przedsięwzięć. Z kolei na negatywne emocje musimy być wyczuleni. I to nie tylko, kiedy w wyniku jakiejś sytuacji klient poczuje się „niezaopiekowany”. Ale złe emocje bardzo wielu z nas przedsiębiorców przejawia, gdy odpowiada na reklamacje, opinie czy recenzje… Właśnie dlatego często mówię, jak ważne jest dbanie o własny balans.

LBQ: Dotyczy to zapewne również konieczności unikania sytuacji, w których nasz pracownik mógłby oskarżyć nas o brak profesjonalizmu czy w skrajnych przypadkach nawet o mobbing, gdy nie jesteśmy w stanie zapanować nad emocjami…

DZ: Dokładnie tak.

LBQ: Jak zatem skutecznie zarządzać pracownikami bez dopuszczania do głosu emocji i czemu to takie ważne?

DZ: Często porównuję prowadzenie firmy do życia rodzinnego. Jeśli w rodzinie często reagujemy pod wpływem emocji, możemy urazić swoich domowników. Możemy zbyt szybko zareagować, zrobić to impulsywnie. Czasami w ten sposób zadajemy ból. Podobnie jest, gdy zarządzamy zespołem. Musimy dobrze zbadać sprawę, zanim zajmiemy jakiekolwiek stanowisko. Jeśli sami mamy charakter wybuchowy, warto bezpośrednie zarządzanie personelem powierzyć komuś innemu. Dzięki temu wytworzymy naturalny bufor. A to sprawi, że atmosfera w firmie będzie dużo lepsza. Pamiętajmy, że to ona ma ogromny wpływ na to, z kim współpracujemy. Pieniądze nie są jedynym argumentem, który powoduje, że wybitni ludzie chcą u nas pracować. Jest to ważny argument.

LBQ: A co z well-beingiem pracodawcy? Czy da się i czy warto, a jeśli tak do dlaczego, oddzielać życie zawodowe od prywatnego?

DZ: Szczerze mówiąc nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ bardzo rzadko „pracuję”. Zazwyczaj robię to, co kocham i jest to częścią mojego życia. Nie widzę konieczności robienia granic. Uwielbiam np. będąc za granicą pisać listy zadań i pomysłów biznesowych na przyszłość. Moi bliscy nie mają mi tego za złe, bo widzą, że taki styl życia daje mi wielką satysfakcję.

LBQ: A co z przynoszeniem do pracy prywatnych problemów i pozwalanie na to samo współpracownikom i pracownikom? Jakie ma to skutki dla firmy i jak sobie z tym radzić?

DZ: Osobiście nigdy nie ingeruję w takie strefy. Jeśli coś takiego zauważę, to proszę kierowników, aby porozmawiali z daną osobą. Uważam, że jeśli ktoś ma problem czy wyzwanie przed sobą, trzeba to szybko przepracować i znaleźć rozwiązanie. Wielu prywatnych myśli nie da się tak po prostu wyłączyć. Ale rozmowa z zaufaną osobą może być bardzo pomocna. Wyobraźmy sobie, że każemy być uśmiechnięci komuś, kto dowiedział się właśnie o ciężkiej chorobie.  Dopóki ta osoba się nie otworzy, nie usłyszy o możliwych rozwiązaniach, albo zwyczajnie nie zostanie przytulona – nie da upustu swoim emocjom. Dlatego ważne, aby każdy zespół był zarządzany przez kogoś, kto wie co słychać u jego podwładnych. Taki kierownik powinien znać ich problemy, jeśli oczywiście oni na to pozwalają i chętnie służyć pomocą. Reasumując, każdy członek załogi ma wpływ na atmosferę w pracy, ale to menadżer ostatecznie nadaje ciepła relacjom.

LBQ: Wróćmy zatem do kwestii budowania firmy, prowadzenia działalności i uzyskiwania wyników… Jakie najczęściej popełniamy błędy związane z radzeniem sobie z emocjami podczas prowadzenia biznesu i jakie mają one skutki?

DZ: To zależy od wielu czynników. Np. osoby zaczynające prowadzić biznes, często zbyt optymistycznie podchodzą do swoich zadań. Zapominają o tym, że mało która firma w pierwszych miesiącach przynosi zyski, a z czegoś trzeba żyć. Euforia szybko zamienia się w rozczarowanie i poczucie odrzucenia. I tutaj dochodzi do kolejnego błędu, którym jest przedwczesne zamknięcie firmy. Znam wiele firm z dobrymi pomysłami, które po 3-6 miesiącach się zamknęły. Nie przewidziały, że klient potrzebuje czasu, aby do nas trafić, aby nam zaufać i korzystać z naszych usług czy towarów. Rozwiązaniem jest nasz rozwój osobisty. To są elementarne rzeczy, które powinniśmy brać pod uwagę.

Inny, bardzo często mający miejsce, problem to już wspomniana wyżej reakcja przedsiębiorców na reklamacje lub niepochlebną opinie. Wyobraźmy sobie, że wkładamy mnóstwo serca, czasu i poświęcenia w prowadzenie firmy. Traktujemy ją naturalnie w pewnym stopniu jak własne dziecko. Uważamy, że robimy coś najlepiej na świecie. A tu nagle ktoś ma odmienne zdanie. Uważa, że jesteśmy partaczami lub chcieliśmy go wykorzystać. Takie sytuacje budzić mogą bardzo duże emocje. Odpowiadanie w takim stanie na reklamacje lub opinie nie skończy się dobrze. Rozwiązanie? Po pierwsze nasza firma to nie żadne dziecko i emocjonalne podejście niczemu nie służy. Po drugie na opinie czy reklamacje albo odpowiadamy, gdy emocje opadną, albo powierzamy to pracownikom, którzy nie są tak emocjonalnie związani z firmą. Po trzecie zadajemy sobie szereg pytań: Jaki jest cel naszej odpowiedzi? Chcemy wykazać swoją rację, czy odzyskać klienta? Zaproponować logiczne i uczciwe rozwiązanie, czy dać upust swoim emocjom?

LBQ: Czy są zatem jakieś dobre, sprawdzone metody na zarządzanie emocjami w biznesie?

DZ: Jak pokazują powyższe przykłady metody, które możemy zastosować, są zależne od sytuacji. Z pewnością ważne jest, aby każdy z nas umiał dbać o swoje wnętrze czyli: nastawienie, chęć do zmian i otwarty umysł – tzw. balans wewnętrzny. Każdy osiąga to wszystko w inny sposób. Jeden będzie potrzebował wysiłku fizycznego, drugi towarzystwa, a jeszcze inny książki, ciszy, muzyki, izolacji itd. Jedno jest pewne – jeśli my nie będziemy czerpać radości z pracy, pałać entuzjazmem i chęcią do tego co nowe, nasi podwładni będą to mimowolnie naśladować.

 

Dawid Zieliński – Od 2003 roku działa w różnych branżach jako przedsiębiorca, doradca, inwestor giełdowy. Pierwsze kroki stawiał w sektorze finansowym oraz branży IT, by następnie zająć się szeroko rozumianym bezpieczeństwem i w końcu branżą wellness&spa. Oprócz własnych działalności, współpracuje z zarządami międzynarodowych spółek, dzieląc się wiedzą i doświadczeniem z zakresu przedsiębiorczości i zarządzania projektami. Autor książki „Droga do 1 miliona”.

 

https://zielinskidawid.pl/

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Akceptuję zasady Polityki prywatności