lederboard

Jak walczyć z hejtem w biznesie? Kampania NIE HEJTUJĘ-MOTYWUJĘ wkracza do świata biznesu

Działania podszyte nienawiścią to problem nie tylko rodem ze świata show-biznesu, ale też… samego biznesu. Jakie skutki wywołują? Jakimi narzędziami możemy się posłużyć, by je zwalczyć?

 

 

 

W ciągu ostatnich lat można zaobserwować narastający problem dotyczący hejtu. Wydawać by się mogło, że zjawisko jest domeną z jednej strony środowiska mediów, estrady, gwiazd, które z racji bycia rozpoznawalnym podlegają nieustannej ocenie i krytyce, a z drugiej – młodzieży, która potrafi być bardzo bezwzględna w swoich działaniach. Tymczasem okazuje się, że zjawisko hejtu dotyczy również obszaru biznesowego i zatacza tam coraz szersze kręgi. Źródeł problematycznego zjawiska jest bardzo dużo, dotyczą one zarówno konkurencji, jak i relacji przełożony- pracownik:

– Hejt to problem nie tylko społeczny, ale także coraz bardziej biznesowy. Negatywne komentarze w Internecie, pomówienia, oszczerstwa rzucane przez konkurencję, a także opinie byłych pracowników, którzy często chcą się odegrać np. za zwolnienie z pracy dotyczą coraz większej liczby firm i pracodawców. Z raportu, który okazał się w 2018 roku na portalu http://dlahandlu.pl (a który wciąż jest aktualny) wynika, że najpoważniejsze źródło kryzysów wizerunkowych polskich firm to internet. Aż co trzecie przedsiębiorstwo, które doświadczyło kryzysu, jako zarzewie swoich problemów wskazało zjawiska takie jak: plotki, fake newsy czy hejt ze strony klientów, blogerów i użytkowników mediów społecznościowych – mówi Ilona Adamska, prezes Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu, autorka ogólnopolskiej kampanii „Nie hejtuję – motywuję”.

Wszystko to sprawia, że już samo rozpoznanie zagrożenia hejtem jest bardzo ograniczone. Niejednokrotnie przecież zdarza się, że o nieuczciwych zabiegach konkurencji dowiadujemy się, gdy machina już na dobre została rozpętana. Efekt to strata klientów, spadek zysków i, co gorsza, zburzenie wizerunku firmy, na który przedsiębiorcy pracowali nieraz długie lata… Oczywiście, działania polegające na zniszczeniu konkurencji nie są wytworem jedynie dzisiejszych czasów. Faktem jednak jest, że obecna rzeczywistość wykreowała narzędzie, które wprost idealnie nadaje się do tych celów. Mowa oczywiście o Internecie:

– Internetowa mowa nienawiści stwarza ryzyko kryzysów wizerunkowych, utraty reputacji, co może doprowadzić do utraty płynności finansowej czy wręcz plajty przedsiębiorstwa – mówi Ilona Adamska, dziennikarka, wydawca magazynów, prezes Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu. – Hejtowanie i oczernianie w sieci, rzucanie bezpodstawnych oskarżeń nie pozostaje bez echa. Tracimy klientów, tracimy wiarygodność. A przecież wiemy doskonale, że budowanie marki i wizerunku trwa latami. Na jego zrujnowanie wystarczy kilka tygodni, by nie powiedzieć odważnie – kilka dni. 

Ilona Adamska

Jak zatem walczyć z hejtem? Przede wszystkim, warto trzymać rękę na pulsie, obserwować poczynania konkurencji, która nie zawsze może być uczciwa. Dobrze też zwrócić szczególną uwagę na kumulację negatywnych opinii na temat naszej firmy. Jeśli mamy pewność, że wina za ten stan rzeczy nie leży po naszej stronie i problem nie dotyczy kwestii merytorycznych, może to być sygnał działań zmierzających do osłabienia pozycji naszej firmy. Warto też zawczasu wyłapać krążące w sieci na temat naszej firmy fake newsy, zanim, niczym małe kamyczki, wywołają one potężną lawinę, której nie będzie już można powstrzymać. Zwróćmy też uwagę na pracowników, z którymi chcemy się rozstać. Należy wcześniej przygotować się do tych działań, by upewnić się, że nasze drogi rozchodzą się w atmosferze niepociągającej za sobą zbędnych emocji.

Czasem jednak nawet podjęte zawczasu działania mogą okazać się niewystarczające. Co zatem w sytuacji, gdy zorientujemy się już, że nasza firma padła ofiarą czyichś pomówień i celowo zaplanowanych działań zmierzających do osłabienia jej pozycji?

Bez względu na to, czy znamy osobę, która stoi za tymi czynami oraz jej pobudki, czy też nie, musimy mieć świadomość, że każda forma aktywności w Internecie pozostawia ślad. Stalkerzy, osoby uporczywie nękające innych, nawet gdy działają anonimowo, nie mogą czuć się bezkarne. Stąd też wytropienie ich, ustalenie numeru IP sprzętu, z którego wysyłają negatywne komentarze, wcale nie musi być niemożliwe. Autor szkalujących wpisów umieszczonych np. na portalu społecznościowym musi zatem liczyć się z konsekwencjami w postaci odpowiedzialności cywilnoprawnej, a nawet karnej. By uzyskać pomoc, warto zwrócić się na policję czy do specjalizującej się w tych dziedzinach kancelarii prawnej. Nawet, gdy wydaje nam się, że walka o dobre imię nie ma sensu, bo pozycja naszej firmy została już podkopana, należy podjąć takie kroki; po to, by nie dać hejterowi satysfakcji, by przejęci w ten sposób klienci dowiedzieli się o metodach działania swojego usługodawcy, wreszcie po to, by zakorzenić w środowisku biznesowym dobre praktyki, promujące tzw. zdrową konkurencję.

Aktywność w przestrzeni internetowej, która jest podszyta nienawiścią i chęcią zniszczenia czyjegoś wizerunku nie dotyczy jedynie gwiazd filmu i estrady czy nastolatków. To zjawisko można coraz częściej zaobserwować wśród przedsiębiorców stosujących nieuczciwe praktyki. Nie wolno bagatelizować tego problemu, zwłaszcza, że mamy do dyspozycji coraz więcej środków zaradczych.

Joanna Bielas

 Więcej o Klubie i kampanii NIE HEJTUJĘ – MOTYWUJĘ na www.ekkb.pl 

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Akceptuję zasady Polityki prywatności