Agnieszka Stępień: Stawiamy przede wszystkich na oryginalność produktów

– Każda decyzja pociąga za sobą pewne ryzyko, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. – mówi w rozmowie z Law Business Quality Agnieszka Stępień, szefowa firmy MAMY TO MY. 

 

Od pewnego czasu działa Pani mocno w branży beauty zajmując się dystrybucją organicznych kosmetyków AZTEA BIO. Skąd zamiłowanie do tej dziedziny biznesu i czy faktycznie jest to atrakcyjny rynek, jeśli chodzi o własną działalność gospodarczą?

Wszystkie marki w portfolio firmy Mamy to my są odpowiedzią na nasze prywatne potrzeby. Jak mawiał klasyk „Jesteś tym co jesz lub jak kto woli w zdrowym ciele, zdrowy duch” a ja w ślad za wynikami badań dodam jeszcze, ze nasza skóra jest najbardziej chłonnym organem. W naszej rodzinie alergia jest przekazywana w genach i spotykam się z nią na co dzień.

Kosmetyki Azeta Bio to kompleksowa pielęgnacja delikatnej, podatnej na podrażnienia i alergie skóry dziecka na bazie Olejka z rośliny Inca Inchi – skarbu puszczy amazońskiej od setek lat uprawianej przez tamtejszą ludność. To również linia organicznych produktów, wzbogacona kwasami Omega 3,6,9 oraz witaminami A i E, która spełnia oczekiwania wymagającego ciała kobiety w ciąży i przyśpiesza jej powrót do formy sprzed porodu.

Sama będąc w pierwszej ciąży zmieniłam fryzjera w obawie, że kosmetyki i farby stosowane w salonie mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie mojego Malucha w brzuchu.

Prze wiele lat czynnie uprawiałam akrobatykę sportową, staram się prowadzić zdrowy styl życia i takie wartości przekazywać swoim Dzieciom.

Trend na życie w zgodzie z naturą, świadome wybieranie bezpiecznych produktów jest silny i zyskuje w Polsce coraz większą popularność, co mnie osobiście bardzo cieszy.

Rynek produktów ekologicznych jest bardzo atrakcyjny ale jednocześnie bardzo trudny, konkurencyjny i związany z dużą odpowiedzialnością nie tylko za zdrowie swoich najbliższych ale i wszystkich naszych Klientów. Dlatego też w naszej ofercie znajdziecie kosmetyki z certyfikatami, bez SLS, bez parabenów i sztucznych barwników i takie, które nie są testowane na zwierzętach.

Akcesoria i tekstylia w naszej ofercie również poddane zostały restrykcyjnym testom, nie zawierają szkodliwych ftalanów, czy BPA.

Poza kosmetykami Pani firma dystrybuuje stylowe akcesoria dla maluchów i rodziców, m.in. poduszki do karmienia czy osłonki do wózków. 

Firma Mamy to my powstała z myślą o wszystkich  Rodzicach, którzy starają się jak najlepiej połączyć pielęgnację i wychowywanie swoich Pociech z aktywnym życiem zawodowym i prywatnym.

Ponieważ najdroższym i nieodnawialnym aktywem jest nasz czas, dlatego w Mamy to my poza kosmetykami znajdziecie oryginalne, naprawdę starannie wyselekcjonowane, praktyczne i wielozadaniowe akcesoria.

Skupiamy się na tzw. „sprytnych pomocnikach”, czyli pomysłowych i niebanalnych produktach, które ułatwiają życie z Dziećmi a jednocześnie oszczędzają cenny czas, niepotrzebne nerwy i pieniądze.

W „Mamy to my” najbardziej zależy nam na dzieleniu się z innymi Rodzicami własnym doświadczeniem i dobrą radą i tak zagościła w naszym portfolio marka Kurtis ze stylowymi osłonkami do wózka czy marka Ah Goo Baby ze swoimi bestsellerem – ochraniaczami do raczkowania.

Obydwa te brandy pomagały nam jako Rodzicom a teraz z powodzeniem sprawdzają się u naszych Klientów.

Produkty zawsze wybieramy bazując na własnych doświadczeniach i testujemy je na własnej skórze oraz naszych prywatnych testerach – Synach bez których firma nie ujrzałaby światła dziennego.

Poprzez odpowiedni dobór produktów podpowiadamy młodym rodzicom jak dokonywać świadomych i mądrych wyborów w gąszczu uginających się pod ciężarem tzw. towarów „must have” sklepowych półek.

Co jest największą siłą Pani firmy?

Przede wszystkim działamy w branży całkowicie odmiennej od tej doskonale znanej mi z pracy na etacie. Ta diametralna zmiana nie pozwala mi popaść w rutynę ponieważ cały czas uczę się czegoś nowego.

Myślę, że jest to mieszanka kilku, często wybuchowych składników.  Na pewno konsekwencja i upór w dążeniu do wytyczonego celu po Mamie, cierpliwość i smykałka do handlu po Tacie, samodyscyplina i zdrowa rywalizacja po akrobatyce a do tego pokonywanie własnych słabości, wiara we własne możliwości oraz stała praca nad sobą, których codziennie uczę się od swojego Męża i Dzieci.

Praca na etacie, prywatne i zawodowe doświadczenia, to wszystko razem odegrało ogromne znaczenie. Przez wiele lat byłam odpowiedzialna za różne projekty a teraz wdrażam zdobyte umiejętności w prowadzeniu firmy.

Jak pozyskuje Pani nowych Klientów? I jak zebrać stałe grono powracających klientów? Jakie działania podejmuje Pani, aby klient Wam zaufał?

To chyba jeden z najtrudniejszych elementów mojej pracy – przekonanie partnerów handlowych do współpracy, na bądź co bądź hermetycznie zamkniętym rynku. Przychodzi mi się mierzyć z naprawdę silnymi konkurentami – graczami działającymi w branży od lat. Przez ten czas zdobyli zaufanie i ogromną lojalność wśród naszych potencjalnych i obecnych Klientów hurtowych.

W przypadku Klientów indywidualnych pomaga niewątpliwie wrodzona umiejętność słuchania, podejście do każdego przypadku indywidualnie i zbadanie realnych potrzeb, bez gotowych formułek czy skryptów, które o zgrozo, spotykam w codziennym życiu w sklepach czy załatwiając różne firmowe sprawy. Pełnię rolę doradcy a nie sprzedawcy i w ten chyba sposób zdobywam zaufanie Klientów.

Moją zaletą a zarazem wadą w handlu jest zbytnia szczerość, nie przekonuję  Klientów do produktu, czy rozwiązania jeśli widzę, że nie są totalnie zainteresowani i szukają czegoś innego.

Jeśli chodzi o działania, jakie podejmujemy w celu dotarcia do potencjalnego Klienta czy partnera to zdecydowanie stawiamy na relacje face to face.

Firma jest obecna na targach branżowych, zarówno B2B jak i B2C. Często spotykam się z partnerami, wizytuję sklepy z nami współpracujące. Jednocześnie aktywnie promujemy nasze marki on-line i w Social Media.

Czym, w Pani branży, wygrywa się z konkurencją?

Dobre pytanie. Na pewno nie ceną, tylko jakością obsługi, która nie jest wrażliwa na zmieniającą się modę i nie ulega trendom. Każdy ma swoje tajemne sposoby. My stawiamy przede wszystkich na oryginalność produktów a resztę zostawię dla siebie.

Co sprawia Pani największą frajdę w pracy?

Chyba to, że daje z siebie 200% pracując na własny rachunek, dla siebie i swoich najbliższych .

Jaką ma Pani wizję firmy? W jakim kierunku chciałaby Pani ją rozwinąć?

Wizja firmy cały czas ewoluuje. Zaczynaliśmy jako sklep on-line, obecnie jesteśmy wyłącznym dystrybutorem w Polsce 3 zagranicznych marek. Gdzieś z tyłu głowy mamy apetyt na wypuszczenie produktu lub usługi pod własnym brandem. Czas pokaże.

W drodze na szczyt potrzebna jest na pewno silna psychika, instynkt przetrwania i duża siła przebicia. Co jeszcze, Pani zdaniem, jest potrzebne do tego, żeby odnieść sukces w biznesie?

Słyszałam, że każdy sukces poprzedza 7 porażek więc chyba faktycznie silna psychika jest mile widziana. Osobiście dodałabym do listy: wsparcie najbliższych, ciężką pracę i łut szczęścia.

Polska menedżer i ekonomistka Beata Stelmach w jednym z wywiadów powiedziała, że dobra energia w domu nakręca dobrą energię w pracy. Że aby móc prowadzić z sukcesem swoją firmę potrzebny jest spokój w życiu osobistym. Jakie są Pani doświadczenia w tym temacie?

Zdecydowanie zgadzam się z Panią Beatą. W prowadzeniu firmy pomaga mi mój Mąż. Myślę, że bez Niego i Dzieci ciężko byłoby zachować  resztki balansu pomiędzy pracą a życiem prywatnym J

Jak umiejętnie godzić rolę matki z rolą businesswomen? Ma Pani skuteczną receptę na spełnienie w życiu prywatnym i zawodowym?

Myślę, że nie ma złotego środka to raczej pewien wypracowany kompromis. Nauczyłam się prosić innych o pomoc, odłożyłam na półkę perfekcjonizm i całkiem nieźle odnajduję się w artystycznym nieładzie. Zawsze mogę liczyć na swojego Męża, który ciągnie mnie do góry za uszy, kiedy mam słabsze dni. Wyłącza telewizor, kiedy zasypiam na napisach początkowych filmu i dzwoni z pytaniem, co jadłam przez cały dzień.

Nie zawsze jest ciepły obiad na stole a mimo wszystko młodszy Syn codziennie wyznaje mi miłość a Starszy mówi, że jestem najlepszą mamą na świecie, więc chyba nie jest źle.

Nie jestem typem kobiety, która potrafiłaby zrezygnować całkowicie z pracy zawodowej aby zająć się tylko (lub aż!) domem i dziećmi. Robię to, co lubię i to jest właśnie moja recepta.

Złota rada dla wszystkich kobiet, które marzą o własnej firmie…

Marzenia są po to, by je spełniać a „kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu”. Całkowicie zgadzam się ze słowami mojego ulubionego pisarza z okresu kiedy byłam nastolatką  – Paulo Coelho. W chwilach zwątpienia zawsze zdarza mi się coś, co dodaje przysłowiowych „skrzydeł” do dalszego działania.

Wychodzę z założenia, że lepiej jest coś zrobić niż rozpamiętywać w nieskończoność, że się czegoś nie zrobiło. Każda decyzja pociąga za sobą pewne ryzyko, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.

Rozmawiała: Ilona Adamska

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *