lederboard

Niczym wisienka na torcie…


Chyba każdemu z nas zdarzyło się obejrzeć za ciekawie ubraną kobietą na ulicy. Specjalnie napisałam „ciekawie ubraną”, a nie „piękną” – bo uroda to rzecz dana przez naturę, zaś sposób ubierania się to już rzecz bardziej wypracowana.

 

Właśnie ten „sposób ubierania się” może być rzeczą przemyślaną, dopracowaną, harmonijną lub przeciwnie – kompozycją szaloną, stworzoną pod wpływem impulsu. Każdy z tych sposobów ubierania się jest dobry, bo stworzony indywidualnie, bo odzwierciedla gust lub nastrój danej osoby.

Jednak nie da się zaprzeczyć, że ubierając się, charakter stroju tworzą głównie dodatki. Są to na przykład: buty, paski, rękawiczki, biżuteria, okulary, szale i nakrycia głowy. O tych ostatnich dziś chcę napisać. Pewnie dlatego że nakrycia głowy są coraz rzadziej spotykane. Coraz częściej wybieramy wygodę, zakładając kaptury lub wełniane czapki, które łatwo schować w kieszeni.

To właśnie piękny kapelusz, fantazyjny beret, turban, toczek czy efektowna opaska (fascynator) potrafi w mig nadać elegancki charakter ubraniu i przeistoczyć kobietę w wampa, kocicę czy gwiazdę filmową…

Dawniej nakrycie głowy, poza funkcją praktyczną, miało także znaczenie symboliczne. Kojarzyło się z wysokim urzędem i było oznaką godności. Oznaczało też władzę nad innymi – tymi, którzy musieli stać z głową obnażoną. Wysokość nakrycia głowy działała na przeciwnika również psychologicznie – postać stawała się wyższa, wręcz heroiczna. Wzmocnienie przekazu zapewniało nie tylko wysokie, ale także sztywne nakrycie głowy.

Dziś pozostałością takiego nakrycia są sztywne czapki z daszkiem noszone przez mężczyzn do mundurów. Wyobraźmy sobie żołnierzy na warcie honorowej, policjantów – po zdjęciu czapek nie wyglądają już tak uroczyście i oficjalnie.

Damski kapelusz był jeszcze oczywistym dodatkiem w latach 50. XX wieku. Wówczas każda kobieta, wychodząc z domu, dbała by mieć idealnie dobraną kombinację kapelusza, rękawiczek, torebki, butów i parasolki.

Dziś na głowę można założyć praktycznie wszystko. Zwycięża wygoda. I nie ma co się dziwić, bo fantazyjnego kapelusza z dużym rondem nie założymy do autobusu, samochodu czy do pracy.

Dziś nakrycia głowy zmniejszyły się i stały na tyle praktyczne, że można je w razie potrzeby po prostu schować do torby lub kieszeni. I taki właśnie jest beret. Okrągły, płaski, miękki, z nieskończonymi możliwościami ułożenia. Jego historia sięga aż czasów królowej Bony, która przywiozła do Polski modę na berety. Renesansowe berety były duże i hojnie zdobione biżuterią (perłami, złotymi haftami).

 

toczek

 

W powojennej Polsce beret nie kojarzył się już z modą dworską, przeciwnie był skromny i bezpretensjonalny, zakładany na co dzień do pracy. Ale istniał też beret artystyczny. Nosili go malarze czy wykładowcy krakowskiej ASP. Do dziś im beret jest większy i uszyty z bardziej ozdobnego materiału, tym momentalnie kojarzy się z bohemą.

Beret nadaje się niemal na każdą okazję. Jest bardzo plastyczny, podatny na zmianę formy toteż często jest noszony przez modelki na pokazach mody. Beret może być ozdobiony pomponem lub mieć tak zwaną antenkę, a jeśli nie ma nic – można go ozdobić broszką. Beret może być noszony na bakier, nasunięty na czoło lub do tyłu – wszystko zależy od fantazji jego właściciela. Znakomicie komponuje się z prochowcem – tak beret nosiła piękna Greta Garbo. Beret bardzo łatwo zmienia swój charakter, na przykład noszony do eleganckiego płaszcza przypomina paryski szyk, ale zakładany już do waciaka robi się od razu swojski. I jako taki, w latach 70. stał się rozpoznawalnym symbolem wykorzystywanym często na scenach kabaretowych – skutecznie wywoływał wesołość publiczności. Kultową osobą w bereciku był Pan Turecki z „Kabareciku” Olgi Lipińskiej.

Oryginalnym nakryciem głowy może być też turban. Nie tylko ten noszony na plaży. Turban zawiązany z eleganckiej apaszki lub połyskującego szala staje się dodatkiem mogącym uzupełnić nawet wieczorową kreację. Tak właśnie był noszony w pierwszych dwu dekadach XX wieku, gdy Paryż, a wraz z nim wielcy projektanci i reszta modowego świata zachłysnęła się Orientem.

Proszę pań – apeluję – nie zapominajmy o nakryciach głowy. Uczestniczymy coraz częściej w różnego rodzaju mniej lub bardziej uroczystych okazjach: kongresy, zjazdy, konkursy z nagrodami i statuetkami, wystawy, uroczystości kulturalne, bale, gale, koncerty. Mamy wówczas okazję założyć trochę inny strój niż ten do pracy. Mamy okazję poczuć się bardziej kobieco, tak trochę w klimatach mody lub filmów z lat 50 i 60.

Czy dobrze słyszę, że nakrycie głowy może sprawić kłopot, że nie wiadomo, co wybrać? Najprostszy jest klasyczny kapelusz z małym rondem. Duże rondo oraz ozdoba w postaci wstążki lub bukiecika kwiatów nadają kreacji bardziej artystyczny charakter i może być uzupełnieniem długiej sukni.

Nakryciem głowy może być też kaptur od eleganckiej peleryny. Ciekawie udrapowany, tajemniczo zasłaniający twarz. Zrobi piorunujące wrażenie przy wejściu. A czy ktoś pamięta jeszcze o toczkach? To bardzo kobiecy dodatek. Znakomity i do płaszcza, i do kostiumu, ale także do samej sukienki. A woalka? Ten kawałek „prawie niczego” o mocy rażenia podobnej do kabaretek…

Na szczęście przy okazji różnych kobiecych zjazdów widuję jeszcze panie w ciekawych nakryciach głowy. I nawet gdy widzę mały fascynator z piórem, wstążką, czy kawałkiem woalki, to za każdym razem cieszy to moje (i nie tylko) oko.

Zapewniam, że ciekawe nakrycie głowy jest gwarantem efektownego wyglądu – działa niczym wisienka na torcie. I może spowodować, że znów ktoś chętnie obejrzy się za tak ciekawie ubraną kobietą…

Agnieszka Jelonkiewicz – konsultantka wizerunku, historyk sztuki, ekspert z dress code’u. Jedna z bohaterek książki „Sukces jest kobietą! Piękna twarz biznesu”. Odznaczona Diamentem Biznesu 2016 jako Firma Godna Zaufania. Szkoli Zarząd i naczelne kierownictwo firm z profesjonalnej autoprezentacji i etykiety w biznesie. Przygotowuje wizerunek medialny ekspertów i rzeczników prasowych. Prowadzi zajęcia dydaktyczne dla młodzieży i grona pedagogicznego.

Akademia Stylu Agnieszki Jelonkiewicz www.twoj-wizerunek.com
FB: www.facebook.com/AkademiaStyluAgnieszkiJelonkiewicz

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *