Pensjonat Zającówka w Szklarskiej Porębie – urokliwe miejsce w leśnej enklawie

Choć Pensjonat Zającówka znajduje się w samym centrum Szklarskiej Poręby, to jednak oddzielony jest leśną enklawą. To miejsce idealne dla osób chcących zaznać ciszy i spokoju, ale również dla tych aktywnych. O pensjonacie rozmawiałam z jej właścicielką, Kariną Potapczyk.

 

 

Dlaczego postanowiła Pani założyć pensjonat właśnie w Szklarskiej Porębie?

Karina Potapczyk: Nigdy tego nie postanowiłam. Stało się to zupełnie niezgodnie ze scenariuszem jaki dla siebie opracowałam. Miłość namieszała mi w życiu, gdy jeszcze byłam agentem ubezpieczeniowym w Kołobrzegu. Mój drugi mąż był zakochany w Karkonoszach i to jego marzeniem było przeprowadzić się tutaj. Udało mu się zarazić mnie zamiłowaniem do tego regionu i tym sposobem wylądowaliśmy w Szklarskiej. W 2008 roku zaciągnęliśmy odważnie kredyt w CHF i nabyliśmy niewielki dom w centrum Szklarskiej. A dlaczego akurat Szklarska? Przed prawie dwa lata usiłowaliśmy odpowiedzieć sobie na to pytanie przyjeżdżając w Karkonosze co jakiś czas i oglądając różne nieruchomości w tutejszym „Trójmieście” (Szklarska Poręba, Karpacz, Świeradów). Nie odpuściliśmy niczego, co biura nieruchomości miały nam do zaoferowania. Jednakże oglądanie nieruchomości w Karpaczu i Świeradowie było jedynie usprawiedliwieniem dla wyboru, jaki chyba już wcześniej podświadomie się dokonał i miało na celu utwierdzeniu w słuszności decyzji. W międzyczasie nabyłam sporo wiedzy na temat regionu, w jakim przyszło mi żyć i ta wiedza tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że Szklarska Poręba i Karkonosze, to moje miejsce na ziemi.

Wielu sportowców przyjeżdża do Szklarskiej Poręby – jak Pani myśli, dlaczego tak lubią to miejsce?

K.P.: Moim zdaniem przyczyna jest bardzo prosta. Usytuowanie geograficzne naszego miasteczka daje idealne warunki treningowe. Trenerzy sportowi wszelakich dziedzin bardzo to doceniają. Nie wiem, czy zdajecie sobie Państwo sprawę z faktu, iż właśnie usytuowanie Szklarskiej Poręby sprawia, że wytwarza się u nas naturalnie klimat zbliżony do alpejskiego. Nie ma drugiego takiego miejsca w Polsce.

Wasz pensjonat odwiedzają również gwiazdy, m.in. Anna Powierza. Może Pani zdradzić, czy jeszcze kogoś gościliście?

K.P.: Zgadza się. Mieliśmy niewątpliwą przyjemność gościć P. Annę Powierza wraz z córką. Listopad upływa nam pod hasłem „wpadających GWIAZD” i jest mi już wiadome, że w grudniu również kilka wpadnie. Z niektórymi nasi goście będą mieli nawet okazję zażyć sportowego wysiłku na świeżym powietrzu. Zachęcam do obserwowania naszych mediów społecznościowych. Nie wszystkie terminy pobytowe goszczących u nas gwiazd mogę zdradzać z uwagi na RODO, ale obiecuję, że będziemy za ich pozwoleniem zdawać relację. Na samym początku grudnia @iron.booty będzie motywować nas i naszych gości do fizycznej aktywności. Już teraz zapraszam na spotkanie z nią.

Nowością w Państwa obiekcie jest winiarnia – proszę o niej opowiedzieć.

K.P.: Winiarnia (nie)Winny Zając to nasze ostatnie dziecko. Pomysł zrodził się podczas podróży poślubnej jaką odbyłam z moim mężem Wojtkiem do pobliskiego Świeradowa. To wcale nie żart. Faktycznie w ramach miesiąca miodowego wybraliśmy się na… Uwaga! 4 DNI do oddalonego o kilkanaście kilometrów Świeradowa. Wiem od dawna, że konkurencji nie trzeba się bać. Trzeba ją natomiast obserwować. Nie ma na to jednak zbyt wiele czasu w typowym tygodniu pracy. Z reguły na wyjazdy wypoczynkowe wybiera się miejsca w miarę oddalone od miejsca zamieszkania. Jak zatem zbadać pobliską konkurencję? Odpowiedź jest banalnie prosta: skorzystać z usług na swoim terenie. I cóż. Nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą … nawet te niezbyt odległe. To co spotkaliśmy w Świeradowie zainspirowało nas do wzbogacenia własnej oferty o wyjątkowe miejsce – WINIARNIĘ. Aby pomysł miał szansę realizacji, musieliśmy skroić go na miarę naszej filozofii prowadzenia biznesu. Z uwagi na to, że czujemy się silnie związani z regionem w jakim żyjemy, rozpoczęliśmy poszukiwanie do współpracy winnic w naszym województwie. Zgłębienie tego tematu zaowocowało kilkoma cennymi kontaktami i dało nam obraz jak kultura winiarska odradza się na Dolnym Śląsku. Winiarnia (nie)Winny Zając jaką powołaliśmy do życia ugości turystę tylko trunkami z dolnośląskich winnic. Podczas otwarcia mieliśmy gości specjalnych – przedstawicieli winnicy z czeskich Moraw. Mamy w planach przeprowadzać cyklicznie degustacje w progach naszej winiarni i zapraszać przedstawicieli dolnośląskich winnic.

W pensjonacie znajduje się również spa – jakie zabiegi Państwo oferują? Czy są jakieś innowacyjne?

K.P.: Właściwie od zawsze był w Zającówce gabinet masażu i sauna. Ostatnie lata uzmysłowiły nam, że to już zbyt mało. Przez lata prowadzenia pensjonatu, nauczyłam się wsłuchiwać w głosy gości. Turyści opowiadający o podróży szlakiem dolnośląskich winnic utwierdzili nas w słuszności decyzji o otworzeniu winiarni, natomiast turyści wypytujący o ofertę spa, naprowadzili na brakujące elementy w naszej ofercie. Paradoksalnie, okres covidu przyczynił się do poszerzenia wachlarza usług, ponieważ mieliśmy czas na szkolenia. Był to też czas poszukiwania nowych pasji i umiejętności. Jak zwykle temu poszukiwaniu towarzyszyła wola, by się czymś wyróżniać. W SpaProNatura jakie stworzyliśmy hołdujemy kilku zasadom:

  • pracujemy na kosmetykach polskich marek nie obciążonych konserwantami i maksymalnie naturalnych
  • wykorzystujemy sprzęty polskich producentów zbudowane na rodzimej myśli technologicznej
  • zabiegi jakie wykonujemy opierają się o naturalne mechanizmy reagowania organizmu w celu osiągnięcia zamierzonych efektów

Nieskromnie mogę stwierdzić, że w oparciu o wiedzę jaką dysponujemy, potrafimy skutecznie zburzyć często mylne wyobrażenie klientek o zabiegach, jakim się poddają. Myślę, że możemy spokojnie określić nasze usługi jako innowacyjne, aczkolwiek Ameryki nie odkrywamy – po prostu jesteśmy szczerzy w zakresie oferty jaką dysponujemy. „Dobry dotyk w służbie zdrowego piękna wsparty źródłem natury” to nasze motto.

Jako jedyni w Szklarskiej Porębie posiadacie komorę hiperbaryczną. Jakie są jej zalety i dlaczego postanowili Państwo oferować zabiegi w niej swoim gościom? W końcu w Karkonoszach jest piękne świeże powietrz.

K.P.: Komora hiperbaryczna marki NoweTechnologie jest jednym z elementów, który wyróżnia nas na tle istniejącej w Szklarskiej Porębie bazy spa. Faktycznie na jakość powietrza w naszym miasteczku narzekać nie możemy. O jego walorach było już wiadome mieszkańcom tego regionu bytującym tu na przełomie XIX i XX w. Nie bez przyczyny budowało się tu ośrodki leczenia dolegliwości oddechowych. Jednakże komora daje nam dziś coś więcej niż tylko możliwość oddychania świeżym powietrzem. Sama idea wykorzystania komory ciśnieniowej w celach terapeutycznych wywodzi się z XVII wieku. (Sama byłam zaskoczona tą wiedzą.) Lata badań poskutkowały powstaniem w 1994 r. listy wskazań do stosowania terapii hiperbarycznej. Są wśród nich bardzo ważne schorzenia typu: urazy kostno-szkieletowe, stopa cukrzycowa, uszkodzenia po radioterapii. Środowisko medyczno-naukowe zajmujące się tlenoterapią zrozumiało, że „łagodna hiperbaria”, jakiej można doświadczyć również w naszej komorze, jest doskonałą formą terapii tlenowej. Opracowania naukowe donoszą o działaniu hiperbarii u osób zdrowych w zakresie anti-aging, ogólnej poprawy samopoczucia i osiąganiu wyższego stopnia dobrostanu. Niekwestionowane korzyści terapia tlenowa przynosi podczas rehabilitacji pocovidowej. Natomiast jej korzystny wpływ na organizm poddawany treningom sportowym powoduje, że świat sportu terapię tlenową wprowadza do życia codziennego sportowców jako profilaktykę regeneracyjną dla organizmu obciążonego fizycznie. Chociażby Kamil Glik stosuje aktualnie tlenoterapię w komorze NowychTechnologii. Nic jednak dziwnego, skoro badania naukowe potwierdzają korzystne działanie hiperbarii tlenowej na procesy regeneracyjne więzadeł, wzmożoną syntezę kolagenu, metabolizm mięśni. To wszystko o czym wspominam, to jedynie namiastka dobra jakie dla ludzkiego organizmu oznacza poddanie się „łagodnej hiperbarii” w komorze. Samo przebywanie w Karkonoszach nie jest w stanie przynieść tyle korzyści, dlatego postanowiliśmy spotęgować walory pobytu u nas i wzbogaciliśmy ofertę SpaProNatura o możliwość zażywania tlenoterapii hiperbarycznej.

Jak przetrwaliście trudny czas pandemii?

K.P.: To smutne, ale my go nie przetrwaliśmy. „Anioł Biznesu” jakiego dane było mi spotkać na swej drodze już wiele lat temu, uaktywnił się, gdy mój biznes najbardziej tego potrzebował. Gdyby nie jego wsparcie, pewnie nie rozmawialibyśmy dziś. Czas pandemii bardzo mocno zweryfikował ludzi z najbliższego otoczenia, zdawałoby się bliskich sercu. Wielu z nich doskonale wpisało się w regułę, że łatwo być przyjaciółmi, gdy wszystkim jest tak samo dobrze. Zaistniałe trudności spowodowały „odwrócenie głowy” i wyciszenie kontaktów. Dziś już wiem, że nie było sensu ubolewać nad takimi stratami. W ich miejsce pojawił się ogrom ludzi wrażliwych na trudności i gotowych podzielić się tym co mają, nawet gdy jest tego niewiele. W tym trudnym dla wszystkich okresie poznałam też mojego męża Wojtka, z którym we wrześniu popełniliśmy kościelny ślub. Taka to wartość dodana popłynęła z okresu pandemii. Niezwykle depresyjnie wpłynął ten czas na moją biznesową postawę. Doświadczył nas, gdy byłam przekonana o swojej sile. Byłam w stanie okiełznać szalejącego „franka”. Spotkałam się ze śmiercią oko w oko, gdy odprowadzałam mojego męża  towarzysząc mu do ostatnich chwil w przepełnionej cierpieniem chorobie nowotworowej. Gdyby ktoś wówczas spytał: Jak sądzisz, czy jest coś co mogłoby Cię złamać? Odpowiedziałabym – NIE. I przyszedł covid. I złamał mnie. Odebrał moc decydowania. Dla samodzielnego przedsiębiorcy to jak odcięcie dostępu do tlenu. A komory hiperbarycznej jeszcze nie miałam by zastosować sobie terapię ratunkową.

Najbliższe miesiące również nie prezentują się optymistycznie. Jak się na nie zapatrujecie, czy macie jakiś plan?

K.P.: Gdy okres pandemiczny ustąpił, a normalność powoli zakradała się do codzienności, ponownie doświadczyłam przekonania, że najgorsze już za nami. Doprawdy zabawne 🙂 I cóż się okazało? Zrealizował się najgorszy możliwy scenariusz u naszych sąsiadów – wojna. Ruszyła kolejna lawina przyczynowo-skutkowa doprowadzając nas do irracjonalnej inflacji. Ciężko jest w tych warunkach snuć górnolotne plany. Zamierzamy najlepiej jak tylko potrafimy świadczyć nasze usługi. Człowiek, choć to dla niego niewygodne, bo z natury jest dość leniwy, dysponuje umiejętnością dostosowywania się do warunków, w jakich przychodzi mu się znaleźć. Taki jest też nasz sposób. Nie zamierzam poświęcać się ubolewaniu nad okolicznościami w jakich żyjemy. Zamierzam wycisnąć z nich tyle dobra ile tylko się da. Trudności motywują do rozwoju. Rozwijajmy się zatem!

Czy macie w planach kolejne nowości, przedsięwzięcia?

K.P.: Tlenoterapia jakiej regularnie zażywamy z moimi najbliższymi, chyba przyczynia się do generowania pomysłów. Zatem, odpowiadając na pytanie, TAK. Budujemy z moim mężem obecnie dwa projekty. W pierwszym kwartale 2023 roku ujrzą światło dzienne. Wówczas wrócimy do Was, by je promować. Dziś powstrzymamy się przed ujawnianiem szczegółów i falstartem 🙂

Dziękuję za rozmowę!

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Akceptuję zasady Polityki prywatności