lederboard

Małgorzata Dura: Skazana na sukces

Małgorzata Dura, Wedding Planner, Event Manager i osobisty konsjerż. Ludziom dzięki jej pomocy żyje się lepiej. Nam opowiada o tym, co według niej jest najważniejsze w prowadzeniu biznesu.

 

ILONA ADAMSKA: Na co dzień organizuje Pani eventy oraz pomaga jako „prywatny konsjerż”. Skąd pomysł na własny biznes?

MAŁGORZATA DURA: Żadna z etatowych prac, które wykonywałam, nie dawały mi takiego poczucia wolności i pełnej decyzyjności, jakich potrzebuję mieć na co dzień. Jestem tym typem człowieka, który nie potrafi się zatrzymać przed niczym. Lubię, kiedy mogę wykonywać swoje zadania w taki sposób, żeby wszystko było zgodne z moim poczuciem stylu i smakiem.

Czym Pani biznes wyróżnia się na tle konkurencji, na tle podobnych firm z Pani branży? Co decyduje o jego wyjątkowości?

Nie staram się do nikogo porównywać i nikogo naśladować. Moim celem jest, aby robić najlepiej to, co potrafię i współpracować z najlepszymi osobami, jakie tylko jestem w stanie sobie wymarzyć. I myślę, że to nie ja jestem wyjątkowa, ale wszyscy ludzie, z którymi pracuję. Ja tylko potrafię łączyć ze sobą odpowiednie elementy układanki.

 

Jak na co dzień buduje Pani markę swojej firmy? Na czym polega jej siła?

Staram się wykonywać jak najlepszą pracę. Jakimi wartościami kieruje się Pani w biznesie? Opieram się na szczerości i przekonaniu, że każde marzenie da się spełnić.

Jak ważny w biznesie i prowadzeniu własnej działalności jest PR, marketing i relacje z mediami?

To wszystko jest ważne, żeby ktokolwiek mógł docenić moją pracę. Staram się, żeby wszystkie moje produkcje w pracy były zrobione na 100%. Również wizualnie. Piękne zdjęcia uwiarygadniają, że to, co robi moja firma, jest zrobione ze smakiem.

Wiara w to, co się robi, ciężka praca, pokora, kreatywność… To dobry przepis na sukces. Co jeszcze? Jaka jest Pani definicja sukcesu?

Sukcesem jest pracować tak, aby mieć czas dla rodziny, równocześnie świetnie bawiąc się w pracy. W takim układzie każdy dzień jest pełnią szczęścia. Nic więcej nie potrzeba. Całe szczęście wynika z harmonii.

Jak pozyskuje Pani nowych klientów?

To jest niesamowite, ale klienci pozyskują się sami. W czasach, kiedy koniunkturę napędzają reklamy i wszechobecny marketing, ja trzymam się przede wszystkim poleceń. Jedna dobrze wykonana praca buduje zainteresowanie kolejną. To jest najuczciwsza forma pracy. Ktoś zadowolony poleca mnie kolejnej osobie. I tak to się toczy. Ja wierzę w klientów, a oni we mnie. Chcę dla nich jak najlepiej.

W czym, Pani zdaniem, tkwi siła kobiet w biznesie?

Przyszedł nasz czas. Wreszcie uwierzyłyśmy w siebie. Jesteśmy zdeterminowane i spragnione ambitnych celów.

Wierzy Pani w solidarność jajników? Szczególnie w biznesie?

Wierzę w dobrych ludzi. Nie chcę nikogo dzielić. Znam cudowne kobiety i niesamowitych mężczyzn. Najważniejsze, aby wszyscy mieli dobre intencje i dogadywali się ze sobą.

Niedawno zdobyła Pani tytuł LWICY BIZNESU 2019. Jakie znaczenie ma dla Pani ta nagroda?

To ukoronowanie kilku lat mojej ciężkiej pracy. Ale to nie jest meta. To piękny gest, to dopiero początek! Jak Pani odpoczywa, ładuje akumulatory? Jeśli tylko mogę, to wyjeżdżam z rodziną, żeby zwiedzić razem świat. Wierzę, że istotą życia jest zrozumienie świata. A czy jest lepszy sposób na podróżowanie niż z najbliższymi sobie osobami?

Największe pozazawodowe marzenie?

Nie dzielę marzeń na zawodowe i niezawodowe. Chcę, aby w moim życiu panowało szczęście i harmonia. Chcę nadal trafiać na cudownych ludzi, którym powierzę swój czas. Ja już żyję marzeniem!

Dlaczego wybrała Pani restaurację Belvedere na spotkanie?

Uważam, że pierwsze wrażenie można zrobić tylko jeden raz. Jeśli mi na kimś zależy, to zabieram go w takie miejsce, któremu ufam. Moje doznania kulinarne są w tym miejscu zawsze zaspokajane. Czuję się tu wspaniale. Wydaje się, że to właśnie dlatego. Czuć tutaj magię.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ilona Adamska

fot. Piotr Wroniewicz

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *